Komentarz "Minął tydzień". W żużlu emocje właśnie się skończyły

Piotr Bednarczyk
Piotr Bednarczyk
Lepiej uczciwie powiedzieć, jaka jest sytuacja, niż prężyć muskuły stojąc na glinianych nogach. Z takiego chyba założenia wyszli działacze Twardych Pierników Toruń, informując o budżecie klubu. I to mi się podoba.

Rzadko który klub decyduje się na tak otwartą politykę. A tak kibic przynajmniej wie - z trzema milionami złotych nie ma co liczyć na złoty medal, ale za to można cieszyć się z każdego pojedynczego zwycięstwa w lidze. To i tak sukces, że po wycofaniu się głównego sponsora udało się zebrać budżet i wystartować w rozgrywkach. Tak to już jest, że po latach „grubszych” (do dziś nie mogę przeboleć porażki w finale z Anwilem Włocławek w 2019 roku...)przychodzą te „chudsze”, nie tylko w koszykówce, nie tylko w sporcie, ale i w zwykłym życiu. Najważniejsze, że udało się uratować zespół, a do tego na dzień dobry sprawić sensację, wygrywając w Sopocie. Początek naprawdę obiecujący.

Askoro o początku mowa, to jeszcze bardziej obiecująco zaczęli sezon tenisiści stołowi Energi Manekina. Co ciekawe - tak samo, jak toruńscy koszykarze, nie są w czubie najbogatszych ligowych klubów (a nawet - wręcz przeciwnie), ale wygrali dwa pierwsze ligowe mecze i są liderem tabeli. Jest to o tyle ważne, że daje spokój w kontekście walki o utrzymanie. Na pewno lepiej zacząć od zwycięstw i jak najszybciej zapewnić sobie zrealizowanie minimalnego celu, niż do końca walczyć z nożem na gardle.

Warto przeczytać

Coś o tym mogą powiedzieć przedstawiciele Apatora Toruń. Bywały sezony, w których drużyna zaczynała od serii porażek, a potem było już tylko gorzej. Z kolei w tym roku zespół zaczął rozgrywki dobrze i miał względny spokój do końca. Ale właścicielom klubu, na szczęście, chyba znudziła się walka tylko o utrzymanie. Postanowili więc nieco zaszaleć na rynku transferowym, zwłaszcza że mają za co, bo wpływy z telewizji i sponsora tytularnego ligi będą tym razem rekordowe. No i pojawiły się nazwiska Emila Sajfutdinowa, Patryka Dudka i utalentowanego juniora z Częstochowy, Bartłomieja Kowalskiego. Do tego zostają Paweł Przedpełski, Jack Holder, Robert Lambert i Krzysztof Lewandowski. Może nie jest to „paka”na mistrzostwo Polski, ale też i nie drużyna, dla której głównym celem miałoby być utrzymanie w lidze.

Najbardziej ciekawi mnie to, jak w przyszłym roku spisywać się będą juniorzy. Oby tylko Kowalski nie dołączył do grona zmarnowanych w Toruniu talentów. W niedzielę odbyły się dwa mecze półfinałowe. Okazało się, że właśnie młodzi zawodnicy zrobili różnicę. Motor Lublin pokonał Stal Gorzów i Sparta Wrocław Unię Leszno właśnie dzięki wsparciu juniorów. Stal przegrała rywalizację młodzieżowców 2:6 (przy wyniku 41:49), Unia aż 1:9 (też przy wyniku 41:49). I to na własnych torach.
Nie ukrywam, że przyjąłem te wyniki z dużym rozczarowaniem. Po pierwsze - kibicowałem Stali i Unii. Po drugie - dla mnie emocje w PGE Ekstralidze 2021 właśnie się skończyły. Półfinałowe rewanże to formalność, w finale zaś wygra Sparta. A przecież nie będę się podniecał walką o brąz. Na jakiekolwiek emocje muszę więc poczekać do przyszłego roku.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie