Każda kobieta jest feministką

Redakcja
Krystyna marzy o dziecku i o oderwaniu się, choć na kilka dni, od szarej rzeczywistości. Honorata korzysta z uroków emerytury i życzy kobietom więcej życiowej odwagi, Maria zaś opowiada o kłopotach ze znalezieniem pracy w „męskim” zawodzie. Warto wiedzieć, co współczesne kobiety porusza w mężczyznach, co je denerwuje i co może je ucieszyć...

Krystyna marzy o dziecku i o oderwaniu się, choć na kilka dni, od szarej rzeczywistości. Honorata korzysta z uroków emerytury i życzy kobietom więcej życiowej odwagi, Maria zaś opowiada o kłopotach ze znalezieniem pracy w „męskim” zawodzie. Warto wiedzieć, co współczesne kobiety porusza w mężczyznach, co je denerwuje i co może je ucieszyć...

Jak prawdziwa dama

Pani Honorata, emerytowana sprzedawczyni z Inowrocławia, 68 lat, matka dwójki dorosłych dzieci, babcia dwójki wnucząt. Chciałaby wiele, realizuje mało. Za nic nie przyzna się, że nie ma siły, że coś jej w życiu nie wyszło. Trzyma fason.

- Żeby tak móc raz w tygodniu iść do fryzjera, zrobić sobie manicure, pedicure - rozmarza się. - Albo do klubu fitness, żeby popracować nad figurą. A ja ostatni raz u fryzjera byłam prawie 20 lat temu. To naprawdę było już tak dawno? A u kosmetyczki? Jejku, nie pamiętam.

Relacje damsko-męskie pani Honorata postrzega konkretnie i pragmatycznie: - Mężczyzna codziennie powinien ładnie pachnieć, i to od stóp do głów. Oczywiste jest też, że każdego dnia musi być wykąpany. Gdy mężczyzna następnego dnia ubiera tę samą koszulę, to lepiej szybko o nim zapomnieć. Facet musi być również czysty wewnętrznie, czyli miły, uczynny, każdego dnia odnoszący się do kobiety z szacunkiem. Moja koleżanka ma właśnie takiego męża. Chłop niewysoki, niepozorny, ale gdy ona wraca z pracy, on już czeka z obiadem, później zaraz podsuwa jej ulubioną filiżankę z ulubioną kawą, proponuje masaż stóp... Ona naprawdę czuje się jak dama.

Zdaniem pani Honoraty, kobiety często same się dyskryminują. - Trzeba przecież wypłynąć na powierzchnię, a nie siedzieć i czekać, aż ktoś nas zacznie dyskryminować - radzi inwrocławianka. - Zresztą, co to w ogóle jest dyskryminacja? Że niby mnie nie wpuszczą gdzieś tam w Warszawie na salony władzy? Przecież ja i tak rządzę. Kobieta rodzi dzieci, wychowuje je, kieruje domem, decyduje. Absolutnie nie czuję się obciążona społecznymi rolami. Cieszę się, że jestem kobietą. Mam urodę, wolność. Bogu dziękuję, że nie urodziłam się brzydkim facetem. Bo chłop ze swoją urodą nic już nie zrobi. Na przykład z za dużym nosem. Kobieta założy perukę, przyklei rzęsy, zrobi makijaż i już jest jak Barbie.

<!** reklama>Pani Honorata życzy kobietom więcej odwagi na życiowej drodze. - Do przodu! - zachęca z zaangażowaniem. - Kobiety są ozdobą świata. A luksus trzeba sobie wypracować. Dobre mieszkanie, samochód, to wszystko jest w zasięgu. I jeszcze jedno. Facetom należy pokazywać jak najmniej. Po pięćdziesiątce dopiero odsłonić co najwyżej kolano. Chodzi o to, żeby czarować męża do końca życia, a nie przez chwilę...

Traktują mnie jak gówniarę

Pani Krystyna, 30-letnia kioskarka z Bydgoszczy, tego entuzjazmu nie podziela. Ta drobna, nieco blada blondynka marzy o wypoczynku i spokoju. - Od ośmiu lat prowadzę kiosk. Codziennie wstaję o godz. 5. Nie mam czasu na makijaż, ułożenie fryzury. Gdy nie ma klientów, uczę się do egzaminów. Postanowiłam skończyć studia. Uparłam się. Wybrałam marketing i zarządzanie. Ledwo zipię ze zmęczenia, po prostu mam dość. Praca w kiosku to nie jest bajka. Mężczyźni, najczęściej ci przed czterdziestką, traktują mnie jak gówniarę, bo wyglądam młodo. Wydaje się im, że mogą sobie pozwalać na głupie uwagi. Mówią na „ty”, wołają do okienka: „daj”, „chcę”, „weź”, „podaj”, a potem rzucają pieniądzmi. Rzadko słyszę słowo dziękuję.

Kioskarka zauważa, że starsi panowie zachowują się o niebo lepiej. Oprócz chamstwa, w mężczyznach denerwuje ją jeszcze skłonność do plotkowania. - Paplają, co im ślina na język przyniesie. Znacznie częściej niż kobiety obgadują innych. A bywa i tak, że okienko w moim kiosku przypomina wręcz konfesjonał. Faceci opowiadają o tak osobistych sprawach, że włos na głowie się jeży...

Na szczęście są domownicy, to oni pomagają w zmaganiach z tą szarą codziennością. - Mąż bardzo mnie wspiera, pomaga we wszystkich domowych pracach - podkreśla pani Krystyna. - Naszym wielkim marzeniem jest wyjazd na Majorkę. Od ośmiu lat, czyli od początku małżeństwa, nie byliśmy na dłuższym urlopie. Marzę też o tym, by mieć własne, nieobciążone kredytem mieszkanie. I najważniejsze. Chcę zostać matką.

Pani Krystyna ma dość dyskryminacji kobiet pracujących na własny rachunek. - Kobieta prowadząca własną działalność gospodarczą dopiero od niedawna może korzystać z urlopu macierzyńskiego, ale wciąż nie może pójść na urlop wychowawczy - denerwuje się kioskarka. - Inne kobiety mają do tego prawo. Kto to wymyślił? Czy ten, kto prowadzi firmę, jest gorszy? Mnie nie stać nawet na normalny urlop. Siedzę wśród gazet, papierosów i całej sterty różnych drobiazgów i zastanawiam się nad swoją przyszłością, a najczęściej nad tym, czy w gorszym miesiącu wystarczy nam na wszystkie opłaty.

Kobiety, pomyślcie o sobie!

Pani Danka, krawcowa z Torunia, często rozmawia ze swoimi klientkami i to na różne tematy. Nie ma wątpliwości, że kobietom do szczęścia potrzebne są trzy rzeczy: zdrowie, miłość i pieniądze. I tego wszystkim paniom życzy. - Niestety, rzeczywistość tak piękna nie jest - mówi krawcowa. - Widzę czasami kobiety tak biedne, tak udręczone brakiem pieniędzy albo kłopotami z mężczyznami. Panie, które mają na głowie setki problemów swoich i swoich najbliższych. I w tej codziennej gonitwie zapominają o sobie. To błąd.

Pani Danka na pracę poświęca sporo czasu, ale podkreśla, że szycie jest jej życiową pasją. - Moje dziecko jest już dorosłe, więc mam i czas dla siebie. Tymczasem wiele kobiet pracy poświęca się całkowicie, a przecież lata lecą, życie mija. Kobiety, pomyślcie o sobie zawczasu!

Nie walczę z mężczyznami

Maria Pierzchała z Włocławka mówi głosem kujawsko-pomorskiego oddziału Polskiej Partii Kobiet. Przewodnicząca nie jest jednak walczącą feministką. - Z dyskryminacją zetknęłam się już dawno - mówi. - Jako najlepsza uczennica liceum miałam możliwość wybrania uczelni i kierunku studiów. Wybrałam Politechnikę Łódzką, choć rodzice namawiali mnie na medycynę. Na roku były tylko trzy dziewczyny. Panowie wykładowcy (byli w zdecydowanej większości) stwierdzili, że przyszłyśmy na politechnikę złapać męża. Bo po cóż innego? Nikogo nie obchodziło, że mamy już chłopaków. Skończyłam uczelnię z oceną dobrą i nigdy nie liczyłam na wsparcie mężczyzn. Myślałam, że z pracą nie będzie kłopotu, w końcu byłam absolwentką automatyki! Niestety, rzeczywistość okazała się inna. O zatrudnienie zabiegała przecież kobieta! Nieraz słyszałam hasła: dziecko, brak dyspozycyjności...

Pani Maria znalazła pracę w szkole. - Nie żałuję, ale to przykre, że kobietę uznano za gorszego człowieka, który pewnie mniej umie, nie nadaje się do „męskiej” pracy, nie można mu ufać. Czułam się zlekceważona. Na szczęście dziś w tej kwestii wiele się zmieniło. Jestem prawdomówna, prostolinijna, powtarzam, że chamstwo i drobnomieszczaństwo należy tępić w zarodku. Taka postawa wzbudza szacunek, także mężczyzn. Bo ja nie walczę z mężczyznami.

W tym roku Maria Pierzchała obchodzi z mężem 35. rocznicę ślubu. Mają dwie córki i troje wnucząt. - Z mężem pomagamy sobie w trudnych chwilach - podkreśla przewodnicząca. - To, że jestem w partii kobiet, nie znaczy, że tylko ja jestem feministką. Każda kobieta jest właściwie feministką. Pracujemy, mamy prawa wyborcze. Chcemy jedynie sprawiedliwego traktowania. Nie równego, ale sprawiedliwego. Niestety, fałszywe stereotypy wpaja się już dzieciom. Mały płaczący chłopczyk słyszy często: „Co się tak mazgaisz? Jesteś facet czy baba? Nie daj się, no co ty”. Albo mała dziewczynka słyszy, że czegoś jej nie wypada, bo przecież jest dziewczynką...

Warto wiedzieć

Panie piją i palą mniej, mniej też ryzykują

4Przewidywana średnia długość życia polskiej kobiety to, według GUS, około 79 lat, a mężczyzny - tylko 71 lat. Kobiety przeznaczają więcej pieniędzy na wizyty u lekarzy i usługi medyczne, zażywają więcej leków, spędzają więcej dni w szpitalu, biorą częściej zwolnienia lekarskie. Mimo że gorzej niż mężczyźni znoszą stres i częściej zapadają na ciężką depresję, to i tak żyją dłużej.


Niebagatelny wpływ na długowieczność kobiet ma czynnik psychiczny. Dla pań bliskie więzi międzyludzkie są bardzo cenne. Częściej zatem korzystają ze wsparcia innych ludzi, umieją prosić o pomoc i przyjmować ją. Poza tym panie piją niewiele alkoholu, mniej palą, wolą nie podejmować ryzyka (mężczyźni umierają nie tylko wskutek chorób serca, ale także w wypadkach samochodowych, w wyniku zabójstw).

W ostatnich latach można obserwować też ciekawe zjawisko - aktywne zawodowo kobiety dorównują mężczyznom nie tylko w pracy, ale przejmują również ich tryb życia. Mówi się o nich kobiety androgeniczne. Palą i piją tyle, ile mężczyźni, przejawiają takie same jak oni skłonności do zachowań ryzykownych. Upodabniają się do mężczyzn również psychicznie. Miewają problemy z proszeniem o pomoc czy wsparcie. W tej grupie kobiet, tak samo często jak wśród mężczyzn, zdarzają się samobójstwa i choroby serca, które do tej pory zazwyczaj były niechlubną domeną panów.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie