Grałem w każdej formacji

Sławomir Pawenta
Sławomir Pawenta
Rozmowa z DAWIDEM ZAMIATOWSKIM, obrońcą drugoligowej Elany Toruń.

Rozmowa z DAWIDEM ZAMIATOWSKIM, obrońcą drugoligowej Elany Toruń.

<!** Image 2 align=none alt="Image 172726" sub="Dawid Zamiatowski (w żółto-niebieskim stroju) zaczynał jako napastnik. Teraz popularny „Perek” gra w formacji defensywnej Elany Fot. Adam Zakrzewski">Czym było dla Was piątkowe spotkanie towarzyskie z Osasuną Pampeluna?

Mogliśmy się zmierzyć z silnym przeciwnikiem, który na co dzień rywalizuje z najlepszymi drużynami na świecie. Myślę, że stanęliśmy na wysokości zadania i stworzyliśmy dobre widowisko. Dla rywali z pewnością była to forma promocji.

Zgodzisz się, że rywale nie zagrali na maksimum swoich możliwości?

Z pewności tak było. Piłkarze Osasuny nie pokazali wszystkiego, co potrafią. Oni są po sezonie. Z pewnością nie zależało im na wysokim wyniku. Mimo wszystko, zaprezentowali się z niezłej strony.

<!** reklama>Był to dla was pożyteczny sparing?

Jak najbardziej. Dodał nam pewności siebie. Zobaczyliśmy, że nawet z drużyną z ligi hiszpańskiej możemy powalczyć. Z pewnością w dwóch najbliższych meczach ligowych będziemy mieli więcej entuzjazmu.

Po spotkaniu zjedliście wspólną kolację z graczami Osasuny. Hiszpanie byli chętni do towarzyskich rozmów?

Pewnie. Porozumiewaliśmy się w języku angielskim. Jeśli ktoś sobie nie radził, to mieliśmy do dyspozycji tłumacza. Była okazja do luźnych rozmów. Z pewnością mieliśmy miły wieczór.

Swoją karierę rozpoczynałeś jako napastnik. Z biegiem czasu byłeś przez trenerów cofany na placu gry. Ostatecznie wylądowałeś w obronie. Gdzie najlepiej się czujesz?

Gram w defensywie i tam jest moje miejsce. Moja pozycja jest uzależniona od trenera. Tam, gdzie mnie wystawi, tam muszę rywalizować na maksimum swoich możliwości. Ostatnio zaliczyłem debiut jako bramkarz. W meczu z Turem musiałem zastąpić kontuzjowanego Przemka Kryszaka. Mogę powiedzieć, że grałem już w każdej formacji.

Jak do tego doszło, że to Ty stanąłeś między słupkami.

W końcówce spotkania urazu doznał nasz bramkarz. Trener wykorzystał już limit zmian. Gdy okazało się, że Przemek musi opuścić plac gry, to ja, Wojtek Świderek oraz Paweł Mądrzejewski zgłosiliśmy się do gry między słupkami. Na mnie wskazał trener bramkarzy Leszek Lisewski. Myślę, że szkoleniowiec zna moje walory. Miałem do czynienia z koszykówką i gra rękoma nie jest mi obca.

Niestety, nie udało się Tobie zachować czystego konta. Strzał przeciwnika był do obrony?

Jeżeli zdecydowałbym się na wyjście z bramki, to może miałbym szansę. Jednak nikt nie dałby mi gwarancji, czy dojdę do podania. Gdy napastnik Tura uderzył już futbolówkę, to musiałem skapitulować. Myślę, że nominalny bramkarz zupełnie inaczej zachowałby się w tej sytuacji. Piłka spadała na siódmy metr. Golkiper na pewno by do niej wyszedł.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie