Filmowe Anioły odfrunęły

Redakcja
Ponadgodzinna gala zakończyła trwający od tygodnia festiwal. Wręczono pięć nagród konkursowych i sześć specjalnych.

Ponadgodzinna gala zakończyła trwający od tygodnia festiwal. Wręczono pięć nagród konkursowych i sześć specjalnych.

<!** Image 3 align=none alt="Image 174797" sub="Aktorka Marta Żmuda-Trzebiatowska i islandzki reżyser Dagur Kari podczas gali zamknięcia Tofifestu / Fot. Jacek Smarz">Michał - grany przez Tomasza Kota - musi zostać na kilka dni w rodzinnym Szczecinie, z którego uciekł kilka lat wcześniej. Ma odebrać samochód dla szefa. Jednak proste zadanie komplikuje się. Tak w ogromnym skrócie rysuje się fabuła nagrodzonego „Erratum”.

- Były osoby, które chciały dać mi pieniądze na ten film, ale tylko pod warunkiem, że zmienię kilka rzeczy w scenariuszu. Nie zgodziłem się - mówił reżyser Marek Lechki, który za pośrednictwem łączy internetowych dziękował za nagrodę podczas gali w Baju Pomorskim.

<!** reklama>Nagrody „Tofifestu” przyznano już po raz dziewiąty. Dwie z nich trafiły do twórców wstrząsającego filmu „Sibir. Monamur”.

- To dojrzały obraz, który pokazuje historię rozgrywającą się w twardych i nieludzkich warunkach. Film wypala ślad niemal każdą swoją sceną - argumentował decyzję jury islandzki reżyser Dagur Kari.

Twórca „Sibir. Monamur” - Slava Ross - zdobył Srebrnego Anioła dla najlepszego reżysera. Dodatkowo film wyróżniono Nagrodą im. Zygmunta Kałużyńskiego.

W konkursie filmów krótkometrażowych zwyciężył belgijski „For You I Will Fight” Rachel Lang.

Podczas gali zamknięcia wręczono również dwa dodatkowe Złote Anioły. Pierwszy - za odwagę w podejmowaniu trudnych tematów i wybitne osiągnięcia w kinie światowym - powędrował do Jima Sheridana.

Irlandzki reżyser był sześciokrotnie nominowany do Oscara, na swoim koncie ma takie filmy jak „W imię ojca” z Danielem Day-Lewisem czy „Braci” z Natalie Portman.

Na festiwal przyjechał z żoną. W Toruniu spędził kilka dni, podczas których spotkał się z publicznością oraz poprowadził specjalny wykład.

- Miejsca, do których podróżujemy, to przede wszystkim ludzie, których w nich spotykamy. Jeśli ktoś mnie zapyta, czy wrócę jeszcze do Torunia, odpowiem: Tak, tak, tak! - mówił Jim Sheridan odbierając festiwalową nagrodę.

Wkrótce do kina wchodzi jego najnowszy film „Dream house”. Sheridan wyjechał z Torunia oczarowany nie tylko festiwalem, ale także dziewczynami z toruńskiego zespołu tańca irlandzkiego „Avalon”, które specjalnie dla niego przygotowały jeden ze swoich układów tanecznych.

Drugi dodatkowy Anioł dla wybitnego młodego artysty kina europejskiego odebrał Dagur Kari, islandzki reżyser filmu „Zakochani widzą słonie”. Był on też jurorem tegorocznego „Tofifestu”.

- Dobry film powinien pozostawiać niepokój po wyjściu z kina - mówiła o jego twórczości Katarzyna Jaworska, dyrektor festiwalu.

Zgodnie z tradycją przyznano również Flisaki, nagrody dla najlepszych twórców filmowych z regionu. Nagrodzono bydgoskiego dokumentalistę Marcina Sautera oraz toruńskiego aktora Piotra Głowackiego, który grał ostatnio m.in. psychologa w „Sali samobójców”.

- Tą nagrodą wprowadziliście mnie między zagranicznych twórców, którym teraz będę musiał dorównać - mówił Piotr Głowacki, odbierając statuetkę.

W konkursie filmów polskich zwyciężył „Młyn i krzyż” Lecha Majewskiego.


Warto wiedzieć

Na tegorocznym festiwalu Złote Anioły odebrali także Jerzy Stuhr za niepokorność twórczą oraz Jiří Menzel za otwieranie nowych horyzontów i twórczy wkład w kinematografię.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie