Jazda z mega przeszkodami

Robert Małecki
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Budowa ścieżek rowerowych to dla miasta obowiązek, a dla rowerzystów utrapienie. Dlaczego? Bo jak przejechać ścieżką, na której po całej szerokości rozsiane są uliczne latarnie?


Budowa ścieżek rowerowych to
dla miasta obowiązek, a dla rowerzystów
utrapienie. Dlaczego?
Bo jak przejechać ścieżką, na której
po całej szerokości rozsiane
są uliczne latarnie?

<!** Image 2 align=none alt="Image 169102" sub="Miłosz Bilicki (na zdjęciu) jak i wielu innych użytkowników ścieżek rowerowych mogliby pękać ze śmiechu ze sposobu w jakim wykonuje się w Grudziądzu
te trakty. Mogliby, gdyby nie fakt, że codziennie te sposoby przeklinają i zastanawiają się, jak taki brak myślenia jest w ogóle możliwy? Fot. Robert Małecki">A takich kiksów budowlanych jest
więcej. Poznaliśmy je na niedawnym
spacerze z miłośnikami dwóch
kółek.

- Cały szereg słupów stoi na ścieżce
rowerowej przy ulicy Paderewskiego,
od ronda imienia Fieldorfa
do ronda im. Wyszyńskiego - mówi
Roman Bilicki, grudziądzki sprzedawca
rowerów. Po chwili dalej
wylicza: - Słup ma 30 centymetrów
szerokości, kierownica około 70,
a ścieżka 1,2 metra. Jak na takiej
ścieżce mają wyminąć się dwa rowery?

Prosta matematyka - nie ma na to
szans. Idziemy dalej. Po chwili natrafiamy
na kontenery do segregacji
odpadów. Zajmują całą szerokość
traktu. Ręce opadają. Pomijając już
fakt, że ścieżka układana jest z kostki
brukowej, co na zachodzie Europy
wziętoby za dziwactwo, to raz
biegnie blisko jezdni, raz tuż przy
posesjach. Ot, zamienia się miejscem
z chodnikiem. Wychodzący
z domów mogą więc wpaść wprost
pod koła rozpędzonego rowerzysty.
Kto w takiej sytuacji będzie winien
tragedii? Nie wiemy, tak jak nie wiemy
kto jest w stanie wyjaśnić taki
„naprzemienny” przebieg ścieżki.
A urzędnicy podejmują próbę.

<!** reklama>- Takie rozwiązanie jest konieczne,
bo inaczej oświetlenie drogowe
przechodziłoby przez sam środek
szlaku rowerowego - wyjaśnia Dariusz Kuczyński, inspektor w sekcji
Inżynierii Ruchu Zarządu Dróg
Miejskich w Grudziądzu.

Kłopot w tym, że bez względu
na to gdzie biegnie ścieżka i tak
rowerzyści wpadają na słupy. Zgoła
gorszy przypadek odkrywamy
nieco dalej. Tu zgłupieje nie tylko rowerzysta. Czerwona droga dla
rowerzystów natrafia na zatokę autobusową
i... wcale jej nie omija. Po
prostu ścieżka się kończy z chwilą
rozpoczęcia zatoki autobusowej,
a kontynuowana jest tuż za nią.

- Kiedyś dla żartu zapytałem o to
minicypalnych. Długo zastanawiali
się nad odpowiedzią, ale w końcu
uradzili, że w takim przypadku rowerzysta
powinien zsiąść z siodełka
i przeprowadzić rower na koniec zatoki
- uśmiecha się Roman Bilicki.

<!** Image 3 align=none alt="Image 169102" sub="Fot. Robert Małecki">Kiksów ciąg dalszy? Proszę bardzo.
Ulica Łyskowskiego, przy skrzyżowaniu
ze średnicówką. Stoimy na
ścieżce rowerowej dwukierunkowej
bez chodnika, bo ten jest po drugiej
stronie jezdni. Tymczasem właśnie
na ścieżce rowerowej zlokalizowano
autobusowy przystanek na żądanie.


CZEKAMY NA SYGNAŁY

  • miłośnicy dwóch kółek mogą
    do nas zgłaszać kolejne przypadki
    absurdalnych sytuacji
    na ścieżkach rowerowych.
    Można kontaktować się telefonicznie
    (56 465 92 65)
    i mailowo (robert.malecki-
    @nowosci.com.pl
    )
  • do tematu na pewno wrócimy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie