Kamila Lićwinko: Karierę zakończyłam na własnych warunkach i zapraszam na kawę

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński

Wideo

- Czuję, że to bardzo dobra decyzja. Ale też bardzo mi z tego powodu smutno i wiem, że będę bardzo tęskniła. Odchodzę z dobrymi wynikami, na własnych warunkach i bez męczenia się na skoczni - tłumaczy Kamila Lićwinko. Brązowa medalistka mistrzostw świata w skoku wzwyż w 2017 r., a także halowa mistrzyni świata z 2014 r. w niedzielę oficjalnie zakończyła karierę.

Poniedziałkowy poranek, dzień po ostatnich zawodach w karierze, różnił się od tych w ostatnich kilkunastu latach?
Nie, specjalnie nie. Wstałam rano, odprowadziłam córkę do przedszkola i przyjechałam do PKN Orlen na spotkanie z prezesem Danielem Obajtkiem. Myślę, że ten pierwszy miesiąc będzie jeszcze intensywny i nie odczuję, że z rutyną kariery sportowej pożegnałam się na dobre.

Z jednej strony mityng w Opolu był jednym z wielu, z drugiej ma on dla pani specjalne znaczenie właśnie dlatego, że był ostatnim?
Tak, wprawdzie moim ostatnim startem miał być finał Diamentowej Ligi w Zurychu, ale zdecydowałam się na Opole, bo tam w 2013 r. pobiłam rekord Polski. Od tamtego momentu moja rozkręciła się moja międzynarodowa kariera. Przez cały czas byłam w światowej czołówce. W Opolu to się zaczęło i tam pożegnałam się z kibicami. Naprawdę było duże wzruszenie, bo na stadionie byli też moi rodzice, siostra, koleżanki, które kiedyś ze mną skakały. Już tydzień wcześniej w Chorzowie podczas memoriału Kamili Skolimowskiej wzruszenie było duże, ale w Opolu emocje były jeszcze większe.

Pogodziła się pani z nieudanymi igrzyskami w Tokio (9.miejsce) i w Rio de Janeiro (11.), po których nie kryła pani rozczarowania wynikami i doceniła takie sukcesy jak brąz mistrzostw mistrzostw świata czy złoto halowych mistrzostw świata?
Zdecydowanie tak. Rio bardzo przeżyłam, nie mogłam do siebie dojść przez długie miesiące. Już wtedy rozważałam zakończenie kariery. W Tokio byłam bardziej dojrzała i świadoma i wynik przyjęłam na klatę. Wiem, że stać mnie było na więcej. 11. miejsce nie było też szczytem moich marzeń. To bolało, bo po raz kolejny nie wyszło. Ale przyjęłam to ze spokojem. Patrząc na moją całą karierę, miałam w niej wzloty i upadki, ale od 2013 r. byłam w światowej czołówce, startowałam we wszystkich najważniejszych imprezach, kilka razy skoczyłam powyżej dwóch metrów i to naprawdę była bardzo fajna przygoda. Może ten rok wynikowo nie był taki, jakbym sobie życzyła, ale sprawił mi dużo frajdy. Odzyskałam radość ze skakania. Na treningi chodziłam z przyjemnością. Cieszę się, że tak się stało w moim ostatnim sezonie. Kończę karierę na własnych warunkach. Szczęśliwa i wdzięczna za to, co mnie spotkało przez ostatnie 22 lata.

Skoro jest frajda i przyjemność, to warto kończyć karierę?
Czuję, że to bardzo dobra decyzja. Ale też bardzo mi z tego powodu smutno i wiem, że będę bardzo tęskniła. Odchodzę z dobrymi wynikami, na własnych warunkach i bez męczenia się na skoczni. Tego właśnie chciałam.

Co dalej?
Nie wiem jeszcze, co będę robiła jutro czy za miesiąc. Z moim mężem Michałem mamy pozasportowe marzenie i robimy drobne kroki, by je spełnić. Chcielibyśmy otworzyć kawiarnię, miejsce już mamy, więc mam nadzieję, że nam się uda. Za parę miesięcy zapraszam na kawę.

W Opolu na podium towarzyszyła pani córka. Kiedy odda pierwszy skok?
Już w niedzielę były! Było stworzone miasteczko lekkoatletyczne dla dzieci z małym zeskokiem i nisko zawieszoną gumką. Hania ma więc za sobą pierwsze zawody. Ale zobaczymy, co przyniesie czas.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

Robert Kubica weźmie udział w Grand Prix Włoch, zastępując Kimiego Raikkonena, u którego wykryto koronawirusa. Polak przejął nie tylko bolid zespołu Alfa Romeo Racing Orlen, ale musi wziąć udział także w innych aktywnościach. Jedną z nich jest sesja przy nowych modelach auta włoskiego producenta na zamkniętym, owalnym fragmencie toru Monza. Musisz ją zobaczyć!

Wyjątkowa sesja Roberta Kubicy przed Grand Prix Włoch na Mon...

Materiał oryginalny: Kamila Lićwinko: Karierę zakończyłam na własnych warunkach i zapraszam na kawę - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie