Konkursy dyrektorskie w toruńskiej służbie zdrowia wciąż tajne! Marszałek nie ujawni kandydatów, prezydent się waha

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Dzięki decyzji SKO odtajniono konkurs na dyrektora miejskiego szpitala przy ul. Batorego w Toruniu. Niestety, marszałek uważa, że zasada jawności nie dotyczy jego konkursu - na szefa lecznicy na Bielanach. A prezydent miasta ma kolejny ból głowy...

Samorządowe Kolegium Odwoławczego w Toruniu, po interwencji dziennikarskiej Radia PiK, stanęło na stanowisku następującym: szpital miejski to placówka publiczna. Kandydaci ubiegający się w konkursie o funkcję jej dyrektora muszą liczyć się z upublicznieniem personaliów, bo prawo do informacji o tym mają mieszkańcy.

Polecamy

Tym sposobem władze miasta musiały w końcu podać do publicznej wiadomości, kto startował w konkursie na szefa Specjalistycznego Szpitala Miejskiego przy ul. Batorego w Toruniu i kogo pokonała w nim Justyna Wileńska. Przypomnijmy, że konkurs budził emocje m.in. dlatego, że wcześniej dyrektorką lecznicy była żona prezydenta Michała Zaleskiego, a fotel przejęła po niej osoba z nią skoligacona (Justyna Wileńska przyznała to w rozmowie z dziennikarzem Super Expressu. "Tak, jestem w jakiś sposób spokrewniona, ale to dalekie pokrewieństwo" - powiedziała).

"Nowości" zaczęły drążyć temat jawności pozostałych konkursów dyrektorskich w służbie zdrowia w Torunia. Słusznie odtajnienia ich domagają się Czytelnicy. Niestety, nie mamy do przekazania dobrych informacji. Po pierwsze, władze Torunia nie uważają, by fakt odtajnienia jednego konkursu (szpitalnego) przekładał się na inne. Informacji o tym, kogo niedawno w konkursie na dyrektora Miejskiej Przychodni Specjalistycznej pokonała Lidia Jaskulska-Grzechowiak, do dziś (01.09) nie podaje.

Trwa analiza decyzji podjętych przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w sprawie. wskazania osób, które ubiegały się o stanowisko dyrektora Szpitala Miejskiego. Sprawdzamy czy wykładnia jaką zastosowało SKO w tej sprawie może zostać analogicznie przeniesiona na zapytanie dotyczące konkursu na dyrektora Miejskiej Przychodni Specjalistycznej. Każdą sprawę rozpatrujemy indywidualnie, bo w każdym konkursie biorą udział inne osoby, których dane osobowe zobowiązani jesteśmy chronić - tyle może na razie przekazać Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta miasta.

Jasne stanowisko natomiast zajął w sprawie swojego konkursu marszałek województwa: odmowne. Nie zamierza podawać opinii publicznej, kto startował w pierwszym (ogłoszonym w czerwcu i nie rozstrzygniętym) konkursie na dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu na Bielanach. Dlaczego? Oto, co przekazuje nam Marek Smoczyk, sekretarz województwa.

Urząd Marszałkowski obowiązuje w rekrutacji prawo do ochrony prywatności kandydatów (art. 5 ust . 2 Ustawy o dostępie do informacji publicznej) zgodnie z którym: "Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu w zakresie i na zasadach określonych w przepisach o ochronie informacji niejawnych oraz o ochronie innych tajemnic ustawowo chronionych".

Dlatego członkowie komisji konkursowej podpisują oświadczenie, które zobowiązuje ich do ochrony danych i wykorzystania ich wyłącznie do celów rekrutacji. Ograniczenie prawa do informacji publicznej potwierdzają wyroki sądów administracyjnych, m.in. ostatni w takiej sprawie wyrok Sądu Administracyjnego w Krakowie z 9 czerwca 2020 roku. Nie ma żadnego wyroku sądu, który w świetle obowiązującego prawa pozwalałby na ujawnienie danych osób biorących udział w rekrutacji, które nie zostały wybrane do pełnienia funkcji publicznych - pisze Marek Smoczyk.

Bielany - wielka tajemnica

Ten konkurs, który zresztą będzie powtórzony (kiedy, nie wiadomo, bo Urząd Marszałkowski nie udzielił "Nowościom" odpowiedzi), również budzi duże emocje. Czy wystartowała w nim Sylwia Sobczak, obecna dyrektorka lecznicy na Bielanach? Jest silnie skonfliktowana ze środowiskiem lekarzy. W spór publicznie i na drodze sądowej weszła z doktorem Wojciechem Kaatzem, prezesem Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Lekarskiej w Toruniu. (Konflikt, przypomnijmy, zaczął się od jej zarządzenia nakazującego medykom wybrać jedno miejsce pracy, by ograniczyć zagrożenie koronawirusowe. To odbiło się na dochodach lekarzy, pozbawionych zarobków z przyjmowania pacjentów w gabinetach poza szpitalem.

Kto jeszcze wystartował w pierwszym konkursie na szefa wojewódzkiej lecznicy? Czy w szranki konkursowe stanął na przykład naczelny lekarz z Bielanach, profesor Marek Jackowski? Jak rozłożyły się głosy członków komisji konkursowej? Dlaczego żaden z kandydatów nie wzbudził u nich zaufania i ostatecznie procedura konkursowa nie doprowadziła do wyłonienia dyrektora lecznicy? To wszystko wielka tajemnica.

Uniwersytecka i kilka pytań

Jeśli chodzi natomiast o konkurs na dyrektora Miejskiej Przychodni Specjalistycznej przy ul. Uniwersyteckiej w Toruniu, to sprawa obserwatorom wydawała się jasna. Skoro władze miasta ujawniły, kto startował w konkursie na szefa miejskiego szpitala, to ujawnią chyba też, kto startował w tym wypadku. Jak wspomnieliśmy jednak na wstępie, jasnej analogii Urząd Miasta tutaj nie widzi.

Dyrektorką przychodni została Lidia Jaskulska-Grzechowiak, była dyrektor regionalna Getin Noble Bank Spółka Akcyjna. Nie wątpimy, że konkurs wygrała zasłużenie. Torunianom należą się jednak przynajmniej informacje o tym, kogo w konkursie pokonała. Ilu kontrkandydatów? Skąd? Jakie profesje i kwalifikacje posiadających?

Do tematu będziemy wracali.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie