Józef Stogowski na igrzyskach w Sankt Moritz i Lake Placid [HISTORIA]

Krzysztof BłażejewskiZaktualizowano 
Józef Stogowski przez lata był w Polsce bezkonkurencyjny. W Lake Placid bronił nawet wtedy, gdy krążek wybił mu zęby. <br>
Józef Stogowski przez lata był w Polsce bezkonkurencyjny. W Lake Placid bronił nawet wtedy, gdy krążek wybił mu zęby. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Józef Stogowski, hokeista z Torunia, trzykrotnie próbował zawalczyć z polską drużyną o medal na igrzyskach. Bronił w Sankt Moritz w Szwajcarii, w Lake Placid w Stanach Zjednoczonych oraz w Garmisch Partenkirchen w Niemczech.

Przed igrzyskami w Sankt Moritz w Szwajcarii w 1928 roku Stogowski wcale nie był reprezentacyjnym „pewniakiem”. Działacze widzieli go raczej w roli rezerwowego bramkarza dla Czaplickiego z AZS-u Warszawa. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale wówczas hokeiści grali cały mecz jedną piątką z dwoma-trzema zawodnikami rezerwowymi w polu, nie dysponowali ochraniaczami, jedynie bramkarz miał parkany na nogach, skórzane osłony wypchane watą.

Po finale mistrzostw Polski, w których torunianie zdobyli brązowy medal, głównie dzięki znakomitej postawie swojego bramkarza, 9 stycznia (na ponad miesiąc przed rozpoczęciem igrzysk!) wyznaczeni do kadry hokeiści spotkali się na obozie przygotowawczym w Zakopanem. Z Toruńskiego KS-u powołania otrzymali Stogowski i Suchocki (który do St. Moritz nie pojechał).

Kadrowicze udali się pociągiem najpierw do Wiednia, a potem do Cortiny d’Ampezzo we Włoszech na serię treningów. Potem zagrali jeszcze na miejscu sparring najpierw z klubem z Davos (1:1) a następnie z Niemcami, pokonując ich 6:0, co sprawiło, że Polacy zostali okrzyknięci jako wielcy - obok Kanadyjczyków - faworyci igrzysk w St. Moritz. To wówczas wystawiony do gry Józef Stogowski (Czaplicki miał być oszczędzany na turniej olimpijski) bronił jak natchniony i w rezultacie wypchnął ze składu swojego rywala.

Z Polski na igrzyska w Lake Placid

W grupie eliminacyjnej trafiliśmy jednak w wyniku losowania na... Szwecję i Czechosłowację, najsilniejsze reprezentacje hokejowe w Europie. Tak było wówczas, podobnie jest i dziś. Z pierwszymi biało-czerwoni zremisowali 2:2, drugim ulegli 2:3. W obu przypadkach bramki bronił Stogowski i zbierał pochlebne recenzje. Los pokrzyżował jednak medalowe aspiracje i plany.

Cztery lata później zdawało się, że medal dla polskich hokeistów wręcz być musi. Do Lake Placid w USA na igrzyska z powodu wysokich kosztów nie zgłosiła się żadna z drużyn europejskich oprócz... Polski. W turnieju miały wziąć udział jeszcze tylko USA i Kanada. Biało-czerwonym pomogła zrzutka, zorganizowana przez Polonię amerykańską i kanadyjską, ponadto udało się zyskać pokrycie kosztów utrzymania w Ameryce w zamian za... rozegranie serii meczów towarzyskich za oceanem.

Stogowski był wówczas etatowym reprezentantem, uznawano go za czołowego bramkarza w Europie. Polscy hokeiści (w liczbie 11) wyjechali na igrzyska 11 stycznia 1932 roku pociągiem do Hawru z przesiadką w Paryżu. W porcie mocno zrzedły im miny. Okazało się, że w ostatniej chwili Niemcom udało się zebrać fundusze (zawodnicy częściowo pokryli koszty wyprawy z własnych kieszeni) i też płynęli tym samym statkiem na igrzyska. Szansa na medal bez walki przeszła tym samym koło nosa. Teraz, by go zdobyć, trzeba było pokonać któregoś z rywali.

13 stycznia statkiem „Prince” hokeiści ruszyli w rejs do Nowego Świata. Podróż opóźniła się z powodu huraganów na morzu do 8 dni. Jak relacjonowała prasa, wszyscy Polacy bardzo cierpieli w podróży na chorobę morską. Potem rozegrali pięć sparringów, m.in. w słynnej hali Madison Square Garden, walcząc ze zmiennym szczęściem. Do miejsca igrzysk dotarli dopiero 2 lutego.

Czytaj także: Bokser z Inowrocławia. Pierwszy olimpijczyk z kujawsko-pomorskiego

Niestety, 5 lutego 1932 roku nad Lake Placid szalała śnieżyca, a lodowiska były wóczas odkryte. W tych warunkach pierwszy mecz z Niemcami był loterią, krążek grzązł w śniegowych zaspach. Polacy przegrali 1:2, stawiając się od razu w trudnej sytuacji, gdyż Amerykanie (przegraliśmy z nimi 1:4) i Kanadyjczycy (0:9), jak się okazało, byli poza naszym zasięgiem. Pozostało liczyć na zwycięstwo w rewanżu z Niemcami. Najpierw jednak doszło do drugiego meczu z USA, przegranego 0:5. Bohaterem polskiej ekipy okrzyknięto Stogowskiego. Już w pierwszych minutach krążek trafił go w twarz. Mimo braku paru zębów i silnego bólu, bronił do końca spotkania. Obronił aż 46 strzałów na naszą bramkę. Z kolei antybohaterem został po spotkaniu z Kanadą (0:10), kiedy doszło do bitki między nim a napastnikiem rywali, który kijem wybił mu krążek trzymany w rękawicy.

Trzecia próba hokeisty na igrzyskach Garmisch Partenkirchen

Decydujący mecz z Niemcami Polacy przegrali 1:4. I znów Stogowski doznał bolesnej kontuzji, zranienia, co nie pozostało bez wpływu na jego postawę.

I tak z pewnego, zdawałoby się wcześniej, medalu, nic nie wyszło, choć tamto czwarte miejsce na świecie pozostało do dziś najlepszym wynikiem uzyskanym przez polskich hokeistów na zimowych igrzyskach olimpijskich.

Powrót do Polski trwał kolejne trzy tygodnie, zgodnie z wcześniejszymi zobowiązaniami, trzeba było rozegrać następne mecze towarzyskie w Stanach Zjednoczonych, nim można był wsiąść na statek i wrócić do domu. Po pięćdziesięciu dniach. Bez medalu...

Trzecia próba sięgnięcia przez polskich hokeistów po medal z udziałem Józefa Stogowskiego podjęta w 1936 roku na igrzyskach w Garmisch Partenkirchen, była już zupełnie nieudana, Polacy odpadli w eliminacjach.

**

Nasz chorąży

**

Józef Stogowski był w Lake Placid chorążym polskiej ekipy olimpijskiej, podczas uroczystego otwarcia igrzysk niósł biało-czerwoną flagę. To jedyny przypadek w długiej historii igrzysk olimpijskich, kiedy chorążym naszej reprezentacji był sportowiec z województwa kujawsko-pomorskiego. Stogowski zmarł w 1940 r. w wyniku obrażeń odniesionych podczas meczu hokejowego prawie rok wcześniej, w sezonie 1938/39.

polecane: FLESZ Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy.

Materiał oryginalny: Józef Stogowski na igrzyskach w Sankt Moritz i Lake Placid [HISTORIA] - Nowości Dziennik Toruński

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
H
HG-W

W stolycy większa prowokacja. Na Trakcie Królewskim wielka Parada Wojskowa z udziałem Pary Prezydenckiej a spółdzielnia mieszkaniowa - siedlisko komuchów - nie udekorowała Fagami Polskimi swoich bloków na tym trakcie. To dopiero obciach.

zgłoś
m
mirek998

To prowokacja z tym nazwiskiem na pierwszej stronie?
Jeśli tak to bardzo niesmaczna.

zgłoś
r
rr25

Lodowisko Tor-Tor im. Józefa Stogowskiego w Toruniu

zgłoś
u
un

A może cienki dziennikarz ?

zgłoś
C
Chudy byk

Mam nadzieję że widzicie błędy w nazwisku?

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3