Jest strasznie, będzie drogo

Alicja Cichocka
Alicja Cichocka
Od 5,07 zł do 20,27 zł ma kosztować każde zatrzymanie się pociągu na Dworcu Głównym PKP w Toruniu. Zapłacą przewoźnicy, czyli w praktyce pasażerowie.

Od 5,07 zł do 20,27 zł ma kosztować każde zatrzymanie się pociągu na Dworcu Głównym PKP w Toruniu. Zapłacą przewoźnicy, czyli w praktyce pasażerowie.

Opłata dworcowa, bo o niej mowa, miałaby wejść w życie w grudniu wraz z nowym rozkładem jazdy PKP. Chyba że rząd weźmie na siebie ciężar i znajdzie w budżecie dodatkowe 130 mln złotych potrzebne na utrzymanie polskich dworców.

- Ogrzanie poczekalni, sprzątnięcie holu, zapewnienie bezpieczeństwa podróżnym, bieżące remonty - Krzysztof Jakubik, zarządca Toruńskiej Grupy Dworców wylicza, na co pójdzie nowa opłata dworcowa. - Dziś trwa przepychanka, kto ma płacić za utrzymanie dworców - dodaje Jakubik. - Obecnie pieniądze płyną z komercyjnego wynajmu powierzchni dworców i opłaty od przewoźników za infrastrukturę dworcową. Ale ci ostatni nie zawsze płacą, co odbija się na kondycji dworców kolejowych.

<!** reklama>Toruńskie dworce to wciąż obraz nędzy i rozpaczy. Postój nawet w tak kiepskich warunkach ma jeszcze dodatkowo kosztować. Ile? Od 5,07 zł do 20,27 zł to stawka za każdy jeden wjazd pociągu na Toruń Główny PKP oraz Toruń Wschodni.

Wysokość opłaty zależy od kategorii dworca (oba toruńskie otrzymały kategorię B). Wpływ na cenę ma mieć długości składów, ale i liczba zatrzymujących się na dworcu pociągów, uzależniona od rozkładu jazdy. Dla porównania, zatrzymanie pociągu na Dworcu Centralnym w Warszawie ma kosztować od 16,7 zł do blisko 67 zł.

Po kieszeni najbardziej dostaną regionalni przewoźnicy, których pociągi w odróżnieniu od składów dalekobieżnych zatrzymują się na największej liczbie stacji. W kujawsko-pomorskim po torach wozi spółka Arriva PR (ma ok. 1/3 rynku) oraz Przewozy Regionalne. PR odmówiły rozmowy skąd wezmą na opłatę dworcową, póki jej wprowadzenie nie stanie się faktem.

Arriva gra w otwarte karty. Podpisała w październiku umowę na 10 lat. Jej wkład w utrzymanie dworców będzie więc bardzo duży. - 2 mln złotych rocznie. Kwota potężna - uważa Fabien Courtellemont, prezes Arriva PR. - Dla pasażerów oznacza to wzrost cen biletów o 10-20 procent – ale jak zapewnia prezes, podwyżek w pociągach Arrivy nie będzie.

Do takiego ruchu nie dojdzie, bo pasażerów chroni umowa na określoną taryfę zawarta z Kujawsko -Pomorskim Urzędem Marszałkowskim, który dopłaca do przejazdów. Na każdą zmianę stawek musiałby więc zgodzić się samorząd województwa

Arriva rozważa inny scenariusz. Jest gotowa sięgnąć do swoich zysków, ale pod warunkiem. - Chcemy mieć pewność - podkreśla prezes Courtellemont. - Że potężne pieniądze, jakie przepłyną do PKP, zostaną dobrze wydane.

Doniesienia o nowej opłacie śledzi Tomasz Moraczewski, pełnomocnik zarządu województwa ds. infrastruktury. - Nie będzie cięcia przystanków na ślepo. Opłata może jednak mieć wpływ na cenę biletów - nie wyklucza Moraczewski. Arrivie, która ma dziesięcioletni kontrakt, trudno będzie renegocjować stawki za przejazd. Nowy przewoźnik, którego samorząd wyłoni pod koniec tego roku, będzie mieć dużo łatwiej. Nową opłatę wkalkuluje po prostu w koszty. Ostatecznie za wjazd na toruńskie dworce i tak zapłacą pasażerowie.

Warto wiedzieć

Jeśli rząd nie znajdzie pieniędzy, najwięcej za utrzymanie dworców zapłacą Przewozy Regionalne – 99 mln zł. Nowa spółka PKP, Dworzec Polski, do której przepływałyby pieniądze wyliczyła, że oznacza to wzrost cen biletów PP o 56 groszy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie