Jak ryba w wodzie

Redakcja
Rozmowa z TOMASZEM CEBO, performerem, człowiekiem orkiestrą, właścicielem toruńskiego klubu eNeRDe, ostatnio również półfinalistą telewizyjnego programu „Must Be The Music. Tylko muzyka”.

Rozmowa z TOMASZEM CEBO, performerem, człowiekiem orkiestrą, właścicielem toruńskiego klubu eNeRDe, ostatnio również półfinalistą telewizyjnego programu „Must Be The Music. Tylko muzyka”.

<!** Image 2 align=none alt="Image 169877" sub="Chciałbym, aby kultura niezależna zjadła w Toruniu kulturę zależną - mówi Tomasz Cebo. - Taki jest mój ukryty cel. Jesteśmy fajniejsi, świeżsi, mamy więcej pomysłów... / Fot. Paweł Wiśniewski">Tuż po Twoim elektroniczno-wokalnym popisie w „Must Be The Music” nie można się było do Ciebie dodzwonić. Twój telefon był zajęty przez wiele godzin...

Znajomi nie przestawali dzwonić. Jeszcze nigdy nie odebrałem tylu telefonów, nawet w sylwestra. Dzwonili z całej Polski, a także z Ameryki, z Niemiec, z Wiednia... Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Szok! Siła telewizji jest ogromna. Udział w „Must Be The Music” traktuję jako swoje kolejne przedsięwzięcie. Ogromnie chciałem się dostać do tego programu. Stworzyłem więc sobie postać turkusowego gościa, który jest niesamowitym freakiem. Który wchodzi do programu i od razu robi wielkie show.

Ile było w Twoim występie improwizacji, a na ile to wszystko było zamierzone?

<!** reklama>Myślę, że pół na pół. Tak naprawdę to w każdym utworze można coś zaimprowizować. Nie zapomnijmy, że to, co zobaczyli widzowie, było tylko fragmentem występu przed jurorami. Całość można obejrzeć wchodząc na stronę programu na Facebooku.

Bardzo wysoko podniosłeś sobie poprzeczkę. Czym jeszcze chcesz zaskoczyć telewidzów?

Mam kilka pomysłów. W tym, co pokazałem do tej pory, nie było bezpośredniego przekazu. Nie było tego, co mam w głowie i co chciałbym wyrapować w telewizji na żywo. Teraz, kiedy już dostałem się do półfinału, będę mógł się bardziej otworzyć, zaszaleć... Chciałbym pozostać w klimacie chórów, których namiastkę miałem już okazję zaprezentować. Taka muzyka nawet u mnie wywołuje gęsią skórkę. Nie chcę prezentować schematów typu zwrotka-refren. Interesuje mnie zupełnie nowy styl muzyczny. Nowe podejście do muzyki. Nikt wcześniej nie prezentował swojej sztuki w formie krótkich, 2,5-minutowych muzycznych opowieści. A ja to teraz zrobię.

Co dzięki temu chcesz osiągnąć?

Chciałbym ruszyć ludzi sprzed telewizorów do działania. Aby przestali tylko siedzieć i nic nie robić. Nie trzeba czekać, aż coś się wydarzy. Trzeba samemu podjąć jakieś działanie.

Uważasz, że swoim występem będziesz w stanie nimi wstrząsnąć?

Oczywiście. Pojawiłem się w tym programie, aby zdegradować konsumpcjonizm i populizm. I to nie żart.

Opowiedz nieco o atmosferze, jaka panowała podczas castingu. Jak to wygląda od wewnątrz?

Czułem się jak ryba w wodzie. Zero stresu. Przerażająca była tylko liczba osób, które zjawiły się na castingu. Tłumy. Jak w fabryce. Ciężko to sobie wyobrazić, ale musiałem czekać aż 10 godzin, aby zaprezentować się przed jurorami. Kiedy stanąłem wreszcie na scenie, poczułem ogromną ulgę. Już nie wiem, czy bardziej cieszyłem się z tego, że wszyscy byli na tak, czy z faktu, że moje oczekiwanie na występ dobiegło wreszcie końca.

Kiedy będziemy mogli oglądać Ciebie po raz kolejny?

W sobotę odbędzie się pierwszy z czterech półfinałów. Weźmie w nim udział pierwszych ośmiu uczestników. Nie wiem jeszcze, w którym z programów ja się pojawię. Być może znów trzeba będzie czekać aż na sam koniec, aby zobaczyć występ „turkusowego”. Wszystko podporządkowane jest przecież słupkom telewizyjnej oglądalności. Zrobiłem spore show, a więc teraz w Polsacie będą to chcieli jakoś wykorzystać.

Twoja popularność z dnia na dzień wzrosła...

Najbardziej zaskoczyło mnie to, że muzyka, którą tworzę, spotkała się z tak ogromnym zainteresowaniem ludzi w każdym wieku. Piszą do mnie i dzieci, i 60-latkowie. Do każdego dotarło to, co zrobiłem. Super! To pokazuje, że nie trzeba wyjść na scenę i zaśpiewać utwory Czesława Niemena, aby chwycić ludzi za gardło.

Czego spodziewasz się po uczestnictwie w tym programie?

Nie wiem. Naprawdę... Gdybym wiedział, to na pewno bym tam nie poszedł. Wiem, że wszystko się teraz zmieni. Minęło dopiero kilka dni od emisji programu, a już dostałem propozycje występów w Berlinie i Wiedniu. Jestem w szoku!

Główna wygrana w „Must Be The Music. Tylko muzyka” to występ na Top Trendy Festival oraz 100 tys. zł. Co zrobiłbyś z taką sumą?

Pieniądze zainwestowałbym w kulturę niezależną w Toruniu. Wszystko pójdzie na klub eNeRDe, ponieważ chciałbym, aby kultura niezależna zjadła w Toruniu kulturę zależną. Taki jest mój ukryty cel. Jesteśmy fajniejsi, świeżsi, mamy więcej pomysłów... I każdy o tym wie. A ja swoim występem w „Must Be The Music” bardziej wypromuję Toruń niż konkurs na tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Trzymajcie kciuki.

Teczka osobowa

Tomasz Cebo ma 31 lat. Urodził się w Złotowie. Jest absolwentem Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu.

Jego występ w programie „Must Be The Music” można obejrzeć na www.facebook.com/tylkomuzyka Można tam również oddać na niego swój głos.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie