Kontroler się pospieszył

Alicja Cichocka
Alicja Cichocka
Czy można przyjść ze swoim starym radiem na targowisko i próbować je sprzedać? Edward Spiehs z Torunia najpierw dostał za to mandat skarbowy. Teraz urząd chce mu go anulować.

Czy można przyjść ze swoim starym radiem na targowisko i próbować je sprzedać? Edward Spiehs z Torunia najpierw dostał za to mandat skarbowy. Teraz urząd chce mu go anulować.

<!** Image 3 align=none alt="Image 168739" sub="Toruńskie targowisko przy Szosie Chełmińskiej cieszy się dużym powodzeniem. Od czasu do czasu odwiedzane jest też przez inspektorów kontroli skarbowej, a czym boleśnie, choć niezasłużenie przekonał się jeden z naszych Czytelników / Fot. Jacek Smarz">NRD-owskie, trzydziestoletnie, warte może 20 złotych - za handel takim radiem inspektor Urzędu Kontroli Skarbowej z Bydgoszczy wręczył zdumionemu torunianinowi na targowisku przy Szosie Chełmińskiej w Toruniu mandat. Powód? - Usłyszałem, że na taki sprzęt powinienem mieć kasę fiskalną. Na jedno radio, którego chciałem pozbyć się z domu? - Edward Spiehs, któremu przytrafiła się taka historia, nie może uwierzyć w tak absurdalne przepisy.

<!** reklama>Radio miał odkupić od niego człowiek handlujący starociami na targowisku przy Szosie Chełmińskiej, ale okazało się, że to grat. - Przystanąłem więc obok stoiska, licząc, że może ktoś kupi - w Edwardzie Spiehsie gotuje się, gdy przypomina sobie, co było potem. - Porządny człowiek wyjaśniłby najpierw, pouczył, a nie od razu mandaty wlepia! - i pokazuje, 140 złotych do zapłaty w ciągu siedmiu dni. - Nie mogę niczego sprzedać z własnego mieszkania? - pyta zdumiony sprawą torunianin.

W Urzędzie Kontroli Skarbowej w Bydgoszczy słyszymy, że jest to jak najbardziej legalne i kasy fiskalnej na taką sprzedaż nie potrzeba. O co więc chodzi? - W przypadku tego pana zaszło nieporozumienie - stwierdza Elżbieta Domagała, rzecznik UKS. Po naszym telefonie w urzędzie ustalono, że kontroler - jak wyjaśnia rzeczniczka postąpił zbyt pochopnie, wręczając mandat. Założył, że stoisko, obok którego przystanął torunianin ze swoim magnetofonem, należało do niego. Edward Spiehs mówi, że stanowczo temu zaprzeczał. - Zawsze można powiedzieć, że ten stolik nie jest mój, dlatego urzędnik powinien najpierw przeprowadzić postępowanie wyjaśniające - przyznaje Elżbieta Domagała.

A dopiero potem wystawić mandat. Torunianin podpadłby, gdyby regularnie przychodził handlować sprzętem. Karę dostałby, gdyby nie miał założonej działalności gospodarczej i nie miał kasy fiskalnej, bo handlując sprzętem RTV, tak jak i biżuterią, paliwem, nagranymi płytami CD, od dnia otwarcia biznesu trzeba mieć kasę fiskalną. - Inaczej jest np. ze sprzedażą odzieży. Kasa fiskalna jest konieczna, jeśli sprzedający osiągnie odpowiedni obrót, jego wysokość określa ustawa o VAT - tłumaczy rzecznik Domagała.

Urząd ukarał swojego pracownika, podjął też „stosowne kroki prawne”, grzywna będzie anulowana, bo - jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu - brak było wystarczających przesłanek do ukarania mandatem. Mieszkaniec Torunia nie kryje, że cieszy się, z takiego obrotu sprawy. Jednocześnie dodaje. - Gdyby nie moja dociekliwość, niezasłużoną karę musiałbym zapłacić.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie