Koniec i basta

Jakub Pieczatowski
W ubiegłym tygodniu Adam Małysz po raz ostatni skoczył w oficjalnych zawodach. A jutro, już naprawdę po raz ostatni w karierze, pojawi się na belce startowej, by pożegnać się z kibicami w wymyślonym specjalnie na tę okazję konkursie „Skoków do celu”. I koniec. Nic nie będzie już takie samo.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/Pieczatowski_Jakub_(P).jpg" >W ubiegłym tygodniu Adam Małysz po raz ostatni skoczył w oficjalnych zawodach. A jutro, już naprawdę po raz ostatni w karierze, pojawi się na belce startowej, by pożegnać się z kibicami w wymyślonym specjalnie na tę okazję konkursie „Skoków do celu”. I koniec. Nic nie będzie już takie samo.

To dzięki Małyszowi kibice nagle na nowo odkryli tę dyscyplinę sportu. To jego sukcesy sprawiły, że skoki znów zagościły w telewizji publicznej i biły rekordy oglądalności, a na zawody - rozgrywane na całym świecie - podążały tłumy polskich kibiców. To on, po długich latach zimowej posuchy, zaczął dawać nam radość zwycięstwami, tytułami mistrzowskimi, medalami i pucharami. Ten piękny rozdział zostanie jutro zamknięty. I niech tak pozostanie. W imię wszystkich świętości proszę, aby Małysz nie zmieniał decyzji. Wiem, że miło byłoby wciąż emocjonować się jego występami i już słychać głosy, że może po jakimś czasie nasz mistrz mógłby wrócić do skoków, że skusi się na jeszcze jedną próbę zdobycia olimpijskiego złota. Ale niech będzie głuchy na te sugestie. Przecież Małysz niejednokrotnie podkreślał, że rywalizacja z dużo młodszymi zawodnikami kosztowała go ostatnimi czasy coraz więcej i wymagała coraz większego poświęcenia. A po rocznej, dwuletniej absencji będzie jeszcze trudniej. Tak dogodny moment zejścia ze sportowej sceny w glorii i blasku też może się nie powtórzyć.

<!** reklama>Taki zawodnik zasługuje, by pamiętać go jako zwycięzcę, a nie jako kogoś, kto ma problemy z kwalifikowaniem się do drugiej serii, jak to w tym sezonie było z Janne Ahonenem. Niech błędu Fina nie powiela. Kilka czy może nawet kilkanaście kilogramów Małyszowi pewnie przybędzie, bo wreszcie będzie mógł porzucić rygorystyczną dietę i pałaszować ulubione potrawy do woli. Zaokrągli mu się buzia i być może zgoli swój charakterystyczny wąsik. Ale zdecydowanie bardziej wolę go oglądać takim, bo jestem przekonany, że nie zniknie, nie zaszyje się w domowym zaciszu, ale będzie pojawiał się jako ekspert, menedżer, trener czy może celebryta, niż pałętającego się na szarym końcu pucharowej stawki.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie