Każdy tak ma?

Ewa Czarnowska-Woźniak
Ewa Czarnowska-Woźniak
Udostępnij:
Joanna - młoda, ale już bardzo doświadczona życiowo kobieta - w przededniu kolejnego zamążpójścia. Z jakiegoś powodu wydaje się jej, że to znów będzie katastrofa...

Joanna - młoda, ale już bardzo doświadczona życiowo kobieta - w przededniu kolejnego zamążpójścia. Z jakiegoś powodu wydaje się jej, że to znów będzie katastrofa...

<!** Image 2 align=right alt="Image 170442" sub="Anna Staszewska, Każdy by się chciał powiesić, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2011">Tak dokładnie nie wiemy, czym się zawodowo zajmuje. Może pracuje w jakiejś gazecie jako wolny strzelec, może jest animatorką kulturalną, ma jakiś związek z reklamą..? Trudno wyczuć, bo długo śpi, niespiesznie popija kawą śniadania spożywane w ogrodzie dużego domu i musi mieć sporo czasu na gotowanie smacznych obiadów dla trzech nieletnich synów.

Jej główna aktywność skoncentrowana jest jednak na wyprowadzaniu rodziny i dużego grona przyjaciół z tarapatów, w które wpadają z podziwu godnym uporem. Bo oto histeryzująca była teściowa domaga się włamania do domu byłego męża, który od trzech dni nie odbiera telefonów (po akcji ratunkowej z udziałem służb okazuje się, że eks zamknął się tam z nową narzeczoną w wiadomym celu). Synek wracał sam do domu w deszczu i wpadł do niezabezpieczonej studzienki kanalizacyjnej (na szczęście, zakotwiczył w niej plecakiem), młodsza latorośl posikała się na scenie podczas debiutanckiego przedstawienia, a wspólnik najlepszej przyjaciółki, wobec którego ta miała matrymonialne plany, okazał się nie tylko gejem, ale i oszustem...

Podczas lektury pomyślałam sobie, że to przesadne nagromadzenie gagów i powątpiewałam w dołączone przez wydawcę zapewnienia, że większość z nich zdarzyła się naprawdę. A potem zaczęłam myśleć. Przypomniałam sobie coś w rodzaju pamiętnika, który pisałam, gdy moja córka szła do pierwszej klasy - jego czytelnicy słaniali się ze śmiechu, bo praktycznie każdy dzień tamtego września kończył się dla nas obu katastrofą. Pomyślałam o jednej z moich studenckich przyjaciółek, którą spotykam raz w roku i każde takie widzenie ożywia mój podziw dla jej nieprawdopodobnego, błyskotliwie zdystansowanego poczucia humoru. Zdałam sobie sprawę, że też (jak matka Joanny) pół życia chodzę w spodniach, na płaskich obcasach i bez makijażu. I też szlochałam głośniej od dziecka, gdy miało usuwane migdałki...

Więc to się dzieje naprawdę? Więc każdy z nas w zasadzie nadaje się na kozetkę psychoterapeuty? Bohaterce wydaje się ta pomoc niezbędna, bo zaczyna wątpić, czy jedyny pewny element jej życia - narzeczony Piotr - też nie okaże się kolejną pomyłką. Problemem, z którego wyplątać się będzie nieco ciężej niż z pozostałych przypadłości.

<!** reklama>Nie odkryjemy zbytniej tajemnicy, że wszystko skończy się szczęśliwie, bo tytuł „Każdy by się chciał powiesić” jest w oczywisty sposób przewrotny.

Debiutancka powieść Anny Staszewskiej ma przez tę przewrotność wywołać pogodny nastrój i to się jej nieźle udaje. Może trochę zabrakło mi jakiejś szarży, śmiechu do łez - tak, by wisielczą atmosferę oczyścić raz, a dobrze.

Nasza ocena: 3/5

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie