Jaka telewizja, taka żona - czyli "Rolnik szuka żony" kontra "Magia nagości"

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
Od czego boli nas głowa? Od wielu rzeczy. I takich, od których boleć powinna, i takich, od których niekoniecznie, bo to tylko medialne straszydła.

W wymiarze społecznym główka powinna nas boleć choćby z powodu pandemii samotności, rozkwitającej jak nigdy w świecie cyfrowych relacji. I stąd pewnie też moda na programy, w których ludzie szukają sobie partnerów. W tym telesezonie mamy ich wysyp ogromny.

I bardzo różnorodny, jak te sto kwiatuszków. Od kolejnego sezonu uwielbianego przez lud polski hitu „Rolnik szuka żony”, po głośną „Magię nagości”, uwielbianą przez lud polski, ale ten zupełnie inny. Dwa szlagiery, pokazujące, co Polaków różni. Ale też co ich łączy.

„Rolnik szuka żony” to format, nad którym pochylałem się czule nie raz z szacunkiem, a nawet sympatią. Choćby jako nad najcudniejszą reklamówką Unii Europejskiej. Bo choćby spece od marketingu nadęli się jak tysiąc atletów, to nigdy nie pokazaliby tak uroczo, jak w Unii zmieniła się polska wieś i polscy chłopi, zwani teraz farmerami. Jak obrośli w sprzęt, majątek, nowe domy, ale i nowe ambicje. „Rolnik” na starcie połamał stereotypy, jak rzadko, a potem oczywiście ewoluował - choć zawsze był programem, w którym najważniejszą wartością było założenie tradycyjnej rodziny ze ślubem kościelnym i gromadką przychówku. Co jest zresztą modelem uwielbianym przez Polaków, nawet jeśli niektórym wydaje się, że wcale tak nie jest. Program z każdym kolejnym sezonem w sferze ideolo mocniej się w ten model wpisuje. I rolnik – gej, jak w zachodnich wersjach formatu, szybko się u nas nie pojawi.

„Magia nagości” z pewnej telewizji bardzo prywatnej to z kolei format, w którym ludzie parują się od końca. Pan lub pani ocenia golutkich kandydatów – pokazywanych dokładnie i bez pikselozy. Liczy się więc tylko fizyczność, płcie się mieszają, obyczajowo jest bardzo rewolucyjnie, ale co ciekawe i edukacyjnie. Bo choć twórcy programu napinają się, że ich celem jest prezentowanie piękna ciał człowieczych w ich różnorodności, to prawda czasu, prawda ekranu jest bolesna w zderzeniu z wprasowanym nam w głowy kanonem urody. Bo zwykli ludzie wyglądają generalnie mocno inaczej niż modele z rozerotyzowanej popkultury, czy nawet zwyklacy podretuszowani w społecznościówkach.

Co więc łączy rolnika z nagością? Nasze narzekactwo narodowe. Wybrzydzanie - i w programie, i w sieci o programie. Swoją drogą zabawne, ale w nowym „Rolniku” najwięcej hejtu dostał kandydat, który najdojrzalej szuka wiejskiej żony, a nie Miss Polonii z teleambicjami. W „Magii nagości” też mamy to malkontenctwo wyzwolonych uczestników - że coś za małe, albo niesymetryczne… I to jest nasz niewątpliwy wkład w światowe formaty. Konsumujemy je na okrągło. Ale po swojemu.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Piszący artykuł dostał więcej siana i już nie beczy na PiS(wcześniej beczała okrutnie).tak było,co nie ŁUSKA qreffko?
Dodaj ogłoszenie