Ilu mieszkańców miało Mokre, gdy na toruńskim rynku pojawił się Władysław Katafias?

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Reklama warsztatu Władysława Katafiasa pochodząca z toruńskiej księgi  adresowej opublikowanej w 1912 roku. Widać tu dolne kondygnacje kamienicy, w której warsztat się znajdował.
Reklama warsztatu Władysława Katafiasa pochodząca z toruńskiej księgi adresowej opublikowanej w 1912 roku. Widać tu dolne kondygnacje kamienicy, w której warsztat się znajdował. Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Udostępnij:
Na Mokrem wiosną 1902 roku rozkwitły plany wielkich inwestycji. Zapadła decyzja o budowie gazowni i wodociągów. Władz gminy przeznaczyły też spore fundusze na modernizację dróg. Wszystkie ulice przeznaczone do wybrukowania zostały najpierw obsadzone drzewami.

W takich chwilach należałoby chyba jakoś elegancko się ubrać. Bo w naszych peregrynacjach po Toruniu sprzed lat dotarliśmy do momentu bardzo historycznego.

"Zwracamy uwagę na ogłoszenie mechanika p. Wł. Katafiasa - czytamy w "Gazecie Toruńskiej" z 25 kwietnia 1902 roku. - Zakłada telefony domowe, odnawia maszyny i kołowce. Pan K. jest od 10 lat mechanikiem i zaręcza nam, że zdoła każdego zadowolić".

Pierwsze ogłoszenie Władysława Katafiasa z informacją, że otwiera w domu malarza Biernackiego przy Rynku Nowomiejskim warsztat, w którym będzie naprawiał rowery, maszyny do szycia i urządzenia elektryczne, pojawiło się w gazecie kilka dni wcześniej. Pan Władysław słowa dotrzymał, jego warsztat szybko stał się jednym z największych w Toruniu. Mechanik systematycznie rozszerzał działalność. Zaczął sprzedawać rowery, a później również naprawiać samochody, otworzył również stację benzynową. Wykształcił wreszcie kilka pokoleń mechaników. Końcówka kwietnia 1902 roku zdecydowanie zatem była dla Torunia momentem historycznym!

Gdzie miała powstać fabryka mydła?

Sto dwadzieścia lat temu w Toruniu generalnie sporo się działo. O tym, że "ja jeszcze z wiosną się rozkręcę" mógł śpiewać nie tylko Władysław Katafias.

"Mydlarnię pobuduje na Mokrem w pobliżu rzezalni p. Leetz z Torunia - doniosła "Gazeta" kilka dni wcześniej. W mieście nie pozwolili mu na budowę mydlarni".

Mydlarnia rzeczywiście stanęła w sąsiedztwie rzeźni, w okolicach późniejszego Metronu. W sumie niedaleko, ale to wystarczyło, aby nasi przodkowie uznali, że to już nie jest Jakubskie Przedmieście, ale Mokre. A dla naszych przodków takie sprawy miały duże znaczenie. Widząc, że dziś dawna fabryka kotłów oficjalnie znajduje się na Chełmińskim Przedmieściu, pewnie by oniemieli.
Swoją drogą na Mokrem wiosna 1902 roku przyniosła na Mokrem ogromne ożywienie. Nowy wójt, który przeprowadził się z Międzyzdrojów, zabrał się z wielką energią do pracy. W kwietniu rada gminy podjęła decyzję w sprawie budowy gazowni, wodociągów i kanalizacji. Inwestycja miała pochłonąć 300 tysięcy marek. Na brukowanie ulic przeznaczyła 50 tysięcy marek. Wójt Falkenberg musiał wziąć finanse pod lupę, gazety informowały bowiem, że z powodu zaległych podatków gmina traci co roku 12 tysięcy marek. Jak widać, gospodarze podtoruńskiej wsi operowali sporymi sumami, ale też gmina do małych i biednych nie należała.

Ilu posłów miało Mokre?

"Liczba mieszkańców Mokrego wynosi 11.047. Do sejmiku powiatowego wybiera Mokre dwóch posłów - informowała 120 lat temu "Gazeta Toruńska".

Chełmża na przykład liczyła w tym czasie 7.578 dusz i do sejmiku powiatowego wybierała czterech połów. Najwyraźniej miastom, nawet jeśli były mniejsze, należała się większa reprezentacja.

Kto miał pobudować na Mokrem cementownię?

Wiemy już, ile osób mieszkało na Mokrem i na jakie inwestycje gmina mogła sobie pozwolić. Teraz wypadałoby się przywitać ze starym znajomym.

"Fabrykę wyrobów cementowych przeniesie pan Uebrick z Bydgoskiego Przedmieścia na Mokre - czytamy w niezawodnej "Gazecie Toruńskiej". - Fabryka stanie w pobliżu rzezalni".

Reinharda Uebricka ostatnio często wspominamy, był on bardzo zaangażowany w budowę toruńskiego teatru, losy tego przedsięwzięcia rozstrzygały się wiosną 1902 roku. Cementownię nasz budowniczy rzeczywiście na Mokre przeniósł i kilka lat później wyprodukował w niej elementy pierwszego żelbetowego stropu, który przykrył halę wjazdową bardzo często dziś przywoływanej rzeźni na Jakubskim Przedmieściu. Informując w 1902 roku o planowanych przenosinach, "Gazeta Toruńska" wspomniała jednak, że cementownia ma stanąć koło rzeźni na Mokrem. To chyba jest pomyłka, bo przecież nieco wcześniej w tym samym piśmie pojawiła się wiadomość, że gmina Mokre wypowiedziała będzie korzystała z toruńskiej rzeźni do 1905 roku, a później wybuduje swoją. Jak wiadomo, ostatecznie tego nie zrobiła. Uebrick zbudował cementownię na Dębowej Górze, w sąsiedztwie innych obiektów przemysłowych.

Polecamy nasze grupy i strony na Facebooku:

"Władze gminne zamierzają nabyć od pana Goetza 26 mórg w pobliżu dworca mokrzańskiego za cenę 14.000 marek. Jeżeli na cenę tę pan G. się nie zgodzi zamierza kupić od Toporskiego szmat ziemi w pobliżu gór kozackich. Na ziemi tej pobudowane zostać mają zakład wodociągów i gazownia".

Gdzie 120 lat temu stał dworzec kolejowy na Mokrem?

To oczywiście również wiadomość zaczerpnięta z "Gazety Toruńskiej", pochodząca z końca kwietnia 1902 roku. Przypominamy, że w tamtych czasach dworzec mokrzański znajdował się w innym miejscu niż dziś - przy ulicy Dworcowej. Pan Goetz, który kilka dni wcześniej został właścicielem ujeżdżalni koni na rogu obecnej ul. Kościuszki i Batorego, musiał przystać na proponowaną cenę. Wodociągi i gazownia Mokrego zostały zbudowane na kupionych od niego gruntach na Dębowej Górze. Obok gazowni stanęła natomiast cementownia Uebricka.

"Ulice, które mają zostać wybrukowane obsadzają drzewkami - czytamy dalej. - Mokre ma się wkrótce pod względem piękna wielce zmienić. Nowych budowli i to okazałych stanie w roku bieżącym kilka".

Mój Boże, żeby budowę dróg zaczynać od sadzenia drzew... Co ciekawe, budowa dróg wcale nie oznaczała śmierci drzew, co doskonale widać na archiwalnych zdjęciach. Ulica Kościuszki do 1920 roku nazywała się ulicą Lipową. Szpalery lip zdobiły ją jeszcze w latach 60. Nasi przodkowie nie tylko potrafili o przydrożne drzewa zadbać, ale także na nich zarobić.

"Wąbrzeźno. Czereśnie przydrożne szosy do Niedźwiedzia przez Kurkocin i Łobdowo do Tokar mają być na rok bieżący do wydzierżawienia. Drzew jest 914 - pisał toruński dziennik w połowie kwietnia A. D. 1902. - Oferty z podaniem sumy dzierżawy należy wysyłać najpóźniej do 25 bm na ręce przewodniczącego wydziału powiatowego w Wąbrzeźnie".

W toruńskim garnizonie również wiosna przyniosła sporo zmian. Wspominaliśmy już wcześniej, że nowym gubernatorem został generał Rosenberg-Gruszczyński. Jak informowały gazety, 22 kwietnia 1902 roku gubernator wprowadził się do mieszkania w budynku komendantury przy Rynku Nowomiejskim. Niebawem do Torunia przybyli kolejni dowódcy.

Kto został komendantem toruńskiej twierdzy?

"Komendantem twierdzy toruńskiej zamianowano generał-majora Francoisa - informowała "Gazeta" 120 lat temu. - Dawniej komendantem twierdzy toruńskiej był pułkownik, powierzenie teraz tego stanowiska generał-majorowi dowodzi, że Toruń zyskał pod względem strategicznym wiele. Dowódcą tutejszej 70. Brygady Piechoty zamianowano generał-majora Witzella".

Ciekawe, bardzo ciekawe. Pochodzący z hugenockiej rodziny generał Herman von François 12 lat później dowodził 1 Korpusem Armijnym wchodzącym w skład broniącej Prus Wschodnich niemieckiej 8 Armii. Jak wiadomo, w sierpniu 1914 roku Rosjanie bardzo zaskoczyli Niemców, bardzo szybko zmobilizowali dwie bardzo silne armie i uderzyli na Prusy od wschodu i południa. Wydawało się, że zwycięstwo mają w kieszeni, ich przewaga była miażdżąca, a poza tym, dowódca broniącej Prus armii niemieckiej uważał, że powinien wycofać się za Wisłę. Ignorując jego rozkazy do walki rzucił się ze swoim korpusem Herman von François. Początkowo walczył na wschodzie z jednostkami rosyjskiej 1 Armii, a gdy dowództwo nad wojskami niemieckimi przejął Paul von Hindenburg, jednostka byłego komendanta Twierdzy Toruń została przerzucona koleją pod Działdowo. Tam odegrała decydującą rolę zamykając pierścień okrążenia wokół rosyjskiej 2 Armii.

Wielkie zwycięstwo w tej ogromnej i ważnej batalii, w której zresztą torunianin zdobył pierwszy w tej wojnie rosyjski sztandar, Niemcy zawdzięczali m.in. odwadze oraz bezkompromisowej postawie generała von François. No tak, Niemcy wygrali, Rosjanie przegrali. Wystarczy jednak odwiedzić jakikolwiek zachowany cmentarz ofiar tej bitwy, aby przekonać się, że po obu stronach walczyli Polacy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie