Jeden mecz, wiele wersji wydarzeń

Tomasz Miks
Organizatorzy i policja nawzajem oskarżają się o zaniedbania podczas sobotniego meczu Olimpii z Zawiszą. Fakty są takie, że kibice z karnetami nie zostali wpuszczeni na stadion.

Organizatorzy i policja nawzajem oskarżają się o zaniedbania podczas sobotniego meczu Olimpii z Zawiszą. Fakty są takie, że kibice z karnetami nie zostali wpuszczeni na stadion.

<!** Image 2 align=right alt="Image 80366" sub="Wbrew obawom policji kibice bydgoskiego Zawiszy zachowywali się spokojnie.Zawiedli raczej organizatorzy meczu / Fot. Anita Etter">A to nie wszystkie niemiłe niespodzianki czekające na fanów piłki nożnej. Jeśli ktoś wyszedł w trakcie przerwy i chciał wrócić na mecz nie został wpuszczony, podobnie gdy przyszedł dopiero na drugą połowę. Punkt gastronomiczny, ku zdziwieniu wielu kibiców, został usunięty w trakcie spotkania. Organizacja kosztowała około 20 tys. zł. Kto jest winien tych błędów?

- Informacje o tych sytuacjach dotarły do mnie w poniedziałek - mówi Jacek Bojarowski, prezes Olimpii - Jestem zbulwersowany. Doszło do tego, że musieliśmy oddawać ludziom pieniądze, bo nie zostali wpuszczeni na stadion w drugiej połowie nawet mając karnety. Punkt gastronomiczny zabezpieczała restauracja Casablanka, jeden z naszych sponsorów. Przed meczem było wszystko uzgodnione, a potem się okazuje, że muszą opuścić teren stadionu. Całą akcją koordynował komendant Krzysztof Hermański. Taki mecz, to coś nowego i wszyscy się uczymy, ale policja miała wielkie wymagania wobec nas, a sama popełniła takie błędy, które nie mogą się zdarzać.

Funkcjonariusze odpierają zarzuty. Ich zdaniem cała sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.

<!** reklama>- Ze mną obecności punktu gastronomicznego nikt nie uzgadniał - mówi podinspektor Krzysztof Hermański, zastępca komendanta grudziądzkiej policji. - Był źle zlokalizowany, bo spotykali się tam kibice obu drużyn, a to stwarzało zagrożenie. Do mnie nie docierały sygnały, że ktoś nie mógł wrócić po przerwie na stadion. Wiem natomiast, że kibice Zawiszy nie mieli z tym kłopotów.

Winy nie biorą też na siebie przedstawiciele firmy ochroniarskiej Wena. - My nie odpowiadaliśmy za kwestie związane z biletami - mówi Marek Tkaczyński, właściciel firmy. - To było zadanie obsługi Olimpii. Dlatego trudno odnieść mi się do informacji, że ktoś z biletem nie mógł wejść na teren stadionu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie