Kiedy szczyt epidemii koronawirusa? Znamy datę! Najgorsze dopiero przed nami!

Sara Watrak
Sara Watrak
"Kiedy koniec epidemii?" - to pytanie zadaje sobie większość z nas. Przybliżoną datę podawali już politycy, lekarze, naukowcy. Część twierdzi, że z koronawirusem będziemy musieli nauczyć się żyć, bo zostanie z nami na zawsze. Tymczasem - jak przyznał dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego prof. gen. dyw. Grzegorz Gielerak - czeka nas punkt kulminacyjny. WAŻNE: Poznaj obostrzenia na Wielkanoc 202 ! Oto listaW środę, 31 marca, odnotowano 32 874 nowe przypadki zakażenia koronawirusem. W czwartek, 1 kwietnia, było ich 35 251. Kiedy nastąpi punkt kulminacyjny? Oto data. SZCZEGÓŁY NA KOLEJNCYH STRONACH >>>>Czytaj dalej. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Grzegorz Dembinski
"Kiedy koniec epidemii?" - to pytanie zadaje sobie większość z nas. Przybliżoną datę podawali już politycy, lekarze, naukowcy. Część twierdzi, że z koronawirusem będziemy musieli nauczyć się żyć, bo zostanie z nami na zawsze. Tymczasem najgorsze przed nami. Jak przyznał dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego prof. gen. dyw. Grzegorz Gielerak, właśnie znajdujemy się w szczycie epidemii. W środę, 31 marca, odnotowano 32 874 nowe przypadki zakażenia koronawirusem. W czwartek, 1 kwietnia, było ich 35 251. Kiedy nastąpi punkt kulminacyjny? Oto data.

Zobacz wideo. Kiedy zrobić test na obecność przeciwciał? Odpowiada dr Paweł Grzesiowski

Szczyt epidemii koronawirusa w Polsce. Najgorsze przed nami

- Obecnie znajdujemy się w szczycie epidemii - powiedział w środę, 31 marca, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego prof. gen. dyw. Grzegorz Gielerak na antenie TVP Info. Dodał, że najbliższe dwa, trzy dni to punkt kulminacyjny. Oznacza to, że przed Wielkanocą możemy spodziewać się rekordowych liczb nowych przypadków. Co czeka nas później?

Wielkanoc 2021. Jak spędzimy drugie święta w pandemii? Co bę...

- Oczywiście potem mamy święta. To jest moment, który będzie miał swoje skutki. Wszyscy mamy nadzieję, że racjonalność i pragmatyka zachowania każdego z nas, a zatem ryzyka przenoszenia zakażenia na inne osoby, a można to zrobić w jeden sposób, ograniczając kontakty, weźmie górę i czas świąteczny nie będzie powodem kolejnego piku zakażeń - uważa ekspert. 

Jeśli zatem zdecydujemy się pozostać w domu i spędzić święta tylko z najbliższymi, być może statystyki dotyczące nowych, wykrytych przypadków koronawirusa zaczną spadać szybciej.

Zdaniem dr. Piotra Szymańskiego, eksperta wrocławskiej grupy MOCOS, która zajmuje się modelowaniem epidemii dla dziennika "Rzeczpospolita", pik zakażeń przypadnie właśnie na Wielkanoc, około 4 bądź 5 kwietnia.

Warto przeczytać

Kiedy koniec epidemii koronawirusa?

Nie ma co liczyć na to, że trzecia fala wyhamuje przed Wielkanocą.

- Spadki powinniśmy zaobserwować dopiero po tym okresie. Nie będziemy jednak wiedzieli, jak wysoki był to szczyt, bo w Wielkanoc możliwości testowania będą zmniejszone. Docelowo tydzień po świętach powinniśmy zauważyć solidne odbicie - uważa dr Piotr Szymański.

Dodaje jednak, że to, jak zmieni się sytuacja epidemiczna, zależy głównie od samych Polaków i od tego, czy będą zachowywać się tak ostrożnie jak w czasie drugiej fali pandemii.

Według prof. Gieleraka liczba zakażonych powinna wyraźnie spaść tydzień bądź dwa tygodnie po Świętach Wielkanocnych. Możliwe, że wtedy czeka nas marsz ku normalności. Na razie nie ma jednak mowy o końcu epidemii. Przypomnijmy, że wprowadzone przez rząd obostrzenia:

  • ograniczenie działalności galerii handlowych,
  • zamknięte instytucje kultury,
  • zamknięte hotele,
  • nieczynne zakłady fryzjerskie i salony kosmetyczne,
  • zamknięte siłownie, kluby fitness, baseny i inne obiekty sportowe,
  • nauka zdalna,
  • zamknięte wielkopowierzchniowe sklepy meblowe i budowlane o powierzchni powyżej 2 000 m2,
  • a także limity w sklepach i kościołach

mają potrwać do 9 kwietnia. Czy zostaną przedłużone? Wszystko zależy od sytuacji epidemicznej.

Trzecia fala epidemii koronawirusa. Z czym nie radzi sobie służba zdrowia?

Szef WIM, prof. Gielerak, pytany o to, jakie są obecnie największe wyzwania dla służby zdrowia, wskazał na:

  • testowanie,
  • identyfikowanie i izolację osób zakażonych,
  • optymalną opiekę medyczną,
  • ograniczanie śmiertelności. 

Wielkanoc 2021. Jak spędzimy drugie święta w pandemii? Co bę...

Poza tym spory problem dla medyków stanowią pacjenci, którzy decydują się na zgłoszenie do szpitala o wiele za późno. Wolą przejść chorobę w domu, co może się wiązać z tragicznymi skutkami.

Zdaniem prof. Gieleraka problemem jest też ograniczony dostęp do systemu ochrony zdrowia. - Zwłaszcza tej jego części POZ. Pacjenci podkreślają, że często nie mogą się dodzwonić i uzyskać porady - uważa ekspert.

Chociaż 90 proc. pacjentów przechodzi koronawirusa w domu, to nie można zostawiać ich samym sobie. - Mimo wszystko te 90 proc. wymaga rzetelnej opieki medycznej i podjęcia decyzji o hospitalizacji w optymalnym momencie, który gwarantuje nam, w samych szpitalach, zastosowanie skutecznych metod, które mają jeden zasadniczy warunek: pacjent musi trafić w tzw. oknie terapeutycznym, który zamyka się w 7-9 dobie od wystąpienia początkowych objawów choroby - tłumaczył prof. Gielerak. Jak wyjaśnił, po tym okresie "dramatycznie spadają możliwości terapeutyczne i pozostaje jedynie leczenie objawowe". A to w ocenie eksperta obarczone jest ryzykiem powikłań, a nawet zgonów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie