Grali z wiatrem i z polotem

Radosław Kowalski
Półtora tysiąca widzów mogło oklaskiwać w sobotę piłkarzy Olimpii Grudziądz, którzy zainkasowali kolejny komplet punktów w rozgrywkach.

Półtora tysiąca widzów mogło oklaskiwać w sobotę piłkarzy Olimpii Grudziądz, którzy zainkasowali kolejny komplet punktów w rozgrywkach.

<!** Image 2 align=none alt="Image 170102" sub="Piotr Ruszkul (trzeci z lewej) imponuje ostatnio skutecznością. W środę w Wągrowcu zdobył trzy bramki, a w sobotę, w meczu przeciwko Polonii, strzelił jednego gola, po dośrodkowaniu Mariusza Kryszaka / Fot. Gerard Szukay">Biało-zieloni bez żadnych kłopotów rozprawili się z jednym z ligowych outsiderów. Strzelili Polonii Nowy Tomyśl cztery gole, nie tracąc żadnego.

Dobre losowanie

Gospodarze wygrali przedmeczowe losowanie i wybrali taką połówkę boiska, aby do przerwy grać z silnym wiatrem. I od początku ruszyli do ataków. Najpierw dwukrotnie szczęścia z rzutów wolnych próbował Mariusz Kryszak. Później, po jego asystach, dogodnych sytuacji nie wykorzystali Piotr Ruszkul i Bartłomiej Kowalski. Aż nadeszła 17. min.

<!** reklama>Wtedy, po koronkowej akcji, w polu karnym sfaulowany został Grzegorz Domżalski. Sędzia bez wahania podyktował gospodarzom „jedenastkę”, pewnie wykorzystaną przez Przemysława Suleja. Trzy minuty później miejscowi wykonywali rzut wolny. Do piłki podszedł Kryszak i zacentrował ją wprost na głowę Ruszkula, który podwyższył prowadzenie (to jego czwarty gol w dwóch ostatnich meczach). W 25. min mogło być już 3:0. Tym razem z rożnego dośrodkowywał Jarosław Białek, głową strzelał Dawid Wacławczyk, ale obrońcy goście zatrzymali piłkę na linii bramkowej. Do szatni jednak grudziądzanie schodzili wygrywając różnicą trzech goli. W 42. min długie podanie z głębi pola otrzymał bowiem Adrian Frańczak, który w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza Polonii.

Kal zakończył kanonadę

Po zmianie stron podopieczni trenera Marcina Kaczmarka nie forsowali już tak tempa gry, ale gdy tylko znaleźli się w pobliżu bramki rywala, było bardzo niebezpiecznie.

W 51. min groźnie uderzał Domżalski, zaś w 67. min - Przemysław Królak, jednak golkiper gości za każdym razem efektownie wybijał piłkę na rzut rożny. Skapitulował dopiero w samej końcówce, kiedy rezerwowy Paweł Kal, po indywidualnej akcji prawą stroną boiska, ustalił pewnym strzałem wynik spotkania.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie