Kamizelka tylko na godzinę wychowawczą

Justyna Wojciechowska-Narloch
Granatowe, szare czy oliwkowe? Kamizelki, koszule albo marynarki? Takie mundurkowe dylematy jeszcze niedawno mieli dyrektorzy i rodzice. Teraz szkolne uniformy wiszą w szafach.

Granatowe, szare czy oliwkowe? Kamizelki, koszule albo marynarki? Takie mundurkowe dylematy jeszcze niedawno mieli dyrektorzy i rodzice. Teraz szkolne uniformy wiszą w szafach.

<!** Image 2 align=right alt="Image 81266" sub="Obowiązek noszenia mundurków wprowadzono we wrześniu 2007 roku / Fot. Adam Zakrzewski">Kariera wprowadzanego z wielką pompą szkolnego mundurka nie była długa. Nie wszyscy zdążyli jeszcze kupić obowiązkowe w podstawówkach i gimnazjach stroje, kiedy pojawiły się przedwyborcze zapowiedzi Platformy Obywatelskiej, że nie będą one potrzebne. Później potwierdziła je nowa minister edukacji Katarzyna Hall, która obiecała, że to szkoły same zdecydują, czy wprowadzać mundurki, czy nie. Nie ma się więc co dziwić uczniom, że szybko pożegnali sie ze znienawidzonymi kamizelkami. Tak zrobili między innymi niektórzy gimnazjaliści z toruńskiego Zespołu Szkół nr 24.

- W pierwszym semestrze jeszcze nosiłem mundurek, ale teraz już nie. Wtedy sprawdzali, czy je mamy. Teraz nikt nie robi z tego problemu, nauczyciele co prawda przypominają, że trzeba go mieć, ale nie wpisują uwag - opowiada Szymon, pierwszoklasista z Gimnazjum 24. - Moi koledzy też nie noszą mundurków. Niektórzy zostawili je w domu, inni mają w plecakach.

Inny toruński gimnazjalista przyznaje, że mundurek ma ze sobą codziennie. Tyle, że nie na sobie, ale w kieszeni tornistra.

<!** reklama>- Zakładam go w środy, bo wtedy mamy godzinę wychowawczą. Pani bardzo pilnuje, żebyśmy na jej lekcjach mieli kamizelki - mówi chłopak.

Mundurków nie nosi również część uczniów podstawówek, m.in. w SP nr 1.

- Moja kamizelka się zniszczyła, a drugiej nie mogę kupić. Przychodzę więc bez mundurka - tłumaczy uczennica piątej klasy.

Są jednak szkoły, gdzie wciąż rygorystycznie przestrzega się obowiązku chodzenia w uniformach. Należy do nich SP 3 z ul. Legionów. Podobnie jest w Zespole Szkół nr 1 w Lubiczu.

- Mundurki powstały dzięki pomocy rodziców i do dziś nas oni wspierają przy realizacji obowiązku noszenia ich przez uczniów. To oni pilnują, żeby dziecko przed wyjściem z domu założyło mundurek - mówi Andrzej Siemianowski, dyrektor Zespołu Szkół nr 1. - Większość dzieci zaakceptowała ten zwyczaj. Oczywiście zdarzają się tacy, którzy unikają mundurków, ale tu najczęściej wystarczy rozmowa, żeby następnego dnia już przyszli w uniformie. Żadnych innych konsekwencji nie wyciągamy. W przyszłości będziemy chcieli zachować mundurki jako coś, co wyróżnia naszych uczniów spośród innych.

Wielu rodziców oburza się, że w szkołach tak łatwo zrezygnowano z jednolitych strojów.

- Miały być obniżane oceny z zachowania, wyczytywanie na apelu z nazwiska tych, co nie noszą. A tu co? Dzieciaki robią, co chcą, a szkoła nie wyciąga żadnych konsekwencji. W tej sytuacji najgłupiej czują się rodzice, którzy przecież zapłacili za mundurki. W moim przypadku było to 60 zł dla syna w gimnazjum i 32 zł dla córki w podstawówce - denerwuje się Małgorzata Sałacka z Torunia.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie