Tylko u nas
nowosci.com.pl

Zobacz koniecznie!

Rozwiń
Jazda bez trzymanki na zakazie

Jazda bez trzymanki na zakazie

Dorota Witt

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Jazda bez trzymanki na zakazie
Ośmiolatek dostaje w prezencie quada, a wraz z nim - zainteresowanie rodziców, którzy przyglądają się popisom.
Jazda bez trzymanki na zakazie

[Fot.: Thionkstock]">

Ośmiolatek dostaje w prezencie quada, a wraz z nim - zainteresowanie rodziców, którzy przyglądają się popisom.

W wielu dziecięcych marzeniach o uprawianiu niebezpiecznych sportów kryje się właśnie potrzeba zwrócenia na siebie uwagi.


Nastolatki, jak dorośli, potrzebują adrenaliny. Czasem ich zainteresowania sportami czy zawodami podwyższonego ryzyka dyktowane są modą, a czasem potrzebą bliskości z rodzicami.

Pierwszą odpowiedzią na prośbę dziecka o zgodę na udział w wyścigu motocyklowym musi więc być rozmowa. Surowy zakaz może nie tylko zaburzyć rodzinne relacje, ale i wpoić dziecku wyolbrzymiony lęk przed wszystkim, co może skończyć się upadkiem czy zranieniem.


- Każdą sytuację warto rozpatrzyć indywidualnie - mówi Patrycja Rusiak, toruńska psycholog dziecięca. - W przypadku nastolatka trzeba zastanowić się nad konsekwencjami bezwzględnego zabraniania przez rodziców możliwości próbowania sił także w sportach ekstremalnych.

Może się zdarzyć, że, mimo braku zgody rodziców, dziecko będzie próbowało realizować swoje pomysły, a wtedy odbędzie się to poza kontrolą dorosłego i bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Za każdym razem warto sprawdzić, jaki jest powód nowych zainteresowań dziecka: autentyczna pasja, chwilowy kaprys czy moda, za którą podąża, a może potrzeba zwrócenia na siebie uwagi. Jak to sprawdzić? Rozmawiać z dzieckiem, spędzać z nim czas. Tylko i aż tyle.


O tym, że zakaz przed niczym dziecka nie uchroni, jest też przekonany Andrzej Denis, instruktor nurkowania w toruńskim Centrum Nurkowym Akwanauta: - Pierwszy raz zanurkowałem w 1960 roku jako bardzo młody człowiek - mówi. - Rodzice się zgodzili, może także dlatego, że wtedy wiedza o tym sporcie nie była tak szeroka jak dziś, choć z największych zagrożeń na pewno zdawali sobie sprawę. A gdyby nie? Też bym nurkował! Zwłaszcza, że wtedy nie było to bardzo kosztowne, pieniędzy potrzebowałem tylko na obozy wakacyjne, wtedy pomagali rodzice.

Oczywiście bardzo się denerwowali, kiedy wyjeżdżałem, ale nie zniechęcali mnie. Te obozy trwały około miesiąca, a nie było przecież telefonów komórkowych. Pisało się długie listy. Dziś szkolę już ośmiolatki. Przyprowadzają je zatroskani rodzice, którzy wiedzą jednak, że dzieciaki pod okiem profesjonalistów są bezpieczne.


Wśród dzieci i młodzieży rośnie popularność sportów ekstremalnych, bo są one dobrze promowane, jest łatwy dostęp do szkoleń i treningów. Niebezpieczne pasje rozbudzają też dorośli, kupując maluchom quady czy skutery. Miłośnicy takich sportów tworzą swoiste popkultury, mają swoje czasopisma, slang, czują przynależność do grupy, co kusi zwłaszcza te dzieci, którym trudno nawiązywać relacje z rówieśnikami i te, w których rodzinach nie ma czasu na wspólne spędzanie wolnego czasu. Zakaz grozi nie tylko zaburzeniem rodzinnych więzi i utratą kontroli nad dziećmi. Może też nauczyć je niewiary we własne możliwości i niepewności siebie, co przełoży się na wolniejsze postępy w nauce i mniej spektakularne sukcesy w pracy:


- Mimo niebezpieczeństw, warto umożliwiać dzieciom realizację marzeń i pozwalać im mierzyć się z trudnościami - mówi Patrycja Rusiak. - Zadaniem rodziców jest wyposażenie dziecka w umiejętności radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, a nie chronienie na każdym kroku poprzez rozkładanie parasola ochronnego.

Można sobie wyobrazić taką sytuację: rodzic ma pomysł, że dużym zagrożeniem dla dziecka jest posługiwanie się nożem - bo jest za małe, bo może sobie zrobić krzywdę i tak dalej. Rodzic postanawia: „Pozwolę dziecku posługiwać się nożem, gdy podrośnie, gdy skończy 14 lat” i wszystko w kuchni robi sam. Przychodzi dzień 14. urodzin pociechy i rodzic uznaje, że jest ona wystarczająco duża, aby posługiwać się nożem.

Kłopot w tym, że ten nastolatek nie ma żadnych doświadczeń, nie wie, jak się nożem posługiwać, zatem o zagrożenie nietrudno. Umiejętności radzenia sobie z wszelkimi sytuacjami nabywamy ucząc się, doświadczając, a nie osiągając określony wiek. Aby mniej bać się o dziecko, które uprawia sport dość często prowadzący do kontuzji, można nauczyć je podejmowania decyzji, szacowania ryzyka, dbania o bezpieczeństwo, budując jednocześnie zaufanie i dobre relacje, które pozwolą rodzicom uczestniczyć w życiu dziecka.

Wieczne zabranianie, krytykowanie pomysłów dziecka może przyczynić się do tego, że będzie ono podejmować decyzje, o których rodzice nie będą mieli pojęcia.

Napisz do autorki: dorota.witt@expressmedia.pl




Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo