Groźni napastnicy z Teksasu

Radosław Rzeszotek
Najgorzej jest przed wieczorem. Grupy nastolatków zaczepiają przechodniów, wyzwiska i przekleństwa są na porządku dziennym, interweniuje policja.

Najgorzej jest przed wieczorem. Grupy nastolatków zaczepiają przechodniów, wyzwiska i przekleństwa są na porządku dziennym, interweniuje policja.

Część lokatorów domów socjalnych przy ul. Letniej i Drzymały to prawdziwa zmora mieszkańców nowych osiedli, które powstały na Podgórzu w ostatnich latach.

- Boimy się, bo tacy nastoletni przestępcy są przecież najgroźniejsi - mówi Alina, mieszkanka bloku sąsiadującego z domem socjalnym przy ul. Letniej, który często nazywany jest Teksasem bądź Meksykiem. - Nie pozwalam dzieciom bez opieki bawić się na podwórku, do szkoły wożę je samochodem i z daleka mijam tamte okolice. Sama raz też byłam napastowana przez kilku pijanych oprychów z tego Teksasu.

<!** reklama>Według policji, zdecydowanie więcej interwencji przeprowadzanych jest w tzw. Teksasie niż w lokalach przy ul. Drzymały, gdzie mieszkają głównie matki samotnie wychowujące dzieci. - W mieszkaniach socjalnych przy ul. Letniej podejmujemy interwencje dość często - mówi Artur Rzepka, z biura pasowego toruńskiej policji. - Powodem większości z nich jest alkohol, kłótnie sąsiedzkie, zakłócanie ciszy nocnej bądź porządku publicznego. Są też akty chuligańskie.

Najczęstszymi ofiarami napastników z Teksasu są dzieci i młodzież. Drobne wymuszenia i groźby zdarzają się praktycznie codziennie. W obawie przed zemstą większość przestępstw nie jest zgłaszana policji. - Niektórzy rodzice z okolic ulicy Letniej i Drzymały posyłają swoje dzieci do naszej szkoły, choć to niezgodne z rejonizacją - mówi Elżbieta Małecka, dyrektor Zespołu Szkół nr 14 w Toruniu. - Ale mamy też u nas dzieci z rodzin patologicznych, właśnie z lokali socjalnych. Nie ma z nimi najmniejszych problemów.

Problemu z małoletnimi chuliganami nie widzi również dyrektor Zespołu Szkół nr 15, Antoni Napierski. Jego zdaniem, problem był parę lat temu, a nie teraz.

- Najgorszy okres mamy już za sobą - stwierdza Antoni Napierski. - Nasza szkoła wykonała ogromną pracę programową i pedagogiczną, żeby skutecznie zasymilować dzieci z lokali socjalnych. Jeśli dzieje się coś złego, to na pewno nie na terenie naszej szkoły. - Od zaraz potrzebujemy tysiąca lokali socjalnych - mówi Wiesława Tyrchan z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Torunia. - Wciąż rośnie grupa osób, które potrzebują pomocy. Z prośbą o lokal socjalny przychodzą do nas nie tylko rodziny patologiczne, ale również ludzie, którzy nie radzą sobie z problemami współczesnego świata.

Miasta nie stać na budowę tysiąca mieszkań. Jedyną drogą do zaspokojenia potrzeb jest przemianowanie mieszkań komunalnych o niższym standardzie na lokale socjalne. Podjęta też została decyzja o rozbiórce baraków przy ul. Drzymały. W ich miejsce mają zostać wzniesione nowe obiekty.

- Decyzja o stworzeniu domu, w którym będą tylko lokalne socjalne, była błędem - dodaje Wiesława Tyrchan. - Nie podjął jej jednak obecny prezydent miasta, ale poprzednia ekipa. My staramy się tego błędu nie powielać.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie