Jeden z tych, którzy siedzą za niewinność

Grażyna OstropolskaZaktualizowano 
Marek G. jest w więzieniu 13 lat. Za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem dostał karę 25 lat pozbawienia wolności. Do zbrodni nigdy się nie przyznał. - Siedzę niewinnie - twierdzi. Znalazł nawet sposób na to, by inni też tak pomyśleli.

Marek G. jest w więzieniu 13 lat. Za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem dostał karę 25 lat pozbawienia wolności. Do zbrodni nigdy się nie przyznał. - Siedzę niewinnie - twierdzi. Znalazł nawet sposób na to, by inni też tak pomyśleli.

<!** Image 2 align=right alt="Image 92168" sub="Rys. Łukasz Ciaciuch">G. typuje rozmówcę - znanego polityka lub dziennikarza. Zarzuca na niego haczyk, wygłaszając taki tekst: - Pomaga mi obecnie wielu ludzi z pierwszych stron gazet: profesor Filar, minister Pitera. Redaktor Paweł Biedziak stara się o to, abym miał spotkanie z ministrem Ćwiąkalskim, a 16 lipca byłem przez 2,5 godziny nagrywany do programu w TV Polsat. Będzie za kilka dni emitowany i oglądany przez kilka milionów ludzi. Na okoliczność, że od 13 lat siedzę niewinnie i że nigdy nie byłem ani nie jestem bandytą.

Adresat połyka

haczyk.

My też. Zabiegamy o widzenie z osadzonym Markiem G. Wabi nas informacją, że ma nowy dowód na swoją niewinność. - Faktyczny sprawca zbrodni, Wojciech G., napisał do ministra sprawiedliwości list, w którym przyznał się, że fałszywie mnie pomówił. To jest poświadczone notarialnie - rzuca przynętę. Przekonuje, że „ten chłopak swoje już odsiedział i po wyjściu na wolność ruszyło go sumienie”. Chętnie poda nam jego adres, telefon.

- Dziennikarz z „Polsatu” już z Wojciechem G. rozmawiał - przekonuje.

Zanim Marek G. poda nam swoją wersję zbrodni, zaglądamy do wyroku. W sierpniu 1997 r. Sąd Wojewódzki w Poznaniu uznał 36-letniego Marka G. oraz młodszych od niego o kilkanaście lat: Wojciecha G. i Jerzego M., za winnych zabójstwa niemieckiego obywatela, Eduarda E. Zbrodni dokonano 19 grudnia 1994 r.

w hotelu „Ikar” w Poznaniu.

Sprawcy obezwładnili ofiarę, uderzając ją w głowę przewodem elektrycznym w ebonitowej obudowie. Potem skrępowali jej ręce i nogi samoprzylepną taśmą, a na głowę naciągnęli foliowy worek. Zawinięte w koc ciało przenieśli do pokoju, w którym Niemiec był zameldowany i umieścili w skrzyni tapczanu. Przywłaszczyli sobie jego zegarek, obrączkę oraz 1500 marek niemieckich. Następnego dnia ciało znalazły sprzątaczki. Sekcja zwłok ujawniła, że bezpośrednią przyczyną śmierci Eduarda E. było uduszenie, ale widoczne na jego ciele zasinienia i krwiaki świadczyły o wcześniejszym pobiciu.

<!** reklama>- To był przypadek! - Marek G. próbuje nas przekonać do swojej wersji. Twierdzi, że gdy Wojciech G. sobie wypił, to stawał się agresywny. - Wtedy też. Poczuł się urażony tym, że Niemiec, którego zaprosiliśmy na piwo, szydził sobie z jego nazwiska. Mówił, że jest ono faszystowskie. No i Wojtek wyciągnął taki czterożyłowy kabel, który ze sobą nosił i uderzył go w tył głowy. A potem naciągnął mu na głowę reklamówkę, żeby nie pobrudzić pokoju krwią - relacjonuje. I uparcie twierdzi, że tego, co działo się później, nie widział, bo z hotelu uciekł: - Powiedziałem im, że nie chcę mieć z tym, co się stało nic wspólnego.

W sądzie też się tak tłumaczył, ale sąd mu nie uwierzył.

Wojciech G. i Jerzy M.

zeznali,

że to Marek G. namówił ich do udziału w zbrodni. To on rzucił się na Niemca, pchnął na tapczan, usiadł na jego klatce piersiowej i dusił. To on naciągnął mu worek na głowę i owinął taśmą klejącą. Oni mu tylko pomagali

- Kłamali! - twierdzi Marek G. Gdy jego wspólników zatrzymano, on ukrywał się za granicą. - Koledzy z Francji wyrobili mi paszport na nazwisko Jean Luck i wyjechałem do Holandii - wyznaje. Twierdzi, że pół roku później sam zgłosił się na policję. Z akt wynika, że został zatrzymany na podstawie listu gończego.

To, co opowiada o swojej przeszłości, trudno zweryfikować. - Wyjechałem do Francji w 1981 r., 7 lat służyłem w Legii Cudzoziemskiej, potem miałem firmę, która budowała kominki w całej Europie - opowiada. Co robił w poznańskim hotelu z dwoma wyrostkami? - Spotkałem ich przypadkowo w Lidzbarku Warmińskim. Szukali pracy, więc ich zatrudniłem. Mieli mi pomagać na targach we Frankfurcie - twierdzi.

Niemca poznali w hotelowej windzie, zaprosili do swojego pokoju na piwo. - Pracował dla jakiejś ubezpieczalni, chcieliśmy się zabrać do Niemiec jego samochodem - tłumaczy Marek G. Na pytanie, dlaczego właściciel świetnie prosperującej kominkowej firmy nie porusza się własnym autem i zatrudnia w niej przypadkowo spotkanych 17- i 18-latka, nie potrafi logicznie odpowiedzieć.

Współsprawcy tej zbrodni (Jerzy M. dostał wyrok 14 lat pozbawienia wolności, Wojciech G. o rok więcej) po 10 latach wyszli na wolność. Marek G. twierdzi, że rok później jednego z nich ruszyło sumienie. Dojrzał do powiedzenia prawdy

20 stycznia 2006 r. Wojciech G. pisze do ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry. W poświadczonym notarialnie liście wyznaje swoją winę i

wyraża skruchę:

„Jako zresocjalizowany człowiek pragnę naprawić swoje błędy z młodości. Nie jest prawdą, że Marek G. uczestniczył w morderstwie, zaplanował je i udusił Eduarda E. Wszystko, co miało miejsce feralnego dnia, było następstwem bójki, do jakiej doszło pomiędzy mną a denatem, w której Marek G. nie uczestniczył, bo uciekł jak do niej doszło” - oświadcza.

Obrońca Marka G. natychmiast składa wniosek o wznowienie postępowania w tej sprawie. Uzasadnia go tym, że „w sprawie pojawiły się nieznane przedtem sądowi dowody”, ale Sąd Najwyższy wniosek oddala. Przypomina, że Wojciech G. już wcześniej zmieniał złożone w postępowaniu karnym zeznania . I ani Sąd Wojewódzki, ani apelacyjny w tę zmienioną wersję zabójstwa nie uwierzyły.

Marek G.

nie daje za wygraną:

- Obecnie pomagają mi profesor Filar i minister Pitera. Składają w mojej sprawie interpelację do prokuratora generalnego, a Paweł Biedziak z „Super Expressu”, były rzecznik KGP, załatwia mi spotkanie z ministrem Ćwiąkalskim - twierdzi. Sprawdzamy te informacje.

- W maju pan Marek G. otrzymał od nas odpowiedź, że nie podejmiemy w jego sprawie interpelacji - informują nas w biurze poselskim Julii Pitery. Tam też zajrzano do akt Marka G. i zapoznano się z postanowieniem SN, który sprawę „nowych dowodów” ostatecznie rozstrzygnął.

Podobnie zakończyła się interwencja Marka G. w biurze poselskim Mariana Filara. A Paweł Biedziak odpowiedział nam krótko. - Nigdy nie zabiegałem i nie zabiegam o spotkanie Marka G. z ministrem Ćwiąkalskim.

Zapowiedź telewizyjnego reportażu o Marku G. to też niewypał.

- Nie jest prawdą, że spotkałem się z Wojciechem G., który podpisał się pod listem do ministra sprawiedliwości - informuje nas dziennikarz „Polsatu”. - Gdy przyjechałem na umówione wcześniej spotkanie do Lidzbarka Warmińskiego, ten człowiek się nie pojawił. Nie będzie też reportażu, choć sprawie przyglądamy się półtora roku i był taki zamiar, aby do tego morderstwa wrócić na wizji.

- Wojciech G. się ukrywa - ujawnia nam

efekt dziennikarskiego śledztwa

redaktor popularnej ogólnopolskiej gazety. Gdy usłyszał, że niejaki Wojciech G. przyznaje się do zbrodni, za którą siedzi niewinnie jego kolega, uznał, że ma newsa. Pojechał do Lidzbarka Warmińskiego, zasadził się pod domem Wojciecha G., czekał na niego tydzień: - Poznałem dziwnego, wystraszonego faceta. Wyznał mi, że ten list do Ziobry napisał pod przymusem. Dorwali go czterej faceci z ogolonymi głowami. Podyktowali treść listu. Boi się rozmawiać. Obawia się, że wrócą. Zrezygnowałem z publikacji. To brudna sprawa.

Akta sprawy

Sąd uzasadnia

Sędzia Sądu Najwyższego, Waldemar Płóciennik, tak uzasadnia odmowę wznowienia postępowania w sprawie morderstwa w poznańskim hotelu:

„Wojciech G. w toku postępowania karnego złożył wyjaśnienia obciążające Marka G. współudziałem w dokonaniu zabójstwa i rozboju, a na rozprawie z 8 maja 1997 roku je odwołał, oświadczając, że „wszystko co mówił Marek G. jest prawdą”. Wiarygodność tych zmiennych wyjaśnień Wojciecha G. była już przedmiotem oceny Sądu Wojewódzkiego i Sądu Apelacyjnego. Podnoszono ją też w wystąpieniu Marka G. o kasację wyroku. Oświadczenie Wojciecha G. z 20 stycznia 2006 roku nie jest więc nowym dowodem ani nie ujawnia nowych faktów. Wojciech G. złożył już wyjaśnienia w tej sprawie i dowód z nich został poddany ocenie sądu. Wniosek o wznowienie postępowania zmierza zatem do spowodowania ponownej oceny materiału, zebranego w prawomocnie zakończonym postępowaniu, co nie jest dopuszczalne. Z tych względów Sąd Najwyższy wniosek o wznowienie postępowania oddalił”.

Marek G. z tym werdyktem się nie pogodził. Złożył w prokuraturze doniesienie o popełnieniu przez Wojciecha G. przestępstwa - fałszywe oskarżenie jego osoby o współudział w zbrodni. W kwietniu otrzymał odpowiedź Prokuratury Rejonowej Poznań-Stare Miasto: „Obecnie nie ma podstaw do zainicjowania postępowania przygotowawczego w tej sprawie. Czyn ten jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 3, a jego karalność ustaje wraz z upływem 5 lat”.

Marek G. zamierza wystąpić przeciw Wojciechowi G. z pozwem cywilnym.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3