Gdzie są misie z tamtych lat? – czyli o prawie Bielana w polskiej polityce

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
Adam Jankowski/Polska Press
W katalogu zabaw ludu polskiego w minionym tygodniu jedna z igraszek zapadła mi w pamięć szczególnie. A była to thrillerowa akcja wycinania Jarosława Gowina z Porozumienia Jarosława Gowina. Równie ekscytująca, jak niegdyś akcja wycinania Ryszarda Petru z Nowoczesnej Ryszarda Petru, aczkolwiek skuteczna mniej. A w pamięć zapadła mi też dlatego, że skrzypki pierwsze grał tu pan Bielan, zwykle muzykujący z tła, a nawet zza kotary. Bo pan Bielan to także usosobienie tezy, że w polskiej polityce od lat nic się nie zmienia. A jednocześnie tezy, że w polskiej polityce zmienia się sporo, a nawet więcej.

Fani tezy pierwszej od zawsze twierdzą, że nieustannie oglądamy ten sam serial. Jest pan Prezes z ekipą, jest pan Donald we wcieleniach różnych z ekipą drugą, a do tego - jak na dobry serial przystało - są też atrakcje kolejnych sezonów. A to wyskoczy pan Palikot, a to pan Kukiz, a to pan Petru.

Ale coś tam się jednak zmienia. No bo spójrzmy, dajmy na to, na rok 2005. Kto był wtedy nadzieją polskiej polityki? Diamentami PiS-u było duo Bielan - Kamiński. Dwóch młodzianków, zwanych uczenie spin-doktorami, którzy wygrali dla PiS-u wybory i którym przyszłość wróżono tłustą. Taki dwugłowy smok, bo zawsze grali razem, jak Żwirek i Muchomorek, albo Kubuś i Puchatek. Gdzie są dzisiaj?

Pan Kamiński w opozycji, nowomodnie odziany, w dyskusjach bojowy, ale jakoś tak nie brany już na serio w żadnych rozdaniach, zwany przez koleżków Misiem, a nie poważnie Michałem. Pan Bielan? Po akcji rozbijania Porozumienia też wygląda jakoś tak mało serio, bo czy można wyglądać poważnie, jak się robi za konia, a raczej za - jak mówią złośliwcy, zważywszy na wielkość Porozumienia - kuca trojańskiego?

Inni? W 2005 lewica była przegranym gigantem, ale miała dwie nadzieje soczyste, co to w ogóle nie przypominały zombie z jakiegoś KC. Pamiętacie sekretarza generalnego Napieralskiego i przewodniczącego Olejniczaka? Pan Grzegorz to miał nawet foto-sesje w skórę odziany, w której chyba miał być bardziej lewicowy. Dziś ugrzązł jako polityczny szarak. Pan Olejniczak sprawdzał się w życiu pozapolitycznym. Jak na lewicowca z SLD przystało, został nawet dyrektorem banku. Platforma? No cóż, w 2005 w górę jak rakieta iść zaczął pan Sławomir Nowak. Kolejny młody, kolejny zdolny, jakże cudnie inny od spoconych facetów z bardzo małymi zegarkami. Dziś robi za głównego wroga ludu w TVP.

W sumie więc może rzeczywiście nic się nie zmienia? To znaczy zmieniają się i przemijają kolejni młodzi zdolni, żeby nie zmieniło się nic.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

W punkt Panie Redaktorze,ale...bezczelności na tej niby prawej stronie jest niebywale dużo-trąci to wręcz dziadostwem...pozdrawiam Panie Mariuszu

Dodaj ogłoszenie