Jaki maj, taki kraj - czyli dlaczego w Polsce wszystko jest inne, niż się nam wydaje?

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
Wiosna jakaś taka jesienna w tym roku, a nawet zimowa. Nawet ta druga majówka stacjonarna czołgała się w deszczu i chłodzie, takim, że nawet przytupywanie w kolejce po szczepionkę nie pomagało. Ale w końcu, jako człowiek dojrzały, dawno przywyknąć powinienem, że już nic nie jest takie, na jakie wygląda i jakie być powinno. A zwłaszcza w kraju naszym kochanym.

Bo w końcu to nasze zadziwienie światem, który jest inny od chciejstwa bliźnich, to Polaków-szaraków przypadłość codzienna. Polityka? Miała być zjednoczona opozycja, co to – przy okazji buntu pana Ziobry - pokaże kły? No to jest opozycji pięć, a raczej pięciu graczyków, z których każdy gra w coś innego. Bo wygląda na to, że przy okazji Funduszu Odbudowy wszyscy zakiwali się na potęgę. Miał być za to rozpad koalicja bardzo niezjednoczonej? No to go nie ma. A przerobienie pana Zandberga na dublera pana Ziobry - jak ktoś cudnie napisał - to już prawdziwa perełka.

Zdrowie? Miał być wreszcie porządek szczepionkowy, po dotarciu się systemu? I właściwie to porządek większy jest, majówkowe promo szczepień było cudne, ale w systemie wciąż zgrzyta i gdzie się nie zajrzy, to ktoś się od tegoż systemu odbija. Ot, znajoma poszła dnia wyznaczonego do miejskiego szpitala po drugą dawkę Astry złowrogiej i usłyszała, że nie ma jej w systemie, bo chyba ktoś coś... A na pytanie co ma teraz zrobić, pani odpowiedziała szczerze, że nie wie i że musi sobie jakoś radzić. Co w sumie jest chwalebnym stawianiem na przedsiębiorczość ludu.

Gospodarka? Miała być zapaść po całości, a bywa różnie, bo w pandemii normalne trendy przyspieszyły jak szalone. Jak z tym laskiem, co to go wycięli, a my płakaliśmy nad ugorem, tyle że zaraz jakieś krzaczki zaczęły rosnąć i jakieś futrzaki spod nich wyskakiwać - tyle, że całkiem inne niż dotąd. Bo jeden mam ulubiony termometr gospodarczy - ceny mieszkań i działek. A te szybują w górę i w górę.

Cóż, pożegnaliśmy w tym tygodniu Bronisława Cieślaka, czyli pana Borewicza z serialu “07 zgłoś się”. Serial miał sczeznąć jako milicyjny gniot, a okazał się polskim serialem kryminalnym wszechczasów. Dawno, dawno temu z panem Bronisławem wywiad robiliśmy w sejmowej knajpce, kiedy był posłem bardzo lewicowym. Zaraz po wejściu czule przywitał się z posłem bardzo prawicowym, a widząc nasze buźki zadziwione, rzucił żarcik o teatrzyku z sali sejmowej i prawdzie zaplecza. Bo w końcu nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Swoją drogą dziś chyba tak już jednak nie ma. I to nie tylko dlatego, że knajpkę zamknęli w pandemii.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie