Historia toruńskich awansów

Radosław Kowalski
Udostępnij:
W najbliższy weekend przed szansą awansu na zaplecze ekstraklasy staną koszykarze SIDEn-u Polskiego Cukru.

W najbliższy weekend przed szansą awansu na zaplecze ekstraklasy staną koszykarze SIDEn-u Polskiego Cukru.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171746" sub="AZS Toruń, sezon 1989/1990. Stoją od lewej: Zdzisław Markuszewski (kierownik), Andrej Sinielnikow, Przemysław Biegański, Marek Ziółkowski, Andrzej Witkowski, Andrzej Pośpiech, Jarosław Kosewski, Grzegorz Sowiński, Grzegorz Szymański, Kazimierz Kleczkowski (trener). Klęczą od lewej: Wojciech Kladziński, Witold Waczyński, Zbigniew Majcherek, Jarosław Zawadka i Maciej Marciniak. Na zdjęciu brakuje trenera Szczepana Waczyńskiego. Fot. Domowe archiwum W. Waczyńskiego">Przypomnijmy, że torunianie wezmą udział w turnieju barażowym w Przemyślu, w którym zmierzą się z Open Florentyną Pleszew (sobota) i z Polonią Przemyśl (niedziela). Dopiero po tym ostatnim spotkaniu okaże się, która z tych trzech drużyn będzie się mogła cieszyć z awansu.

W ostatnich latach fani toruńskiej basketu niezbyt często mieli okazję świętować sukcesy męskich drużyn. Dość przypomnieć, że od 1990 roku następcy „Twardych Pierników” zaledwie dwukrotnie uzyskiwali promocję do wyższej ligi. Trzeba jednak podkreślić, że w przeciwieństwie do SIDEn-u, były to awanse do ekstraklasy.

Do drugoligowych rozgrywek 1989/90 toruński AZS przystępował jako jeden z faworytów. Kilka wcześniejszych sezonów nasz zespół kończył bowiem zawsze w czołówce zaplecza ekstraklasy. Tym razem miał już walczyć o awans.

Nie było łatwo

- Takie były założenia - wspomina Jarosław Zawadka, gracz tamtej ekipy. - A ponieważ na faworytów wszyscy mobilizują się jeszcze bardziej, był to bardzo trudny sezon. Naszymi głównymi rywalami były ekipy Turowa Zgorzelec, Wybrzeża Gdańsk i Pogoni Szczecin. Kiedy na własnym parkiecie przegraliśmy z Turowem, doszło do zmiany trenera. Ryszarda Szczechowiaka zastąpił duet Kazimierz Kleczkowski i Szczepan Waczyński.

<!** reklama>- Należeliśmy do faworytów, ale o awans zamierzało się bić kilka innych zespołów, więc łatwo nie było - dodaje Witold Waczyński. - Myślę, że bardzo pomogła nam zmiana na stanowisku szkoleniowców.

Końcówka sezonu ułożyła się po myśli torunian, a o ich awansie zadecydowało wyjazdowe zwycięstwo w ostatniej kolejce nad Skrą Warszawa 88:68 (45:35). Punkty dla AZS-u zdobyli wówczas: M. Marciniak 25, A. Sinielnikow 24, W. Waczyński 12, J. Kosewski 8, P. Biegański 8, Z. Majcherek 6, M. Ziółkowski 3, A. Pośpiech 2, J. Zawadka 0, A. Witkowski 0.

- Przed tym meczem nerwy w zespole były spore - mówi Jarosław Zawadka. - Ale spotkanie od początku układało się po naszej myśli. Szybko objęliśmy prowadzenie, które do końca już tylko powiększyliśmy.

Kropka nad i

Dodajmy, że koszykarzy AZS-u w stolicy dopingowała wówczas liczna grupa kibiców. Z Torunia na ten mecz wyjechało bowiem aż sześć autokarów z sympatykami męskiego basketu.

- Doskonale pamiętam tamten sezon - relacjonuje Marek Ziółkowski. - Mieliśmy grać o awans, ale wiadomo, że wszyscy chcą wygrywać. Ostatecznie udało nam się zwyciężyć w całej lidze, a kropkę nad i postawiliśmy w Warszawie, gdzie pokonaliśmy Skrę wolą walki, charakterem i zaangażowaniem.

Dodajmy, że wówczas w toruńskiej drużynie grali przede wszystkim studenci.

- Owszem, nie brakowało też starszych zawodników - dodaje Witold Waczyński. - Był nawet obcokrajowiec, Andriej Sinielnikow. Większość graczy to byli jednak studenci. Trudno mówić, abyśmy byli wtedy zawodowcami, choć na pewno nie graliśmy za darmo. Nie pamiętam jednak, czy za awans otrzymaliśmy jakieś dodatkowe premie.

Niestety, przygoda torunian z ekstraklasą trwała wówczas zaledwie sezon. W rozgrywkach I ligi AZS zajął bowiem 10. miejsce i o utrzymanie musiał walczyć w barażach z Astorią Bydgoszcz. Rywalizacja toczyła się do trzech zwycięstw, a ogromne znaczenie dla jej przebiegu miał pierwszy mecz w Toruniu, wygrany przez bydgoszczan. Co prawda dzień później AZS zrewanżował się Astorii, ale kolejne dwa mecze, rozegrywane nad Brdą, zakończyły się minimalnymi zwycięstwami bydgoszczan, którzy w ten sposób, kosztem AZS-u, awansowali do ekstraklasy.

Na szczęście rozbrat z najwyższą klasą rozgrywką nie trwał aż tak długo. W 1994 roku sponsorem strategicznym drużyny została Elana, a cel na kolejny sezon był jasny - powrót do grona najlepszych. W tym celu drużyna została poważnie wzmocniona. Doszli m.in. Wojciech Puścion, Jacek Robak, Piotr Nizioł, a przede wszystkim pierwsi, w historii toruńskiego basketu, czarnoskórzy Amerykanie: Chris Wimberly i, już w trakcie rozgrywek, Nixon Dyall. Z ekipy, która pamiętała rok 1990, pozostali: Andrzej Pośpiech, Andriej Sinielnikow, Jarosław Kosewski i Marek Ziółkowski.

- Powstał naprawdę silny zespół, przed którym postawiono tylko jeden cel, jakim był awans do ekstraklasy - wspomina ten ostatni.

Przez cały sezon torunianie byli w czołówce pierwszej ligi. A ich mecze ściągały do hali „Spożywczaka” nadkomplet kibiców. Ich idolem szybko stał się Wimberly, który niejednokrotnie popisywał się akcjami, jakich w Toruniu nie oglądano. Ostatecznie w decydujących meczach o awans torunianie rywalizowali z Instalem Białystok. To był bardzo niewygodny rywal, który w serii zasadniczej dwukrotnie pokonał AZS Elanę. Pierwszy finałowy mecz odbył się w Toruniu. Nasz zespół wygrał pewnie 94:80 (54:43). Punkty zdobyli: A. Sinielnikow i N. Dyall po 28, P. Nizioł 14, J. Robak 13, K. Wilangowski 9 i Ł. Jarmoszewicz 2.

Grano do dwóch zwycięstw, a kolejny mecz (i ewentualnie trzeci) miał być rozegrany w Białymstoku. Na szczęście odbyła się tylko jedna potyczka, niezwykle wyrównana i dramatyczna. Zakończyła się zwycięstwem torunian 57:54 (36:31). Bohaterem naszej ekipy był J. Robak, który zdobył aż 22 pkt. Poza nim do kosza rywali trafiali: P. Nizioł 12, N. Dyall 9, K. Wilangowski 6, A. Sinielnikow 4 i W. Puścion 4.

Obrona i mecz

- Czy pamiętam tamto spotkanie? No pewnie, że tak! Takich meczów łatwo się nie zapomina - mówi po 16 latach Jacek Robak. - Instal był naszą „zmorą”, dwa razy ograł nas w rundzie zasadniczej, ale w pierwszym finałowym meczu to my okazaliśmy się lepsi. I do Białegostoku, mimo ogromnego szacunku dla przeciwnika, jechaliśmy po zwycięstwo. Nerwy były ogromne, ale nam szybciej udało się je opanować. Pod koniec pierwszej połowy „odskoczyliśmy” rywalom na kilka punktów i przez cała drugą część utrzymywaliśmy tę niewielką przewagę. Bardzo się cieszyłem, że miałem tak duży wkład w tę wygraną. Jaka była tajemnica tak dobrego mojego występu? Może to, że kilka dni wcześniej obroniłem pracę magisterską i do meczu przystąpiłem na zupełnym luzie.

Doskonała okazja

Po spotkaniu, jak pisały wówczas „Nowości”, szybko znalazł się szampan, a wiwatom w toruńskim zespole nie było końca. Tak świętowano ostatni, jak do tej pory, awans toruńskich koszykarzy do wyższej ligi. Przed taką szansą już w ten weekend staną zawodnicy SIDEn-u Polskiego Cukru. Czy ją wykorzystają?

- Oby! Trzymam za torunian kciuki - zapewnia Jacek Robak. - Powiem szczerze, że myślałem, iż awans uzyskają już po spotkaniach z Kutnem. Szkoda, że się nie udało, ale tę drużynę stać na zwycięstwo w Przemyślu. Jest silna kadrowo, była przecież budowana z myślą o awansie. Naprawdę, szkoda byłoby zmarnować tak doskonałą okazję.


 

Moim zdaniem

Słodki smak sukcesu

 

Każdy awans do wyższej klasy rozgrywkowej niesie za sobą ogromne emocje i radość. Tak było zarówno 21, jak i 16 lat temu, kiedy koszykarze spod znaku AZS okazali się najlepsi w rozgrywkach zaplecza ekstraklasy. Doskonale pamiętam tamte czasy, kiedy jak młody kibic z niecierpliwością nasłuchiwałem radiowych informacji z Warszawy i Białegostoku, a dzień później biegłem do kiosku po „Nowości”, aby przeczytać prasowe relacje. W najbliższą sobotę i niedzielę będę trzymał kciuki za koszykarzy SIDEn-u Polskiego Cukru. Tym razem nie zamierzam jednak siedzieć przy radioodbiorniku, a po prostu w odpowiedniej porze kliknę odpowiednie linki w Internecie. Czasy się trochę zmieniły, ale (nomen omen) słodki smak awansu pozostaje ten sam.

Radosław Kowalski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie