Horrory dziecięcych zapisów

Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz
Sceny rodem z PRL-u odgrywają się pod przedszkolami w Toruniu. Rodzice próbują zapisać do nich dzieci, a na potęgę brakuje w nich miejsc.

Sceny rodem z PRL-u odgrywają się pod przedszkolami w Toruniu. Rodzice próbują zapisać do nich dzieci, a na potęgę brakuje w nich miejsc.

- W lutym któregoś dnia wstałem przed godziną 4 - opowiada Robert Piątkowski, ojciec trzyletniej Karolinki. - Z koleżanką, która też ma trzyletnią córeczkę, pojechaliśmy zapisać dzieci do Przedszkola Niepublicznego „Flisaczek” przy ulicy Gałczyńskiego. W takich placówkach obowiązuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Mieliśmy piąte i szóste miejsce w kolejce, która szybko się powiększała. Powstała lista kolejkowa. Jednak „Flisaczek” już w poprzednich latach przyjął sporo maluchów na rok 2008/2009. Zostały tylko dwa wolne miejsca. Dziecko koleżanki i moje więc się nie dostały.

Robert Piątkowski w nocy próbował też zapisać dziecko do przedszkola „Słoneczko”. Zrezygnował ze stania w kolejce, gdyż był w niej 64. Wczoraj wieczorem o godzinie 20 zjawił się pod przedszkolem „Skrzat” przy ulicy Spółdzielczej. Dziś tu będą zapisywać.

- Może będę pierwszy i się uda - mówi. - Ciepło się ubiorę, wezmę termos z herbatą, kanapki i odtwarzacz z muzyką, by jakoś przetrwać noc. Z przedszkola pojadę do pracy.

Piątkowscy zapisali też dziecko do przedszkoli miejskich. „Obstawili” pięć takich placówek. W marcu zaczęły się do nich zapisy. W kwietniu specjalna komisja będzie kwalifikować dzieci.

<!** reklama>- W każdym z przedszkoli miejskich słyszeliśmy, że nie mamy szans, bo najpierw przyjmuje się maluchy spełniające któreś z kilku kryteriów. Czyli są z niepełnych albo wielodzietnych rodzin, ich rodzeństwo chodzi już do danego przedszkola, rodzice mają grupę inwalidzką. Nie spełniamy żadnego z tych kryteriów. Dla takich jak my wolnych miejsc już praktycznie nie ma.

Takich przykładów w Toruniu są setki. Zdesperowani rodzice uruchamiają znajomości. Nie jest tajemnicą, że niektórzy oferują personelowi przedszkoli prezenty w zamian za przyjęcie malucha.

Co na to władze Torunia? Nieraz podkreślały, że nowe miejskie przedszkola nie powstaną. Między innymi ze względu na koszty. Te są efektem unijnych dyrektyw, narzucających przedszkolom wysokie standardy.

W ostatnich latach powstało w Toruniu jedno przedszkole niepubliczne na 120 miejsc. Niedawno postanowiono przenieść niektóre oddziały sześciolatków z przedszkoli miejskich do szkół podstawowych. W ten sposób zwolniło się 75 miejsc w przedszkolach.

- W maju po zakończeniu zapisów musimy poważnie zastanowić nad rozwiązaniem tego problemu - mówi Zbigniew Ernest, szef Komisji Oświaty Rady Miasta. - Tym bardziej że będzie narastał. Rodzi się przecież coraz więcej dzieci.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie