Jak z Młyna zrobić Chatkę

Jacek Kiełpiński
„Chatka Babuni” w Poznaniu. Wystrój lokalu i menu jakby skądś znane. Do 13 kwietnia działała w tym miejscu „Pierogarnia Stary Młyn”, będąca klonem toruńskich lokali o tej samej nazwie.

„Chatka Babuni” w Poznaniu. Wystrój lokalu i menu jakby skądś znane. Do 13 kwietnia działała w tym miejscu „Pierogarnia Stary Młyn”, będąca klonem toruńskich lokali o tej samej nazwie.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171164" sub="Tak wygląda „Pierogarnia Stary Toruń” w Toruniu / Fot. Adam Zakrzewski">- Rozwijając sieć naszych pierogarni podpisaliśmy umowę franczyzy z poznańską firmą Valuo, której spodobał się nasz koncept i chciała prowadzić lokal w tworzonej przez nas sieci - wspomina Maciej Podlaszewski z toruńskiej spółki Restaurators. - Zależało nam szczególnie na udzieleniu tej franczyzy, bo był to pierwszy nasz krok w Polskę. Teraz powstają kolejne podobne lokale w innych miastach.

<!** reklama>Franchising to popularna na świecie forma prowadzenia działalności na podstawie zakupionego pomysłu i według sprawdzonych przez franczyzodawcę wzorów. W Polsce działa obecnie kilkaset sieci funkcjonujących w ten sposób.

- Zależało nam bardzo i zbytnio zawierzyliśmy poznaniakom - przyznaje Maciej Podlaszewski. - Gdy okazało się, że brakuje im pieniędzy na konieczny remont, wyleasingowaliśmy dla nich specjalistyczny sprzęt gastronomiczny, wart 250 tysięcy. Płaciliśmy też za nich wiele faktur. Nie pobraliśmy opłaty za franczyzę. Łącznie winni są nam dziś około pół miliona złotych, które mieli zwrócić, gdy zaczną zarabiać. W tym czasie, dzięki naszym staraniom, bo to my rekrutowaliśmy pracowników i szkoliliśmy ich, lokal pod szyldem „Pierogarnia Stary Młyn” zaczął działać. I przynosić zyski. Jednak poniesionych kosztów Valuo nie zamierzała nam zwrócić.

<!** Image 3 align=right alt="Image 171164" sub="W Poznaniu miejscowi biznesmeni zrobili z niej „Chatkę Babuni” / Fot. Nadesłana">Wobec tego toruńska firma wypowiedziała umowę franczyzy i zażądała oddania leasingowanego przez siebie sprzętu. Valuo działała jednak dalej, prowadząc lokal na cudzym sprzęcie, sprzedając pierogi według toruńskich receptur.

- Gdy pojawiliśmy się kolejny raz w Poznaniu i zaczęliśmy naciskać, Valuo wypowiedziało umowę najmu lokalu - dodaje Podlaszewski. - Nowy najemca - prawnik Maciej Filipowski - oryginalnie podszedł do sprawy.

Jak?

- Nie mogę wydać sprzętu toruńskiej firmie, bo Valuo wzięło pożyczkę pod jego zastaw. Wiem, że nie było to zgodne z prawem, ale dziś muszę chronić interesy wierzycieli - tłumaczy, zapewniając zarazem: - Gdy tylko sąd wyda odpowiedni nakaz, natychmiast oddam te urządzenia panu Podlaszewskiemu.

Zdaniem Macieja Podlaszewskiego, wszystko to zwykłe kłamstwa. - Chodzi o to, by nas wyautować. Filipowski zachowuje się jak słup, bo z tego co wiem, lokal prowadzi dalej Rafał Zaborowski, czyli firma Valuo.

Maciej Filipowski nie kryje, że jest znajomym Rafała Zaborowskiego. Zapewnia zarazem, że jego prawnicze sumienie jest absolutnie czyste. Nawet, gdy chodzi o niespodziewaną zmianę szyldu pierogarni stworzonej przez ekipę z Torunia.

- 13 kwietnia zmieniono szyld na „Chatka Babuni”. Do tego jakiś drobny makijaż wnętrza. Czyli ukradziono nam pomysł, zasady działania, wystrój i sprzęt - podsumowuje Maciej Podlaszewski. - Tymczasem prokuratura poznańska odmawia wszczęcia śledztwa, bo nie jest przekonana, czy doszło do przywłaszczenia mienia. Dlaczego? Bo obecny najemca - Filipowski - zapewnia przecież, że chce oddać sprzęt, gdy rozstrzygnie się spór prawny pomiędzy nami a Valuo. Tymczasem nasz sprzęt jest wykorzystywany w „Chatce Babuni” i zarabia pieniądze, które należą się nam.

Dotarliśmy do Rafała Zaborowskiego. Jego zdaniem, toruńska firma źle oceniła koszt wstępnego remontu lokalu - zamiast 350 tysięcy kosztował milion. Dlatego nie tylko nie zamierza zwrócić kosztów poniesionych przez spółkę Restaurators na uruchomienie lokalu, ale chce wystąpić do sądu... o odszkodowanie.

- To jakiś absurd - komentuje Maciej Podlaszewski. - Powtarzam, włożyliśmy pół miliona w cudzy lokal, który dziś zwie się „Chatka Babuni” i płacimy raty leasingowe za używany tam sprzęt. To kto tu jest poszkodowanym?

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kuchnia
Rafal Z pseudonim Rav, wi-fi, to osoba której nie warto ufać, zgrywa takiego slodkiego i d i o t e ktoremu niby wszystko wolno a sam nie potrafi zadbac o chatkę babuni mieszczaca sie w poznaniu przy ulicy wroclawskiej 18. Robi każdego w c h... jak i kucharzy tak i kelnerki wspolpracujacych z nim. W ogolenie nie placi placi nikomu o pieniądze trzeba się prosić. NIE ZYCZE NIKOMU ZEBY U NIEGO PRACOWAL, TO JEST OSZUST I PROSTAK. POZDRO DLA NIEGO I SLODKO GLUPIEJ I LECACEJ NA KASE MARCELKI.
Dodaj ogłoszenie