Frycek nie był lamusem

Ryszard Giedrojć
Udostępnij:
Eskimosi dryfujący na krze tak pięknie grali nokturny na piszczelach wielorybów, muzycy z Trynidadu na bębnach zrobionych z lotniczych zbiorników na paliwo porwali publiczność wystukując Chopinowskie polonezy, a tu takie nieszczęście.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/giedrojc_ryszard.jpg" >Eskimosi dryfujący na krze tak pięknie grali nokturny na piszczelach wielorybów, muzycy z Trynidadu na bębnach zrobionych z lotniczych zbiorników na paliwo porwali publiczność wystukując Chopinowskie polonezy, a tu takie nieszczęście. Ledwie się Rok Chopinowski skończył, a już młodzi artyści z Niemiec i Polski pracujący nad komiksem dla gimnazjalistów uznali, że Frycek był smętnym nudziarzem i jego biografia nie zainteresuje współczesnych nastolatków. To ma tłumaczyć pomysł ubarwienia jego życiorysu w taki sposób, by go nie brano za lamusa. Dlatego komiksowy Chopin jest liderem grupy pop, gra dla więźniów i klnie szpetnie. W jednej z opowiastek Frycek traci wzrok i zarabia na życie jako uliczny grajek. No i wybuchł skandal, bo nieczający konwencji komiksu dziennikarze i politycy zablokowali jego rozpowszechnianie. Cały nakład pójdzie na przemiał. Dzieciaki są rozczarowane. Niby kto im miał powiedzieć, że Frycek jest domniemanym bohaterem fantastycznej seksafery. W 1939 roku objawiła się w Wilnie dama, utrzymująca, że jej rodzina jest w posiadaniu listów, które Chopin słał do swej kochanki, hrabiny Delfiny Potockiej.

<!** reklama>Treść tej korespondencji zwalała z nóg. Nic więc dziwnego, że latami trwał spór o autentyczność listów. Namiętny spór toczyli znawcy epoki, grafolodzy i analitycy z laboratoriów kryminalistycznych. Z opinią większości biegłych, że to fałszywki, dziś nie możemy się zgodzić dla dobra młodzieży. Koleś, pisząc do panny:

„Wolę nic nie tworzyć, byle się z Tobą położyć, ja zawsze najwierniejszy Fryc, co mocno tęskni do Twych cudnych cyc” zyska poważanie u fanów hip-hopu i małolaty nie będą mu pamiętały, że jako kompozytor czasami przynudzał i popisywał się na klawiszach. Frycek nie smęciłby w komiksie, gdyby pisał SMS-a „bo chciałbym znów się wypsztykać do Twey dziurki desdurki nie odmawiay mi Twój CF”. Wymaganie od twórców czytania książek byłoby okrucieństwem, ale treść listów do Delfiny można znaleźć w Internecie i nie ma potrzeby, by w komiksie Chopin na pytanie: Co? odpowiadał: Ch... sto.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie