Kawiarnia Wiedeńska w Toruniu. Gdzie znajdował się ten legendarny lokal? [Retro]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Tak na przełomie XIX i XX wieku wyglądał budynek Kawiarni Wiedeńskiej na Mokrem.
Tak na przełomie XIX i XX wieku wyglądał budynek Kawiarni Wiedeńskiej na Mokrem. Z archiwum Szymona Spandowskiego
Udostępnij:
9 września 1883 roku mieszkańcy Torunia i okolic z wielką pompą świętowali 200. rocznicę odsieczy wiedeńskiej. Gdzie? W kawiarni z pięknym ogrodem i salą taneczną, która przez co najmniej trzy dekady była jednym z najważniejszych punktów na mapie Mokrego.

Są takie historie, których się nie da opowiedzieć bez obrazka. Po prostu dziś trudno jest je sobie wyobrazić i nawet najbardziej plastyczny opis niewiele tu pomoże. Proszę sobie na przykład wyimaginować podmiejską knajpę ze sceną, wielkim ogrodem i obszerną wielofunkcyjną salą, gdzie można się spotkać w większym gronie, zjeść, potańczyć, a także posłuchać muzyki lub dać się porwać Melpomenie. Takich miejsc mieliśmy w Toruniu sporo, a interesujące pozostałości kilku dawnych ośrodków rozrywki i sztuki, przetrwały nawet do początków obecnego stulecia. Ostatnia taka sala została niedawno zburzona przy Szosie Lubickiej.

W czasach gdy szanujący się restauratorzy nie zadowalali się ogródkami piwnymi, ale sięgali po prawdziwe ogrody, torunianie spędzali wolne chwile m.in. przy stolikach restauracji w parku na Bydgoskiem, w Tivoli, parku Wiktorii na Mokrem, czy sąsiadującym z nim Ogrodzie Ludowym przy Szosie Chełmińskiej. Jednym z najważniejszych punktów na tej zielonej rozrywkowej mapie Torunia i okolic była również Kawiarnia Wiedeńska na Mokrem. Miejsce tętniło życiem przez co najmniej trzy dekady, kawiarnia istniała już na początku lat 80. XIX wieku i działała do 1908 roku. Jak to życie wyglądało?

Warto przeczytać

Jedną z największych imprez w jej dziejach były obchody 200. rocznicy odsieczy wiedeńskiej. Uroczystość odbyła się 9 września 1883 roku. Jak relacjonowała "Gazeta Toruńska", wielka sala zdolna pomieścić trzy tysiące osób, była wypełniona po brzegi. To oznacza, że po pierwsze - sala była naprawdę spora, a po drugie - polscy mieszkańcy Torunia, który wtedy liczył niewiele ponad 20 tysięcy dusz, stanęli na wysokości zadania. To co? Korzystając z tego, że rocznica wiktorii króla Jana zbliża się ponownie, a mi udało się znaleźć i wylicytować pocztówkę z Kawiarnią Wiedeńską, zapraszam Państwa na Mokre.

Kawiarnia wileńska w Toruniu

"Stałego wstępnego nie płacono, każdy dawał ile łaska, a przypominającym to pięknym kasyerkom nawet prosty robotnik nie odmówił. Cóż powiedzieć na to, że jedna straganiarka położyła na tacę nawet talara - relacjonowała "Gazeta Toruńska". - Z pewnością zebrało się tyle, że koszta urządzenia obchodu teraz się pokryją. Z początku każdemu wchodzącemu dawano broszurkę jubileuszową p. Danielewskiego, lecz przy końcu tych broszurek zabrakło. Obchód rozpoczął się koncertem kapeli pana Engelhardta z Inowrocławia złożonej z 20 osób. Po odegraniu kilku raźnych sztuczek wystąpiło na scenę tutejsze kółko polskich śpiewaków i odśpiewało trzy pieśni o królu Janie III Sobieskim".

Następnie głos zabrał Ignacy Danielewski, który opowiedział o tym, jak to polskie wojska uratowały upadających Niemców. Wykład ku pokrzepieniu serc został przyjęty z wielkim entuzjazmem.

"Po mowie nastąpiły żywe obrazy trzech ważnych chwil z życia naszego bohatera, z których każdy p. Danielewski przed podniesieniem kurtyny objaśnił - czytamy dalej. - Pierwszy obraz przedstawiał Teofilę Sobieską, wskazującą synom: Markowi i Janowi grobowiec Żółkiewskiego, podług obrazu Eliasza. Młody Jan to przyszły mściciel krzywd naszych, pożogi i rabunków tureckiej czerni. Przedstawiająca matkę Sobieskiego pani Maciejewska na wskroś przejęła się swą rolą, jak niemniej jej własne chłopięta, z których jeden zręcznie udał rycerską powagę podczas gdy drugi zdołał na tyle nad sobą zapanować, że w blasku bengalskich ogni nie zmienił w twarzy wyrazu dziecinnej naiwności.

Drugi obraz przedstawiał posłów papieskiego i cesarskiego, proszących króla Jana o pomoc, scena podług obrazu Suchodolskiego. Cały obraz był znakomicie ugrupowany, w czem zasługa malarza p. Wałdowskiego. Król Jan, pan Stanisław Sczaniecki z Chełmży, uderzającem podobieństwem przypominający naszego bohatera spod Wiednia, w otoczeniu królowej Marysieńki i dworu swego wracając z kaplicy zatrzymany przez posłów błagających o pomoc, przyjął postawę dumną, ufając w swe siły i stare szczęście wojenne, nie waha się, ale okazuje ochoczość i gotowość do walki".

Warto przeczytać

Trzeci obraz przedstawiał zwycięskiego króla w namiocie wielkiego wezyra. Monarcha dyktował sekretarzowi list do Marysieńki (w rzeczywistości pisał je sam), w tym momencie husarz kładł mu pod stopami zdobyczną zieloną chorągiew, zaś książę lotaryński i elektor saski gratulowali zwycięstwa.

"Przy każdym obrazie przedstawienie znakomicie się udało, toteż publiczność gromkiemi oklaskami wyrażała swe zadowolenie - pisał dalej reporter polskiego dziennika. - Postacie rycerskich przodków naszych, okrytych chwałą swych walecznych czynów, stanęły przed nami jak żywe; uprzytomniając nam naszą świetną pełną chwały przeszłość rozgorzały ogniem nadziei i wiary serca nasze, przygnębione niedolą. Czy w lepszej będzie żyło doli, aniżeli my dzisiaj, pokolenie które za lat sto trzywiekową będzie obchodziło rocznicę odsieczy wiedeńskiej?"

Ładnie napisane, prawda?

W Kawiarni Wiedeńskiej nasi rodacy świętowali również tłumnie na początku lipca 1890 roku, gdy na Wawel zostały sprowadzone prochy Adama Mickiewicza. O innych festynach, zabawach, kiermaszach, wiecach politycznych, odczytach, koncertach czy mordobiciach, bo takie również w lokalu na Mokrem się zdarzały, nie ma sensu wspominać. Z historycznego obowiązku warto jednak odnotować cenę tego przybytku. Wiosną 1900 roku właścicielka kawiarni Ida Steinkamp, kupiła restaurację w Parku Wiktorii przy ul. Grudziądzkiej. Kawiarnię postanowiła natomiast sprzedać, a interes sfinalizowała w sierpniu A. D. 1900.

"Tutejszą kawiarnię wiedeńską nabył p. A. Salabrunn za 56.000 marek - poinformowała "Gazeta Toruńska".

Jaki był koniec tej historii? Tragiczny. Wiener Cafe przestała istnieć 4 czerwca 1908 roku.

"Wielki pożar wybuchnął w czwartek nad ranem na Mokrem, w płomieniach stanęła Kawiarnia Wiedeńska - informowała "Gazeta Toruńska". - Zaalarmowana miejska straż ogniowa stanęła natychmiast na miejscu, ogień jednak takie już przybrał rozmiary, że straż całą swą czynność skierować musiała na ratowanie zabudowań sąsiednich. Z całego obszernego budynku sterczą tylko mury, z ruchomości nie uratowano prawie nic. Niestety nie obyło się też podczas prac ratunkowych bez wypadku. Strażaka Eichstaedta zasypały bowiem gruzy walących się szczytów budynku; nieszczęśliwy ciężko został pokaleczony, tak że prawie nieżywego umieszczono go w domu chorych. Ogień jak się zdaje, podłożono umyślnie, pożar bowiem wybuchnął jednocześnie w kilku miejscach".

Warto przeczytać

Kawiarnia Wiedeńska była największym lokalem na Mokrem, to już wiemy. A gdzie jej szukać? Gmina przyłączona w 1906 roku do Torunia była przecież ludna i dość rozległa. Otóż, według księgi adresowej z 1908 roku, kawiarnia znajdowała się przy Amtrstrasse 4. Masz babo placek! Ulica Urzędowa zawdzięczała nazwę Urzędowi Gminy Mokre (dziś Kościuszki 24), który stał na jej końcu. A gdzie był początek? W rejonie skrzyżowania ul. Goethego (Bażyńskich) i Grudziądzkiej. Otoczenie, wraz z ulicami, mocno się tam jednak pozmieniało. Przed wojną ulica Podgórna została przedłużona do Kościuszki, później jeszcze walec rozbudowy przetoczył się tam na przełomie lat 70. i 80. oraz w ostatniej dekadzie XX wieku.

Gdzie więc szukać tego adresu? Jak to gdzie? W księgach adresowych. W tej z 1919 roku działka przy Amstrasse 4 jest oznaczona jako własność parafii Panny Marii - podczas I wojny światowej parafia zakupiła tam grunty przeznaczone pod budowę kościoła na Mokrem. W księgach z 1923 i 1932 roku Amtstr. nazywa się już Czarneckiego, numer jednak pozostaje bez zmian - to adres plebanii kościoła Chrystusa Króla. Po kolejnych zmianach patronem tego fragmentu ulicy został ksiądz Goga. Zmienił się adres, ale budynek przy przystanku tramwajowym nadal należy do parafii. Ciekawe czy stanął na gruzach Kawiarni Wiedeńskiej, czy też może te sterczące po pożarze mury jednak ocalały i stały się częścią nowej konstrukcji?

Warto przeczytać

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie