Jak Drumet poszedł pod młotek

Grażyna OstropolskaZaktualizowano 
Przed włocławskim Drumetem łopocą związkowe flagi. Załoga nie prze-rywa protestu. Od stycznia jest w sporze zbiorowym z pracodawcą. „Nie zgadzamy się na realne obniżenie zarobków”- głosi napis na trans-parencie. Nijak ma się do tego, co dzieje się wewnątrz i wokół zakładu.

Przed włocławskim Drumetem łopocą związkowe flagi. Załoga nie przerywa protestu. Od stycznia jest w sporze zbiorowym z pracodawcą. „Nie zgadzamy się na realne obniżenie zarobków”- głosi napis na transparencie. Nijak ma się do tego, co dzieje się wewnątrz i wokół zakładu.

<!** Image 2 align=right alt="Image 122313" sub="Komisja Zakładowa „Solidarność”, Związek Zawodowy Metalowców i Związek Zawodowy Inżynierów i Techników połączyły siły
i weszły w spór z pracodawcą. Zawieszą protest, gdy nowy właściciel Drumetu przywróci pracownikom premie, stanowiące prawie połowę ich zarobku. Na zdjęciu Sławomir Szablewski, szef zakładowej „S”. / Zdjęcia: Jarosław Czerwiński">Od lutego większość z 848-osobowej załogi jest na tzw. przestojowym; otrzymuje minimalne wynagrodzenie (1276 zł). Stu pracowników podtrzymuje produkcję. To ważne, by zakład...

nie wypadł z rynku

W kwietniu sąd ogłosił upadłość Fabryki Lin i Drutu „Drumet” spółki z o.o. Do zakładu wszedł syndyk. W środę sędzia przyklepał sprzedaż fabryki. Kupiła ją cypryjska spółka Sidonia Holding Limited. Wypączkowała z zarejestrowanej w Limasol spółki Penta Investments Limited, której większościowym udziałowcem jest Penta Holding Limited.

Nowy właściciel Drumetu nie ma nic wspólnego z produkcją lub przerobem stali. Skupuje duże przedsiębiorstwa w Europie, restrukturyzuje je i po paru latach sprzedaje z zyskiem. Udziałowcami Penty są czterej Słowacy i jeden Czech. To znani gracze na europejskim rynku. W Polsce zasłynęli zakupem Żabki, sieci 1800 sklepów, stworzonej przez poznańskiego biznesmena Mariusza Świtalskiego (twórcy Elektromisu). Zapłacili 550 mln zł. Wygarnęli też z naszego rynku sieć 305 zakładów bukmacherskich Profesjonał.

<!** reklama>Sami zaczynali karierę jako bukmacherzy. Pierwszy milion (czeskich koron) zdobyli na walutowych opcjach. Pośredniczyli w handlu między Chinami a Europą. Dwaj z nich byli w latach 90. tłumaczami polskich spółek w Chinach.

<!** Image 3 align=left alt="Image 122313" sub="Fabryka Lin i Drutu „Drumet” we Włocławku to nowoczesny zakład. Jego majątek wyceniono na 273 mln zł. Sprzedano za ...120 mln zł.">Te informacje wyszły na jaw przy - głośnej ostatnio - prywatyzacji PZL w Świdniku. Zakusy na przejęcie produkcji polskiego śmigłowca „Sokół” ma, należąca do Penty, czeska spółka Aero Vodochody. Dziennik „Rzeczpospolita” ujawnił, że kieruje nią były szef czechosłowackiego kontrwywiadu Alojz Lorenc, a pięciu założycieli Penty to absolwenci Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych.

Sugestie, jakoby Penta była powiązana ze służbami specjalnymi, dementuje Marek Dospiva, jeden z jej udziałowców. Twierdzi, że prasowe enuncjacje, psujące obraz jego firmy, to skutek nieuczciwej konkurencji włoskiej spółki, która też ostrzy sobie zęby na zakłady w Świdniku.

Jedno jest pewne. Z konkurencją Penta znakomicie sobie radzi. Pokazała to, kupując w 2007 roku Żabkę. Udowodniła to ostatnio we Włocławku. Na Drumet miało chrapkę kilkunastu inwestorów z branży. Byli wśród nich tacy światowi potentaci w produkcji stali jak: Arcelor Mittal (1. miejsce w tej branży na świecie), Tata Steel czy rosyjski gigant stalowy Sieverstal z Aleksem Mordaczowem na czele. Ten rosyjski oligarcha i pupilek Putina kupił dawne stalownie Forda w USA, przejął włoskie huty Luccini. Wiadomo, że w Drumecie też był.

<!** Image 4 align=right alt="Image 122313" sub="Drumet produkował kiedyś ponad 156 ton metalowych wyrobów rocznie. Sprężyny, drut siatkowy, ocynkowany, fosforanowany czy zszywkowy to tylko część asortymentu. Najnowszą inwestycją - niedokończoną - jest linia do produkcji grubych lin, używanych do dźwigów.">- Albo on albo Oleg Deripaska - spekulują pracownicy. Do handlowych tajemnic nikt ich nie dopuszcza, ale jednego są pewni: - Jeden Ruski to do nas na pewno...

helikopterem przyleciał

Deripaskę kojarzą z reprymendą Putina. Widzieli w telewizji, jak zrugał stalowego oligarchę. Za to, że pozamykał swoje zakłady. - Widać było, że Deripaska stracił łaski. Może dlatego nie złożył oferty na Drumet? - rozważają.

Tu przeciw rosyjskim właścicielom nikt by nic nie miał. - Oni mają złoża rudy i huty, my mamy nowoczesny park maszynowy i bogaty asortyment. Produkujemy druty, zawiesia, a nasze liny montowane są w dźwigach, wiertniach naftowych, gazowych i w kolejkach górskich - pracownicy Drumetu chwalą produkty, na które - mimo kryzysu - nadal jest popyt.

Robotnicy z Włocławka dobrze wiedzą, że są konkurencyjni. - Koszty pracy są u nas o połowę niższe niż w zachodniej Europie. Na produkcji zarabia się średnio 2784 zł brutto. Dywidendę przeznaczano na rozwój firmy. Protest zaczął się, gdy pracownikom zabrano premie - regulaminową i motywacyjną.

<!** Image 5 align=left alt="Image 122313" sub="Od lewej: syndyk Piotr Murawski i szef ZZ Metalowców po sądowym przyklepaniu wyniku przetargu">- Realnie straciliśmy 40 procent zarobków - tłumaczą związkowcy. Weszli w spór zbiorowy, ale pracy nie porzucili. Pamiętają, co stało się z protestującymi w Porcelanie. Trzysta osób poszło na bruk, gdy znany na świecie producent włocławskiego fajansu padł. Miał tego samego właściciela, co oni. Krzysztofa Niezgodę. Teraz puste hale i kilkanaście hektarów ziemi po Porcelanie wystawiono na sprzedaż. Teren (to też masa upadłościowa) przylega do Drumetu. Razem tworzą ładny kawałek miasta.

Włocławek upodobali sobie poznańscy biznesmeni. Tu, za czasów Gierka, powstały wielkie zakłady różnych branż. Były łakomym kąskiem dla tych, którzy w latach 90. budowali swoje imperia. Tu (do Kujawianki) trafił poznański biznesmen Mariusz Świtalski, a tuż za nim Krzysztof Niezgoda. Pierwsze pieniądze zarobił na handlu walutą, na produkcji majonezu i chrupek. Potem przejął kantory po Gawroniku i zaczął budowę własnego imperium. Przejmując kolejne spółki od skarbu państwa Niezgoda występuje w różnych konfiguracjach. Tym, którzy nie poruszają się w biznesie, trudno zrozumieć, dlaczego ktoś tworzy sieć powiązanych kapitałowo spółek. Praktycy wiedzą, jakie profity dają w biznesie takie...

naczynia połączone

U Krzysztofa Niezgody funkcjonują one tak: spółką matką, w której ma on 95 procent udziałów, jest Poznańska Grupa Kapitałowa. PGK ma 98,8 procent akcji w Grupie Kapitałowej „Drumet” SA, a ta posiada 98,8 udziałów w Fabryce Lin i Drutu „Drumet”- spółce z o.o. To nie koniec tej biznesowej układanki. Drumet fabryka ma większościowy pakiet akcji białostockiej fabryki dywanów Agnella. Nic dziwnego, że i tam nastała panika. Jak padnie fabryka drutu, wytwórcy dywanów też grozi klapa. To efekt domina.

W Drumecie nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, że ta firma - niedawno Gazela Biznesu w Kujawsko-Pomorskiem, znalazła się na brzegu bankructwa. - Kryzys, kredyty... - pracownicy powtarzają oficjalne gadki.

<!** Image 6 align=right alt="Image 122313" sub="Precyzyjne nawijnie drutu na szpule zapewnia dobrą jakość. A z tej włocławski Drumet zawsze słynął.">Nieoficjalna wersja wyszła z najbliższego otoczenia Krzysztofa Niezgody (on sam przebywa w Dubaju, a jego hiszpańska rezydencja o powierzchni 2 tysięcy metrów kwadratowych oraz 14-hektarowy park stanowią teraz część upadłościowej masy Drumetu SA). I to ona wydaje się najbardziej prawdopodobna. Do upadku miało dojść tak: spółka matka, czyli należąca do Niezgody Poznańska Grupa Kapitałowa, zaciągnęła w spółkach córkach pożyczki. W sumie 120 mln zł (40 od Drumetu SA, 50 od Agnelli, resztę od PGK Centrum). Pieniędzy nie oddała, więc Drumet SA zaciągął kredyty, zastawiając pod nie akcje i nieruchomości. Zaczęły się problemy z ich spłatą i banki wypowiedziały umowy.

Zobowiązania kredytowe, handlowe i wobec urzędu skarbowego oraz ZUS przekroczyły 300 mln zł.

19 stycznia do fabryki drutu wszedł komornik. - Zatrzymaliśmy go - wspomina Krzysztof Urbański, szef Związku Zawodowego Metalowców. - Chciał zabrać maszyny, wyleasingowane na rzecz Drumetu SA. Powiedzieliśmy mu, że tu jest FLiD „Drumet” - spółka z o.o. W zakładzie trwa protest i nikogo na teren fabryki nie wpuścimy. Wzywali nas potem do prokuratury, bo komornik doniósł o popełnieniu przestępstwa. Najważniejsze, że maszyny zostały.

Nazwa wierzyciela, w którego imieniu działał komornik: Corus UK. Ltd - Londyn, nic związkowcom nie mówi. Nam - tak. Corus to drugi co do wielkości producent stali w Europie. Od kwietnia jest on częścią hinduskiego koncernu Tata Steel (6. miejsce na świecie w produkcji stali). Corus miał pomysł. Wykupił wierzytelności Drumetu u leasigodawcy. Zabierając maszyny mógł przerwać produkcję. Zniszczyć konkurenta i zająć jego miejsce w dystrybucji stalowych wyrobów. A może, mając w ręku maszyny, chciał dyktować warunki i przejąć polski zakład? Nie wyszło.

Już wtedy siedzieli w Drumecie przedstawiciele Penty Investments Ltd. Sporządzali ekonomiczne analizy, negocjowali cenę zakupu. Przekalkulowali, że nie opłaca się im dać za zakład (bez biur handlowych) 270 mln zł. Taka była pierwsza wycena.

Zaczekali na upadłość

Tylko oni złożyli ofertę. Kupili Drumet za połowę ceny. Konkretnie za 120 mln zł. Kwotę tę zapłacą w ratach do 2014 roku. Przy podpisaniu umowy wpłacą syndykowi 12 mln, kolejne 6 do końca roku. Potem, co roku, będą płacić raty w wysokości 25-36 mln zł.

Z analizy, którą przygotowano w zakładzie, wynika, że spółka może spłacać zobowiązania z amortyzacji. W tym aż 30 mln zł rocznie - z amortyzacji nowej inwestycji, przeznaczonej do produkcji grubych lin. Obliczono, że nawet przy produkcji wykorzystującej 65 proc. mocy, spółka będzie miała zysk.

- To nie jest tak, że nabywca Drumetu spłaci zakup ratami, bazując na zysku - mówi Piotr Murawski, syndyk. - Trzeba wziąć pod uwagę, że Penta, oprócz pieniędzy, które wpłaca do syndyka, musi zainwestować kolejne 100 mln zł w uruchomienie kosztownej produkcji, zakup surowców i wykup maszyn od leasingodawców.

Związkowcy uzależniają zakończenie protestu od rozmów z nowym właścicielem. Wierzą, że ochronią pracę, przywileje i zarobki. Co najmniej przez rok.

polecane: FLESZ: Smartfony zamiast kas fiskalnych.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3