Warto przeczytać
Sprawdź

Polecamy!

Rozwiń
Gdzie te chłopy z dawnych lat?

Gdzie te chłopy z dawnych lat?

Krzysztof Błażejewski

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Sportowe derby na linii Bydgoszcz - Toruń kibice kojarzą dziś z żużlem, hokejem i w mniejszym stopniu piłką nożną. Rywalizacji pod koszem nie pamiętają, chyba że w wydaniu pań.
Gdzie te chłopy z dawnych lat?

Sportowe derby na linii Bydgoszcz - Toruń kibice kojarzą dziś z żużlem, hokejem i w mniejszym stopniu piłką nożną. Rywalizacji pod koszem nie pamiętają, chyba że w wydaniu pań.



Po dominacji Torunia w dwudziestoleciu, zaraz po II wojnie mistrzostwa okręgu wygrywały kluby bydgoskie. Potem nadeszła znów dominacja Torunia. Pomorzanin już w 1948 r. ubiegał się o awans do finału mistrzostw Polski, w następnym dostał się do jedynej wówczas ligi.


„Twarde Pierniki”


W 1951 r.

obok I powstała II liga. Trafiły do niej aż dwie ekipy z Torunia, Kolejarz i Budowlani. Przełomowy okazał się 1953 r. Do I ligi awansowali Budowlani, Kolejarz pozostał w II lidze, do której awansował jeszcze AZS! 4.10.1953 r. odbył się pierwszy mecz I ligi w historii Torunia i całego naszego regionu. Budowlani (filarami byli Kleczkowski, Wawrzyniak i Samorzewski) przegrali 42:60 z Kolejarzem Poznań. Po tym sezonie opuścili zresztą ekstraklasę z dorobkiem ledwie 5 zwycięstw. Ich miejsce, dzięki wygranej w turnieju finałowym II ligi, zajął AZS, wkrótce ochrzczony przez kibiców „Twardymi Piernikami”. Toruń stał się gigantem kosza na krajową skalę z zespołem w ekstraklasie i dwoma w drugiej lidze.


Akademicy w najwyższej klasie grali nieprzerwanie do 1970 r. Trafili do II ligi na skutek reorganizacji, zmniejszenia liczby zespołów I ligi.


Torunianie zawsze twierdzili, że główny wkład w sukcesy „Pierników” mieli gracze miejscowi (Franciszok, Bogucki, Kleczkowski, Chmarzyński, Kola, Michniewicz, Waczyński), inowrocławianie, że wychowankowie Jerzego Bączkowskiego z SKS „Kasprowicz” (Olszewski, Starybrat, Wnuk, Grecki, Sarbinowski, Wojciechowski), grudziądzanie - że zawodnicy pochodzący z tego miasta (Likierski, Drews, Wiśniewski, Felski). Nikt jednak nie kwestionował faktu, że zespół poukładał i ku wyżynom poprowadził trener Edward Kucza.


Bez wątpienia liderem był Ryszard Olszewski, okrzyknięty najlepszym polskim koszykarzem 1961 r., olimpijczyk z Rzymu i 4-krotny uczestnik mistrzostw Europy, 120 meczów w kadrze. Najlepsze miejsce w I lidze „Twarde Pierniki” zajęły w 1959 r. - V. Od 1967 r. w zasadzie broniły się przed spadkiem. Trener Kucza już nie był tego świadkiem. Zginął w 1969 r. w wypadku drogowym. Kiedy „Pierniki” grały z Wisłą, Śląskiem czy Legią w sali „Osy”, szumnie zwanej Pałacem Sportu, brakowało miejsc na widowni. A cóż to było za święto 11.06.1958 r., kiedy do Torunia przyjechali mistrzowie ZSRR - Sport- klub Ryga z Hechtem i Kruminszem w składzie i przegrali na stadionie „Pod Grzybem” 68:70!


Tymczasem w Bydgoszczy drużynę koszykówki na poziomie okręgowym miał Zawisza od 1951 r. Dopiero w sezonie 1955/56 trafiła do II ligi, w niej rywalizowała z... rezerwami AZS-u Toruń. Ale na wiosnę 1963 r. bydgoszczanie grali jak z nut, wygrali finałowy turniej II ligi w Inowrocławiu i awansowali do ekstraklasy! Przyszedł zatem czas na pierwsze „wielkie” derby.


Grano wówczas w parach systemem sobota/niedziela ze zmianą rywala. Oczywiste się zdawało, że parę stworzą AZS i Zawisza, tymczasem Toruń poprosił PZKosz, by mógł stanowić duet z ŁKS-em, w tej sytuacji Zawiszę dołączono do Wybrzeża. Od razu w II kolejce 17.11.1963 r. Zawisza podejmował AZS w nowej hali Astorii. I pokonał „Pierniki” 65:63! W zwycięskim zespole grali, m.in., Weigt, Sarbinowski, Górski, Mogiełko, Cisewski, Zamiara, Karczewski i Zgoda. Do przerwy Zawisza prowadził 33:28, potem było 8 pkt różnicy na korzyść akademików. W 34 minucie Zawisza wyrównał, a decydujące punkty rzucił 13 sekund przed końcem Zygmunt Weigt. W rewanżu 2.02.1964 r. w Toruniu AZS wygrał 67:54. Zawisza spadł z I ligi i już nigdy do niej nie wrócił. W 1971 roku sekcję rozwiązano i przekazano Astorii.


Raz na wozie, a raz pod


W 1973 r. „Asta” weszła do II ligi, ale tylko na 2 lata. Wtedy nadarzyła się okazja do kolejnych derby. 15 i 16.12.1973 r. w Toruniu. AZS wygrał w sobotę 58:47, a w niedzielę 60:58; rewanże odbyły się w Bydgoszczy 23 i 24.03.1973, zakończone wynikami 70:56 dla Astorii i 63:64. W sezonie 1975/76 obydwie ekipy grały o wejście do II ligi, wtedy to Astoria zmiażdżyła słabnących rywali z Torunia 85:48. A potem nadeszły długie lata występów bydgoszczan w II, torunian w okręgowej lidze. Drgnęło pod koniec lat 80., kiedy znów Bydgoszcz i Toruń rywalizowały ze zmiennym szczęściem na II-ligowych parkietach.


W 1989 r. „Asta” wreszcie sięgnęła po awans do ekstraklasy, drugi w dziejach bydgoskiego kosza. Drużyna, w której grali, m.in., Jacek Robak, Krzysztof Bebyn, Jarosław Klimaszewski, Dariusz Barszczyk, Grzegorz Skiba, Zbigniew Próchnicki tylko o jeden punkt wyprzedziła... AZS Toruń ze Zbigniewem Majcherkiem i Maciejem Marciniakiem. 9.10.1988 r. w Toruniu AZS wygrał 86:67, 21.12. tego roku w Bydgoszczy górą byli miejscowi 98:79. Jednak pobyt „Asty” w najwyższej klasie rozgrywkowej trwał tylko rok. Tym samym... minęła się z AZS-em, który właśnie wrócił do ekstraklasy po 20 latach banicji w niższych klasach.


W sezonie 1990/91 „Asta” pod okiem Romana Habera uzyskała ponowny awans po dramatycznych barażach z AZS Toruń, do dziś wspominanych przez kibiców koszykówki w obydwu miastach. Ceną ekstraklasy było odniesienie trzech zwycięstw. 6.04.1991 r. w Toruniu AZS po 6-tygodniowej przerwie w rozgrywkach dał się zaskoczyć, ulegając 71:74. Następnego dnia wygrał 99:71. Tydzień później miały miejsce rewanże w Bydgoszczy, które zamieniły się w sportowe horrory. Awansowali gospodarze po wygranych 65:64 i 68:66.


Dwaj rywale spotkali się ze sobą już dwa lata później, w II lidze. 4.10.1992 r. w Bydgoszczy wygrała niespodziewanie „Asta” z Mirosławem Kabałą i Piotrem Niziołem w składzie 86:64. W rewanżu 20.12. w Toruniu AZS był górą aż 111:72. 33 punkty rzucił Wilangowski, 31 dodał Sinielnikow.


Z nieba do piekła


W 1995 r. drogi AZS-u i Astorii znów rozeszły się na lata: torunianie dostali się na dłużej do ekstraklasy. Przez szereg lat kwalifikowali się do czołowej ósemki, w ich barwach grali, m.in.: pierwszy gracz NBA na polskich parkietach Ricky Calloway, Richard Robinson, Walter Jeklin, Dariusz Kondraciuk, Wojciech Puścion. Potem jednak popadli w długi, spadli z hukiem i pogrążyli się w koszykarską otchłań. Z kolei Astoria po zbudowaniu hali „Łuczniczka” dostała od władz Bydgoszczy pieniądze na wykupienie dzikiej karty i od 2003 r. przez trzy kolejne sezony rywalizowała na parkietach ekstraklasy (w składzie, m.in., Dante Swanson, Kestutas Marczulonis, Krzysztof Wilangowski, Jacek Krzykała, Ed O’Bannon). Dziś w Bydgoszczy, podobnie jak w Toruniu, kibice kosza marzą o powrocie starych, dobrych czasów.


Panie mają głos


Wśród kobiet zarówno przed II wojną, jak i po niej w regionie dominowały torunianki. A to Kolejarz, a to Budowlani, a to AZS. W Bydgoszczy w Zawiszy były tylko jednoroczne, niewiele znaczące epizody. W latach 60. i 70. koleżanki „Twardych Pierników”, obdarzone przydomkiem „Katarzynki”, kilkakrotnie awansowały do I ligi. Nazwiska Lewandowskiej, Grabowskiej, Chmarzyńskiej, Kuczy czy pretendującej do miana królowej strzelczyń Trenk znane były i na krajowej arenie. W drugiej klasie rozgrywkowej rywalizował również Pomorzanin.


Dopiero w 1987 r. kobieca drużyna z Bydgoszczy (BKS) pojawiła się w II lidze, co umożliwiło inauguracyjne derby. 8.11.1987 r. w Toruniu „Katarzynki” pokonały „Bekaesianki” po dogrywce 63:59, choć bydgoszczanki prowadziły niemal do końca, do 37 minuty. Aptekarscy sędziowie ustanowili tego dnia rekord odgwizdanych fauli osobistych: 33 bydgoszczanek, 32 torunianek, drużyny ledwo dotrwały do końcowego gwizdka w 5-osobowych składach. Dla torunianek Siołkowska rzuciła 20 „oczek”, Łach 13, Danielewska 12. Wśród bydgoszczanek najskuteczniejsze były Janiak-Jasnowska (18), Celusta (13), Wysocka (11). Rewanż w Bydgoszczy 21.02.1988 przyniósł łatwą wygraną „Katarzynek” aż 108:71.


Lata 90. to czas sukcesów akademiczek z Torunia, wielu sezonów w ekstraklasie. Grały, m.in., Swietłana Fomina, Ilona Janiak-Jasnowska, Joanna Chełczyńska, Jolanta Sowińska. Bywały derbowe potyczki drugoligowe w latach kryzysu toruńskiego kobiecego kosza. Ale tylko wtedy. Aż do 2009 r.


Prawdziwe żeńskie derby w baskecie Energa - Artego to kwestia ostatnich sezonów. Jak na razie, górą są bardziej doświadczone torunianki. Pierwszy mecz miał miejsce 17.10.2009 r. Energa, choć wygrała w Bydgoszczy zasłużenie 86:84, w końcówce roztrwoniła aż 15 punktów przewagi. Szczęśliwie dla gości, a ku rozpaczy zawodniczek Artego, Magdalena Rzeźnik przestrzeliła ostatni rzut z dystansu, który mógł dać beniaminkowi sensacyjne zwycięstwo. Dopiero 2.10.2010 r. po raz pierwszy w derby nastąpiło przełamanie. Artego pokonało Energę 91:90. O wyniku przesądziła trójka Stephanie Raymond na 5 sekund przed końcem dogrywki.

 

Warto wiedzieć


Na początku byli Ciszewski Bydgoszcz i KS Mokre Toruń


 

  • Gra wymyślona przez Jamesa Naismitha na Pomorzu rozwinęła się dopiero w latach 30. XX w.
  • Klasa okręgowa powstała w 1937 r. Mistrzem Pomorza został wówczas KS Ciszewski Bydgoszcz, który w decydującym meczu pokonał KS Mokre Toruń 47:32. To spotkanie uznać można za pierwsze „prawdziwe” derby Pomorza w koszykówce.
  • W 1938 r. KS Mokre w finale mistrzostw Pomorza pokonała Ciszewskiego 44:42, a rok później finalistami byli wyłącznie torunianie: KS Mokre - Pomorzanin 48:19.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo