Godność z przetargu

Ryszard Giedrojć
Tryb, w jakim senatorem został Henryk Stokłosa, wybitny producent nie tylko wędzonek słynących z wyrafinowanego smaku, wzbudził emocje. Na pierwszy plan wybija się pogląd, że gdy rząd gorączkowo szuka sposobów łatania budżetu, lekkomyślnością było przeprowadzanie wyborów zamiast przetargu.

<!** Image align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/giedrojc_ryszard.jpg" >Tryb, w jakim senatorem został Henryk Stokłosa, wybitny producent nie tylko wędzonek słynących z wyrafinowanego smaku, wzbudził emocje. Na pierwszy plan wybija się pogląd, że gdy rząd gorączkowo szuka sposobów łatania budżetu, lekkomyślnością było przeprowadzanie wyborów zamiast przetargu. W tym przypadku właściwszy byłby nadzór Komisji Zamówień Publicznych niż Państwowej Komisji Wyborczej. Oczywiście, Henryk Stokłosa nie może być gorzej traktowany niż partyjni kandydaci, którzy nagminnie okłamują wyborców. Rzecz w tym, że Stokłosa deklaruje realizację obietnic za własne pieniądze. Twierdzenie, że gdyby senatora w Pile wybierano w trybie przetargu, to mógłby on zostać nierozstrzygnięty z powodu braku innych kandydatów, których nie stać by było na wadium, dowodzi braku znajomości rynku.

<!** reklama>Ot, choćby taki Józef J., którego mieliśmy okazję poznać dzięki banerom przy drogach całej Polski. Ten rzutki przedsiębiorca stał na czele Konsorcjum Finansowo-Inwestycyjnego Colloseum. Wskutek fatalnego zbiegu okoliczności pan Józef stracił majątek i zaufanie osób, które powierzyły mu swoje oszczędności, ale zyskał przyjaciół w dalekiej Republice Gwinei. Trudno oddać zaskoczenie wysokiego sądu i prokuratury w Katowicach, gdy Józef J. ostatnio obwieścił, że zmienił się jego status, który nie pozwala mu na występowanie w roli oskarżonego, bowiem został dyplomatą Gwinei. Sprawa jest zawikłana, gdyż karierę dyplomatyczną Józef J. rozpoczął w momencie, kiedy armia, która go powołała, oddała władzę w kraju. Nowy dyplomata gwinejski podkreśla, że sąd odrywa go od poważnych obowiązków, a czasem wręcz przeszkadza w pełnieniu służby, odmawiając zwrotu paszportu. Czy poważny finansista angażowałby swój autorytet i kapitał w niestabilną dyktaturę w Gwinei, gdyby miał perspektywę zostania senatorem w Pile? Znawcy prawa wskazują na pewną ułomność naszego systemu, który naraża senatora nie tylko na udział w procesach, które wszczęto przed wyborami, ale również na konieczność odbycia kary.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie