Festiwal piosenki słabej

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Panie Górniak, Rodowicz, Markowska, Kowalska, Chylińska, panowie Kukiz i Kupicha i inne gwiazdy polskiej estrady. Wszyscy uśmiechnięci, docenieni i fotografowani na tle logo radia RMF FM.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/warta_ryszard.jpg" >Panie Górniak, Rodowicz, Markowska, Kowalska, Chylińska, panowie Kukiz i Kupicha i inne gwiazdy polskiej estrady. Wszyscy uśmiechnięci, docenieni i fotografowani na tle logo radia RMF FM. Takie właśnie obrazki z gali 20-lecia tej stacji przypomniały mi się, gdy czytałem niedawno w „Rzepie”, co Adam Czerwiński, dyrektor muzyczny RMF FM, sądzi o zmianach w Ustawie o radiofonii i telewizji, które mają promować polskich wykonawców. Otóż dyrektor Czerwiński sądzi źle, żali się, że: „Będziemy zmuszeni do grania piosenek, których nikt nie lubi, by spełnić wymogi ustawy”. Według gazety, żółta stacja ma badania oczekiwań słuchaczy, a z tych wynika, że niewiele jest polskich piosenek akceptowanych przez słuchaczy. Dyrektor Czerwiński elegancko wytłumaczył, że słuchacze „oczekują pewnego poziomu, ale, niestety, go nie dostają”.

<!** reklama>Ciekaw jestem reakcji tuzów polskiej estrady, gdyby tak podczas tamtej gali ktoś im wypalił, jak kiepskim towarem jest polska piosenka, ale mniejsza z tym. Kiedyś już pisałem w tym miejscu, dlaczego w wielu polskich stacjach za dnia polskich wykonawców nie uświadczysz, ale za to głęboką nocą, gdy cała Polska śpi, piosenkarskiej twórczości krajowej jest w eterze wyraźnie więcej. Powód jest prosty jak antena: stacje muszą przeznaczać co najmniej 33 proc. czasu antenowego na utwory w języku polskim, ale mogą tę kwotę realizować, kiedy chcą. I wychodząc z założenia, że nad Wisłą Lady Gaga sprzeda się lepiej niż lady Doda, polskie utwory chodzą wtedy, gdy słuchalność jest minimalna. Teraz ma się to zmienić. W noweli ustawy RTV jest zapis, według którego co najmniej 60 proc. limitu musi być emitowana między 5 rano a północą.

W radiowych managmentach nie są zachwyceni, a głos dyr. Czerwińskiego jest tu charakterystyczny.

Inna rzecz, czy ze śpiewaniem po polsku rzeczywiście jest tak słabo, czy też mamy do czynienia z zasadą inżyniera Mamonia: ludzie lubią te piosenki, które znają. A znają te, które puszcza się na okrągło, a na okrągło puszcza się konfekcję zagraniczną. I tu się koło zamyka.

Narzucanie stacjom limitów rodzimej twórczości to żaden polski wymysł. We Francji na przykład stacje radiowe przeznaczyć muszą co najmniej 40 proc. czasu na utwory francuskojęzyczne, w tym co najmniej 20 proc. dla dzieł debiutantów. Jeśli któraś ze stacji naruszy limit, nie ma zmiłuj: Conseil Superieure de l’Audiovisuel, odpowiednik naszej KRRiT reaguje natychmiast.

Rzecz przekracza dylemat: więcej Gagi, czy więcej Dody. Podstawowe pytanie brzmi: czy państwo, które przecież i tak ingeruje w rynek audiowizualny narzucając mu system koncesyjny, powinno w szerszym zakresie ingerować w treści oferowane przez nadawców? No, jeśli już wkracza i koncesjonuje, to przynajmniej niech jest z tego jakiś społeczny pożytek. Choćby i w dziedzinie krajowego piosenkarstwa.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie