Każdy z nas jest marionetką

Anna Krzesińska
W „Ich czworgu” Gabriela Zapolska kontynuowała krytykę moralności mieszczańskiej, znaną choćby z nieśmiertelnej „Moralności pani Dulskiej”.

W „Ich czworgu” Gabriela Zapolska kontynuowała krytykę moralności mieszczańskiej, znaną choćby z nieśmiertelnej „Moralności pani Dulskiej”.

<!** Image 2 align=right alt="Image 171369" sub="Maria Kierzkowska jako Żona w scenie z „Ich czworga” / Fot. Jacek Smarz">Ta krytyka nie straciła na aktualności mimo upływu czasu... Dlatego reżyserka Karina Piwowarska postanowiła pokazać dylematy bohaterów Zapolskiej na deskach Teatru im. Wilama Horzycy. Efekt zobaczymy już w tę sobotę. Może okazać się zaskakujący.

Krytyczne oko pisarki

Gabriela Zapolska to pseudonim Marii Gabrieli Janowskiej, z domu Korwin-Piotrowskiej, primo voto Śnieżko-Błockiej. Z pochodzenia ziemianka, była aktorką. Wykonywała zresztą ten zawód ze zmiennym powodzeniem.

W wieku 24 lat zadebiutowala jako pisarka opowiadaniem „Jeden dzień z życia róży”. W jej utworach literackich dostrzec można wpływ naturalizmu, a ostrość jej społecznych diagnoz wywoływała oburzenie części krytyki. Napisała wiele powieści, nowel, dramatów, w tym cenione i grywane do dziś, jak „Moralność pani Dulskiej”, „Żabusia” i „Skiz”.

<!** reklama>- U Zapolskiej lubię bystre oko mądrej kobiety i fakt, że dostrzegała i wydobywała na światło dzienne to, co zawsze ukrywamy pod maskami. Chamstwo i ordynarność wszak nie zmieniają się od wieków, choćby nie wiem, jakie suknie starały się na siebie nałożyć i przykryć dobrymi manierami. I to pokazane jest w tym spektaklu. W przedstawieniu mamy zaprezentowane mieszczaństwo, ale nie jest ważne, jaka klasa społeczna tutaj występuje, równie dobrze rzecz mogłaby się dziać na wsi, we dworze czy w pałacu. Wszędzie ludzie zachowują się według przyzwyczajeń i wpojonych im schematów - bezmyślnie i automatycznie. Wszędzie prawda i lęk są ukrywane - mówi Karina Piwowarska. Akcja tego „dramatu z elementami komediowymi’ (podtytuł brzmi „Tragedia ludzi głupich”) obejmuje tydzień od Wigilii do sylwestra.

Pod dywan

- To przecież miał być dzień świąteczny! - krzyczy przez nakryty stół Żona (Maria Kierzkowska) do zdradzanego Męża (Marek Milczarczyk). Mężczyzna już jej nie kocha, bo... ona mu na to nie pozwala. W tej chwili kobieta jest zresztą mocno zniecierpliwiona, ponieważ jej kochanek Fedycki (Michał Marek Ubysz) nie przyszedł do nich, aby podzielić się opłatkiem. Okazuje się, że sprytny uwodziciel nie ma czasu, gdyż właśnie roztacza swój czar, z powodzeniem zresztą, przed Wdową (Wanda Ślęzak), której jest dłużnikiem.

Tymczasem Żona stwierdza, że siedzą przy świątecznym stole nie do pary, więc zapewne któreś z nich w nadchodzącym roku umrze. Zastanawia się, czy to będzie ona czy Dziecko.

Wkrótce jednak przy stole zasiada grono do pary, bo „na czwartego” przychodzi panna Mania (Matylda Podfilipska), która w rozpadzie tej rodziny dostrzega szansę na polepszenie swojego trudnego żywota. Ciężko doświadczona przez los, stara się udawać „narzędzie Opatrzności” i tak kieruje intrygą, aby w noc sylwestrową zająć miejsce Żony... Najważniejsze jednak dla wszystkich jest, żeby nie było skandalu - brudy zostają zamiecione pod dywan.

- Świadkiem i ofiarą rozpadu rodzinnego układu jest Dziecko. Przyjrzyjmy się więc dokładniej swojemu dzieciństwu - zachęca reżyser Karina Piwowarska. - Przyjrzyjmy się swojemu rodzicielstwu poprzez tę świetną, aktualną komedię, napisaną sto cztery lata temu.

Kostium jak u lalki

- Spektakl staramy się utrzymać w konwencji nawiązującej do epoki, w której sztuka powstała. Przerysowane kostiumy aktorów stylizowane są na stroje ówczesnych lalek i troszkę kiczowate. Scenografia wprawdzie jest też w stylu tamtych czasów, ale bardzo umowna, dzięki czemu, jak mi się wydaje, lepiej widać to, co jest skrywane pod maskami - mówi reżyserka. - Prawda jest w Dziecku, więc wykorzystujemy jego wrodzoną niewinność dla uzyskania kontrastu ze światem dorosłych - kontrastu między prawdą i nieprawdą.

Trafić w czuły punkt

Dziecko grane jest przemienne przez dwie dzieczynki - Polę Korecką i Annę Lorek. Czym dla tych młodziutkich aktorek amatorek jest to przedstawienie?

To dla nich spektakl o kłamstwie, prawdzie, tragedii, rozpadającym się domu i zdradzie.

- Tata z tego przedstawienia jest dobry, ale zapominalski, a mama zła i krzykliwa - mówią dziewczynki.

Dziewczynki przez cały spektakl bawią się lalkami symbolizującymi postaci dramatu.

- To ma przypomnieć widzom o tym, że każdy z nas jest marionetką. Jak mówił Witold Gombrowicz, zmieniamy się zależnie od tego, wobec kogo występujemy. Na przykład Żona jest urocza dla kochanka, ale okrutna dla Dziecka i ordynarna dla Męża, czyli ma co najmniej trzy twarze. Prawdopodobnie postać Żony wywoła różne uczucia u widzów, zależnie od tego, w jaki czuły punkt ich trafi... - mówi reżyserka.

Premiera spektaklu „Ich czworo. Tragedia ludzi głupich” odbędzie się w sobotę 7 maja w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu.

Przedstawienie reżyseruje Karina Piwowarska, scenografię i kostiumy zaprojektowała Katarzyna Paciorek, muzykę skomponował Bartosz Chajdecki. Występują: Maria Kierzkowska, Matylda Podfilipska, Wanda Ślęzak (gościnnie), Marek Milczarczyk, Michał Marek Ubysz oraz zamiennie Pola Korecka i Anna Lorek.

Warto wiedzieć

Ceny biletów: normalny - 30 zł, ulgowy - 20 zł. 4Czas trwania spektaklu: 1 godzina i 20 minut (bez przerwy).

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie