Kobieta z pasją: z dr Martą Karwacką rozmawiamy o tym, jak się nosić odpowiedzialnie

Jan Oleksy
Jan Oleksy

Wideo

Zobacz galerię (3 zdjęcia)
Mam wrażenie, że moda często nie oznacza już dobrego stylu, jakości i wyszukanego smaku. Kojarzy mi się raczej z manipulacją wielkich gigantów, którzy ustalają co będzie modne dziś. W efekcie konsumenci kupują mnóstwo „modnych” przez trzy miesiące rzeczy, by szybko zastąpić je nowymi – mówi dr Marta Karwacka.
Kobieta z pasją: z dr Martą Karwacką rozmawiamy o tym, jak się nosić odpowiedzialnie

W Stronie Kobiet w ramach cyklu „Kobieta z pasją” pokazujemy wam ciekawe kobiety i ich inicjatywy. Mecenasem cyklu jest TZMO SA, właściciel marki Bella.

Z dr Martą Karwacką, socjolożką, autorką bloga „How to wear fair?”, rozmawia Jan Oleksy

Czy skórzana torebka to już nie dla Pani? Nie myślę o wyszukanej z krokodylej skóry, ale zwykłej cielęcej. Odrzuca ją Pani?
Nie jestem osobą, która popada w skrajności, zwłaszcza w czasie, kiedy temat odpowiedzialnej mody dopiero się rozwija i od niedawna poznajemy nowe rozwiązania. Z ciekawością patrzę na to, co się dzieje i jakie pojawiają się nowe materiały. Zwykle szukam tego, co jest dla mnie ciekawe i raczej spójne z wartościami, ale daleka jestem od mówienia komukolwiek, że powinien robić tak jak ja. Mam w swojej szafie torby skórzane, wśród nich uszytą z odpadów skórzanych, której nie można kupić w sieciówkach.

Pytam o to, bo jest Pani ambasadorką wegańskich, ręcznie robionych toreb marki ORSKA?
Ania Orska znana jest z przepięknej biżuterii. Teraz szyje torby z roślin, ze skór z odpadów - zdecydowała się zaprosić do tego projektu trzy aktywistki ekologiczne. Poza mną ambasadorkami zostały też Anka Pięta i Paulina Górska, promotorki zrównoważonego rozwoju i ekologicznego stylu życia. Zgodziłam się wziąć w tym udział, bo uwielbiam projekty Ani Orskiej tworzone w duchu odpowiedzialności. Cenię sobie ludzi, którzy szukają swojej drogi, wyznaczają nowe standardy. Tak postrzegam Anię.

Zatem nie miała Pani wątpliwości, kiedy zaproponowano Pani zostanie ambasadorką dobrej idei.
Ujmuje mnie u Orskiej wrażliwość na otoczenie. Lubię brać udział w projektach spójnych. Takie są artystyczne inicjatywy Orskiej, w których dbałość o detale i estetyka idą w parze z wrażliwością społeczną i środowiskową. Przykładem jest świetna kolekcja biżuterii New Stone, w której przetworzony plastik zastępuje kamienie szlachetne. W pełni ufam osobie, która poszukuje nowych rozwiązań. Podobnie jest ze skórzanymi torbami, które nie są wykonane ze skór zwierzęcych, a z innowacyjnych materiałów, które powstają z odpadów po produkcji soków czy wina. To był trudny projekt, dlatego cieszę się, że Ania dopięła swego.

Aż trudno uwierzyć, że torby mogą być z wegańskich materiałów.

Tego typu materiały to coraz częściej wykorzystywany surowiec w branży mody. Wytwarzane z roślin i owocowych resztek stały się alternatywą dla skór zwierzęcych.

Podobno fenomenalne są buty zrobione z liści ananasa.
Nie testowałam jeszcze takich butów, więc nie wiem, jak się zachowuje w nich stopa. Z liści ananasa wykonane są wspomniane torebki Orskiej, ale także z materiałów z odpadów po produkcji soków jabłkowych, z wytłoków z winogron. Postrzeganie odpadów w kategoriach surowców wpisuje się w ideę gospodarki obiegu zamkniętego, która jest głównym orężem w walce z kryzysem klimatycznym. Jako osoba zawodowo zajmująca się zrównoważonym rozwojem bardzo ją wspieram.

Orska i Pani macie ze sobą wiele wspólnego.
Myślę, że wspólnym mianownikiem dla niej i dla mnie jest właśnie zrównoważony rozwój, bo ja się tym zajmuję zawodowo, a ona to wdraża. Ma małą, ale dynamicznie rozwijającą się markę, która nie opiera się na masowej produkcji, korzysta z pomocy zaprzyjaźnionych rzemieślników, a ja wspieram takie marki na tyle, na ile mogę.

Żałuje pani, że te małe warsztaty rzemieślnicze, rękodzielnicze są w zaniku?
Żałuję to za mało powiedziane. Uważam, że to jeden z grzechów fast fashion, czyli tzw. szybkiej mody, która zmiotła wszystkie zawody rzemieślnicze na przestrzeni powiedzmy ostatnich 20-40 lat. Nie trzeba daleko szukać, żeby znaleźć przykłady. Chociażby na toruńskiej starówce jeszcze w latach 70. i 80. było mnóstwo rzemieślników, krawców, modystek. Podobnie było w innych miastach. Jednym z przejawów negatywnego wpływu społecznego w obszarze kultury jest eliminacja lokalnego rzemiosła, a mówimy o wiedzy i umiejętnościach przekazywanych od setek lat z pokolenia na pokolenie. Uważam, że za mało mówi się o kosztach jakie ponieśliśmy w obszarze kultury przez szybką modę. Dlatego tak mnie cieszą małe marki, które korzystają z rzemieślniczej pracy. Bardzo sobie cenię rzemieślników, ludzi, którzy z pasją tworzą swoje produkty i lokalne marki, dając im jakość i wartość, której szukam.

Czyli sieciówki to śmieciówki? Można tak powiedzieć?
Ja nie widzę tego tak kategorycznie, współpracuję z dużymi markami i widzę, że świat nie jest po prostu czarno-biały. Sama nie korzystam z sieciowych sklepów, ale jeżeli pan pyta o fast fashion, to ten model przyzwyczaja nas do szybkiego i nieustannego kupowania. Mamy bardzo szybko zużywać ubrania słabej jakości, jeszcze szybciej wyrzucać, wymieniać na nowe, ciągle powtarzać cykl. Ratunkiem jest idea gospodarki obiegu zamkniętego pod hasłem „jak najmniej wyrzucać”. Widoczny jest negatywny wpływ szybkiej mody na środowisko - zanieczyszczone powietrze, woda i oceany, więc w tym kontekście rzeczywiście wiele osób mówi o fast fashion jak o sieciówkach-śmieciówkach. Warto zdać sobie sprawę, że jako konsumenci odgrywamy często rolę pionka w grze przemysłu odzieżowego.

Wmawia się nam, że to, co było modne pół roku temu, już do nas nie pasuje, musimy szybko wyrzucić swoje ubranie i kupić nowe. Ja się na to nie zgadzam.

Potrzebna jest zmiana świadomości klienta, ale jak go przekonać do alternatywnej mody, która nie jest tania. Czy nasze społeczeństwo stać na takie zakupy?
Myślę, że jak najbardziej stać, bo odpowiedzialna moda to nie tylko zakupy. To przede wszystkim zastanowienie się, czy muszę kupić sobie co tydzień albo kilka razy w tygodniu coś nowego? Wiemy z różnych badań, że 60 proc. rzeczy, które globalnie kupujemy, nie przetrwa w naszych szafach nawet roku. Wyrzucamy je wraz z metkami. Odpowiedzialna moda ma bardzo różne wymiary. Wprawdzie zaczęliśmy rozmowę od torebek, które kosztują 1 300 zł, ale trzeba zdać sobie sprawę, że są to zupełnie innowacyjne projekty na rynku, więc siłą rzeczy są po prostu droższe. Dostęp do materiałów, z których są zrobione, jest ograniczony. Warto przemyśleć taką kwestię, że można po prostu mniej kupować i inwestować w rzeczy lepszej jakości, żeby zwyczajnie dłużej nam służyły.

W myśl filozofii, że jak masz mało pieniędzy, to nie stać cię na kupowanie taniej tandety.
Trzeba znać swój styl i dokupować ubrania, które będą do siebie pasowały, a nie bez przerwy nabywać rzeczy z zupełnie innych światów. Odpowiedzialna moda to także wybór tkanin naturalnych, a nie plastikowych, które później zalegają w środowisku. To naprawianie, przeszywanie, kupowanie z drugiej ręki, korzystanie z second handów oraz bardzo modnych obecnie wymian. Jest naprawdę bardzo dużo alternatyw, możliwości, żeby ubierać się w sposób odpowiedzialny, bez wydawaniawielu pieniędzy.

Jeszcze 10 lat temu ubrania z second handu w społecznym odbiorze były uznawane za coś wstydliwego, dzisiaj największe marki odzieżowe mówią o odsprzedaży używanych ciuchów. Przykładem jest Patagonia - firma, która rezygnuje z produkcji nowych ubrań i zamierza skoncentrować się na odsprzedaży produktów z drugiej ręki. Będzie odkupować ubrania od swoich klientów, którzy już ich nie chcą, czyścić je, naprawiać i znowu sprzedawać.

Wiemy z różnych raportów, że szybko rośnie wartość odzieżowego rynku second hand. Stajemy się coraz bardziej ekologiczni i świadomi. Rocznie wytwarza się około 150 mld sztuk odzieży, a na świecie żyje 8 mld ludzi. Nawet z tego szacunku widać, jaką mamy nadprodukcję, a kłopot jest taki, że każda sztuka odzieży wymaga emisji gazów cieplarnianych, dużego zużycia wody i ewentualnie plastiku.

Gdy sobie uświadomimy, że 60 proc. z tego, co jest wyprodukowane, w każdym roku trafia na wysypisko śmieci, zrozumiemy skalę marnotrawstwa zasobów, zanieczyszczenia środowiska itp.

Wydaje mi się, że powstaje wiele inicjatyw służących drugiemu obiegowi odzieży, jak np. platforma Vinted, „Nie nosisz, więc sprzedaj”, polityka zwrotu zakupionych towarów.
Pojawia się coraz więcej platform, które wspierają konsumentów we włączaniu ubrań w drugi obieg. Natomiast polityka zwrotów to wcale nie jest dobre rozwiązanie. W ten sposób marki namawiają konsumentów do nieprzemyślanych i kompulsywnych zakupów. Te zwroty stają się często odpadami tekstylnymi wędrującymi na wysypisko śmieci lub do spalarni. Komisja Europejska przygotowuje zresztą dyrektywy, których celem będzie ograniczenie tego typu praktyk.

Czyli można postawić znak równości między zakupami przemyślanymi a zakupami etycznymi?
Najbliżej jest mi do tej definicji. Chcę mieć świadomość, że robię zakupy w sposób odpowiedzialny w bardzo różnych obszarach i branżach, nie tylko w modzie. Koniecznie trzeba się zastanowić, jakie mechanizmy decydują o zakupach, co zakupy mają nam załatwić? Jaką rolę chcę odgrywać w relacji z modą, która przecież może być fajną zabawą, tworzoną przez całe mnóstwo pozytywnie zakręconych i kreatywnych osób. Niestety przemysł mody często tę kreatywność niszczy, więc na swój sposób walczę o to, żeby moda odzyskała wartość i edukuję ludzi, dla których pojęcie odpowiedzialnej mody jest zupełnie nowe. W tym celu prowadzę bloga o etyce w branży odzieżowej: „How to wear fair?”. Na szczęście jest coraz więcej marek, które działają w duchu etycznej mody i coraz więcej takich kolekcji pojawia się nawet w sieciówkach.

O zaangażowaniu w promowanie zrównoważonego rozwoju w sektorze mody świadczy przyznana Pani nagroda Elle. W Pani przypadku to wszystko jest spójne.
Spójność jest dla mnie jednym z kluczowych założeń, którymi się kieruję w życiu. Zawodowo zajmuję się zrównoważonym rozwojem, a blog prowadzę z potrzeby włączenia konsumentów do dyskusji o społecznej odpowiedzialności biznesu.

Jest Pani socjolożką, która łączy wydawałoby się odległe dziedziny w całość - CSR.
Społeczna odpowiedzialność biznesu - CSR - to efekt poszukiwania własnej drogi, zawodu, do którego jestem przekonana, profesji, w którą wierzę, zajęcia zgodnego z własnymi wartościami. Moje poszukiwania rozpoczęły się na studiach, kiedy łączyłam dwa kierunki: zarządzanie i marketing oraz socjologię. Kiedy zbliżał się czas pisania prac magisterskich, zastanawiałam się, jak połączyć te dwie dyscypliny. Intuicyjnie czułam, że kwestie społeczne mocno wiążą się ze światem biznesu, choć na początku XXI wieku takie teorie brzmiały mało realistycznie. Intuicja mnie nie zawiodła. W 2005 roku trafiłam na studia podyplomowe w Krakowie i znalazłam ten ostatni element układanki, który pozwolił mi ułożyć wizję zawodowego życia. Od tego momentu wiedziałam, czym będę się zajmować. Skończyłam studia doktoranckie i napisałam rozprawę o współpracy przedsiębiorstw z organizacjami pozarządowymi w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu.

Pani Marto, jaki będzie ten nasz wspólny świat? Możemy sobie pozwolić na optymizm?
Jaki będzie świat? Zobaczymy, bo sytuacja jest krytyczna, jeśli chodzi o nasze działania. Z perspektywy moich obserwacji ogromną siłą zmian są konsumenci. To oni coraz częściej domagają się od biznesu zaangażowania w przeciwdziałanie problemom społecznym oraz wzięcia odpowiedzialności za kwestie środowiskowe i zmiany klimatyczne. Konsumenci uważnie przyglądają się łańcuchom dostaw, porównują deklaracje z realnymi działaniami firm, są coraz bardziej świadomym uczestnikiem rynku. Na to zagadnienie patrzę z optymizmem, bo inaczej nie mogłabym się tą tematyką zajmować.

dr Marta Karwacka

Socjolożka biznesu, od kilkunastu lat specjalizuje się w zagadnieniach związanych ze społeczną odpowiedzialnością biznesu (CSR) i zrównoważonym rozwojem, współpracą międzysektorową i odpowiedzialnym kupowaniem. Zainteresowana rzeczywistym impactem, promuje circular economy. Pasjonatka ubioru i etyki w biznesie jest autorką bloga "How to wear fair?"

dr Marta Karwacka
dr Marta Karwacka Marcin Kruk

Materiał oryginalny: Kobieta z pasją: z dr Martą Karwacką rozmawiamy o tym, jak się nosić odpowiedzialnie - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie