Groźne krzyki za ścianą

Marcin Dutkowski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Siłą musieli wkroczyć do mieszkania na osiedlu Rządz grudziądzcy policjanci. Samotna kobieta odgrażała się, że się zabije. O swoje życie bali się także sąsiedzi.

Siłą musieli wkroczyć do mieszkania na osiedlu Rządz grudziądzcy policjanci. Samotna kobieta odgrażała się, że się zabije. O swoje życie bali się także sąsiedzi.

Dramat rozegrał się w czwartek późnym popołudniem w jednym z bloków przy ulicy Sujkowskiego w bardzo spokojnej części tzw. starego osiedla Rządz. Zachowanie jednej z lokatorek, mieszkającej samotnie 63-letniej Mieczysławy K., wzbudziło zaniepokojenie sąsiadów.<!** reklama>

- Krzyczała, że sąsiedzi mają zbierać pieniądze na trumnę dla niej, bo zamierza odebrać sobie życie. Nie wiadomo, co dokładnie zamierzała zrobić. Nic więc dziwnego, że sąsiedzi zaczęli obawiać się także o swoje życie. Mogła przecież odkręcić gaz i spowodować wybuch, który zniszczyłby nie tylko jej mieszkanie - mówi anonimowo jedna z kobiet mieszkających na osiedlu Rządz.

Tragedii udało się uniknąć dzięki temu, że o sprawie poinformowani zostali policjanci.

- Dyżurny odebrał zgłoszenie od jednej z mieszkanek tego bloku o godzinie 17.35 - informuje mł. asp. Jacek Jeleniewski z Komendy Miejskiej Policji w Grudziądzu. - Przybyli na miejsce funkcjonariusze pukali i dzwonili do drzwi wskazanego mieszkania, ale żadnej reakcji nie było. Na szczęście, policjanci nie poddali się. Postanowili za wszelką cenę wejść do mieszkania. O pomoc - jak zawsze w podobnych przypadkach - poprosili strażaków.

- Wyważyliśmy drzwi, które - jak się okazało - były od środka zatarasowane fotelem - relacjonuje st. bryg. Leszek Głowacki, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Grudziądzu.

Mundurowi zastali lokatorkę w mieszkaniu. Na szczęście, nic sobie nie zrobiła i nie spowodowała zagrożenia dla sąsiadów. Zachowywała się jednak agresywnie. Przybyły na miejsce lekarz podjął decyzję o umieszczeniu jej pod obserwacją. Jak udało nam się ustalić, kobieta została przewieziona na konsultacje do Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. dr. Józefa Bednarza w Świeciu.

Wczoraj próbowaliśmy rozmawiać z najbliższymi sąsiadami Mieczysławy K. Nie wszyscy chcieli jednak otworzyć drzwi. Ci, którzy to zrobili, twierdzili, że nic o całym zajściu nie wiedzą. Zapewniali, że w czasie, gdy pod ich oknami stała karetka, radiowóz i wóz straży pożarnej, akurat nie było ich w domu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie