Gdzie trafiają te ścieki?

Joanna Pociżnicka
Dwie studzienki i jedna wielka niewiadoma. Pani Kazimiera Urbańska jest mieszkanką Kowroza w gminie Łysomice. 9 lat temu w tej miejscowości rozpoczęła się wymiana głównego wodociągu.

Dwie studzienki i jedna wielka niewiadoma. Pani Kazimiera Urbańska jest mieszkanką Kowroza w gminie Łysomice. 9 lat temu w tej miejscowości rozpoczęła się wymiana głównego wodociągu.

<!** Image 2 align=none alt="Image 166727" sub="Według Kazimiery Urbańskiej, ścieki ze starej studzienki nie trafiają do przepompowni, ale prosto do rowu / Fot. Jacek Smarz">Wtedy też mieszkańcy dowiedzieli się, że ich ścieki będą odpływać nową kanalizacją. Na posesjach wybudowane zostały nowe studzienki ściekowe, a stare kazano zasypać.

- Cała sprawa była dziwna - mówi Kazimiera Urbańska. - Firma, która się tym zajmowała, upadła. Potem ktoś po nich poprawiał, to było jeszcze za kadencji starego wójta. Powiedzieli nam, że mamy zasypać stare studzienki, bo są niepotrzebne. Gdybym ich posłuchała, to dzisiaj byłaby katastrofa.

<!** reklama>Problemy pani Urbańskiej zaczęły się tydzień temu, kiedy to zapchała się kanalizacja. Wraz z mężem zabrali się za usuwanie awarii. - Zaczęliśmy kopać, żeby dostać się do rur. Wtedy okazało się, że rury owszem biegną, ale do starej studzienki. To po co wybudowali nową? I dlaczego nikt nas nie powiadomił, że wciąż jesteśmy podłączeni do starej kanalizacji? - pyta kobieta. Według niej, ścieki ze starej studzienki nie trafiają do żadnej przepompowni, a prosto do rowu.

Zadzwoniliśmy do Piotra Kowala, wójta gminy Łysomice. - Kierownik Zakładu Komunalnego w Gostkowie ma zająć się tą sprawą. Do wody wpuszczony zostanie barwnik, dzięki temu sprawdzimy, gdzie uchodzą ścieki pani Urbańskiej. Jednak już teraz mogę zapewnić, że w 90 procentach trafiają one do przepompowni, a nie tak - jak twierdzi - do rowu. Gdyby tak było, już dawno pracownicy by to wychwycili - zapewnia wójt.

Po naszej rozmowie z wójtem, przed posesją pani Urbańskiej pojawili się pracownicy Zakładu Komunalnego. Mimo że pani Kazimiery nie było w domu, weszli do starej studzienki ściekowej i zaczęli usuwać awarię.

- Wróciłam z pracy, patrzę, a tutaj rozkopane. W starej studzience widać świeżą piankę, nowy silikon. Pracownicy dopiero teraz przyłączyli mnie do nowej kanalizacji, co widać gołym okiem. Sąsiad mówi, że bardzo się spieszyli, w godzinę się uporali.

Zapytaliśmy Tadeusza Grzecznowskiego, kierownika Zakładu Komunalnego w Gostkowie, dlaczego nie sprawdził, gdzie uchodzą ścieki. - Nie będziemy nic barwić, bo nic tam nie ma. Rura się zapychała, bo była bardzo głęboko osadzona. Teraz wszystko poprawiliśmy, podnieśliśmy wyżej i już będzie dobrze.

Wójt nie potrafił odpowiedzieć na nasze pytanie, po co pracownicy otwierali starą studzienkę, skoro pani Urbańska od 9 lat miała być podłączona do nowej.

- Najpierw musimy ustalić fakty. Ludzie różne rzeczy wykopują, grzebią i obarczają tym gminę. Poprosiłem już pana Grzecznowskiego o służbową notatkę, ale prawda jest taka, że nie odpowiadam za ten stan rzeczy. Wtedy nie byłem jeszcze wójtem, nie umiem więc powiedzieć, gdzie tkwi błąd. Zdaję sobie sprawę, że rury są już zużyte i trzeba by było je powymieniać, niestety, na wszystko pieniędzy nie starcza. Nie bylem u pani Urbańskiej, jednak jak tylko otrzymam wyjaśnienie z Zakładu Komunalnego, to zajmę się tą sprawą.

Do tematu wrócimy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie