Hajże na pałac biskupi!

Dariusz MellerZaktualizowano 
O co Toruń mógłby mieć pretensje do Chełmży? O 21 000 złotych pruskich, za które wykończono południową wieżę katedry chełmżyńskiej?

O co Toruń mógłby mieć pretensje do Chełmży? O 21 000 złotych pruskich, za które wykończono południową wieżę katedry chełmżyńskiej?

<!** Image 2 align=right alt="Image 150789" sub="Wykonane ukradkiem i potem ukrywane zdjęcia płonącej chełmżyńskiej konkatedry należą dziś do rzadkości / Fot. Ze zbiorów autora">Oczywiście, mógłby to być tylko spór historyczny, gdyż ta 8,5-metrowa część (cała wieża mierzy 100 m) spłonęła w wyniku pożaru katedry w 1950 r. Potem odbudowali ją już sami chełmżanie. Cała zaś sprawa była pokłosiem procesji Bożego Ciała w Toruniu w 1688 r. Dzisiaj procesje te, to ubrane na biało dzieci sypiące kwiatki, ksiądz z monstrancją pod baldachimem, niesione przez parafian chorągwie kościelne i figury świętych. I tłumy wiernych przesuwające się od ołtarza do ołtarza. Były jednak kiedyś czasy, gdy procesje Bożego Ciała były zakazywane, a udział w nich do bezpiecznych wcale nie należał.

A zaczęło się tak dziać, gdy Toruń stał się w XVI w. protestancki. Zmienić ten stan próbowali jezuici, którzy osiedlili się w Toruniu w końcu tego wieku. Po długich latach przerwy procesje Bożego Ciała zaczęto odprawiać w 1606 r., ale tylko na terenie cmentarza przy kościele św. Jana. Osiem lat później procesja wyszła na ulice miasta, do Rynku Staromiejskiego się jednak nie dostała, gdyż Rada Miejska kazała go zamknąć łańcuchami. <!** reklama>

W wyniku ugody w 1643 r. ustalono, że w święto Bożego Ciała procesja będzie się przemieszczać dokładnie wytyczoną trasą od kościoła św. Jana (jezuitów) do kościoła św. Mikołaja (dominikanów). Gwarantowano przy tym bezpieczeństwo jej uczestników. Po wojnach szwedzkich te wywalczone przez biskupa Kaspra Działyńskiego ustalenia poszły w zapomnienie i procesje znów odprawiano tylko na cmentarzu przy kościele św. Jana.

<!** Image 3 align=right alt="Image 150789" sub="Ostatni etap odbudowy wieży Opalińskiego / Fot. Ze zbiorów autora">Po procesji pobili księży

Na ulice Torunia wyprowadził je tym razem dopiero biskup Kazimierz Jan Opaliński. Do pierwszych utarczek doszło po święcie Bożego Ciała, kiedy to biskup Opaliński opuściwszy 5 czerwca 1682 r. Toruń i przejeżdżając przez Grębocin i Rogowo odebrał tamtejsze kościoły protestantom i zwrócił je z powrotem katolikom. Na wieść o tym torunianie natychmiast wysłali oddział zbrojny, który odebrał kościoły katolikom. Doszło do sporu, złagodzonego w następnym roku i zakończonego połowicznym sukcesem strony katolickiej: luteranie wprawdzie zachowali wspomniane wyżej kościoły, ale musieli własnym kosztem odbudować zniszczone przez Szwedów kościoły w Orzechowie i Rychnowie.

W takiej atmosferze trudno się dziwić nastrojom obydwu stron, których ujście nastąpiło w 1688 r. i to nie w czasie samej procesji Bożego Ciała, ale następnego dnia, 18 czerwca 1688 r. Wówczas to rzesze katolików z okolic Torunia zdążyły już się rozejść, co wykorzystali luteranie napadając na służbę biskupią. Kilku z nich zostało poturbowanych, oberwali również towarzyszący biskupowi księża. Następnie tłum skierował się pod pałac biskupi (znajdował się on wówczas na Rynku Staromiejskim) i zaczął go oblegać. Oprócz wyzwisk i obelg oblegający protestanci wybili okna w pałacu, zniszczyli znajdującą się przed pałacem kuchnię. Oblężenie trwało całą noc i dopiero rano udało się biskupowi Opalińskiemu schronić do kościoła św. Jana, a następnie opuścić Toruń.

<!** Image 4 align=right alt="Image 150789" sub="Ten kubek obrósł już legendą. Sklejony i umocniony znajduje się w skarbcu chełmżyńskiej konkatedry / Fot. Ze zbiorów autora">Wydarzenie to wywołało ogromne oburzenie katolików, zwłaszcza szlachty, która na kolejnych sejmach dzielnicowych Prus Królewskich dawała temu wyraz, domagając się surowego ukarania winnych za ten „aussus podczas processyi sanctissimi corporis Christi”. Biskup chełmiński złożył skargę do papieża Innocentego XI, króla polskiego Jana III Sobieskiego i senatu Rzeczypospolitej. W rezultacie król zobowiązał władze Torunia do zapłacenia biskupowi 21000 zł pruskich w 3 ratach, ukarania winnych oraz przeproszenia biskupa i kapituły katedralnej. Biskup postanowił w ramach uzyskanych niespodziewanie środków wybudować na głównej wieży gotyckiej katedry barokowe zwieńczenie w formie trzech osadzonych na słupach i zmniejszających się ku górze hełmów, kończąc tym samym długotrwały proces odbudowy katedry po zniszczeniu jej przez wojska Władysława Jagiełły w 1422 r.

Prace dobiegły końca w 1692 r. i wówczas to miało miejsce wydarzenie, które uzyskało wymiar legendy, choć istnieje po nim materialny dowód. Mianowicie na „wieńcowe” luterański majster zrzucił ze szczytu ukończonej wieży gliniany garnuszek z życzeniem, by to samo, co z garnuszkiem stało się również z wieżą. Życzeniom tym trudno się dziwić, skoro ówczesne źródła budowę wieży określały następująco: „Urbs Thorunensis turrim hanc erexit in altum, Delicti poena est, non pietatis opus” („Miasto Toruń zbudowało wysoką wieżę, będącą karą dla winnego, a nie pobożnym dziełem”). O dziwo jednak zrzucony z blisko 100-metrowej wysokości garnuszek wylądował na ziemi nietknięty.

I tak powstała legenda, że wieża będzie istniała tak długo, jak długo garnuszek pozostanie cały. Garnuszek otrzymał odpowiedni napis informacyjny po łacinie (w tłumaczeniu: „Roku Pańskiego 1692 dnia 5 kwietnia o godzinie 9 przed południem na zakończenie wieży Opalińskiego przy kościele katedralnym chełmżyńskim ja garnuszek zrzucony z najwyższego szczytu wieży niezniszczony żyję imieniem twoim Opaliński”) i był przechowywany w skarbcu katedry. Nowa zaś wieża otrzymała nazwę „wieży Opalińskiego”.

Kubek rozbity, piorun w wieżę

Nie był jednak ów garnuszek całkowicie niedostępny, co w 5 lat po zakończeniu II wojny światowej doprowadziło do wypadku. Otóż pokazywany przez kościelnego grupie turystów garnuszek wypadł jednej z turystek z rąk i się potłukł. Oczywiście, natychmiast go sklejono, ale „moc legendy” i tak zadziałała. W nocy z 1 na 2 sierpnia 1950 r.
(ok. godz. 1.00) piorun uderzył w wieżę Opalińskiego i w wyniku pożaru spłonęły drewniane konstrukcje wież łącznie z barokowymi hełmami, ponadto wszystkie dachy wraz z zabytkową więźbą z wyjątkiem zadaszenia nad zakrystią i kruchtami. Od przeciążenia gruzem zniszczonych dachów kilka dni po pożarze zawaliły się gotyckie sklepienia. Od płonących organów i obu chórów ściany i sklepienia pokryła warstwa sadzy, niszcząc zabytkową polichromię. Pożar ugaszono ostatecznie dopiero 5 sierpnia 1950 r., a cała akcja gaśnicza z racji ówczesnych czasów pozostawiała wiele do życzenia.

W opracowaniu o katedrze Marian Dorawa pisze: „Oceniając pożar z perspektywy czasu, uważa się, że mógł on zostać ugaszony już na samym początku, nawet przy ówczesnej technice strażackiej. Działania podjęte przez okoliczną ludność natychmiast po zauważeniu ogniska zapalnego na zwieńczeniu najwyższej kopuły pod krzyżem „Opalińskiego” wkrótce, pod pozorem rzekomego zagrożenia dla osób ratujących, zostały przez organa porządkowe wstrzymane. W tym czasie z niewyjaśnionych powodów wyłączono dopływ energii elektrycznej i wody... Wszelkie próby fotograficznego dokumentowania pożaru katedry były przez tajne służby likwidowane. Stąd istniejące obecnie nieliczne, ukradkiem wykonane zdjęcia mają wartość bezcenną”.

Czas odbudowy

Odbudowę katedry, mimo trudności czynionych przez władze komunistyczne, rozpoczęto natychmiast po pożarze. W imieniu schorowanego proboszcza ks. G. Tretkowskiego prace nadzorował majster budowlany i parafianin Teofil Beszczyński. Potem odbudowę kontynuowali następni proboszczowie chełmżyńscy: Zygfryd Kowalski i Alfons Groszkowski. Dzięki zaangażowaniu parafian już w 1953 r. można było odprawić w kościele pasterkę. Ostatecznie odbudowę wieży ukończono w 1971 r.

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3