Koronawirus w Kujawsko-Pomorskiem. Szpital w Toruniu winny zakażeniem i zgonom? Wiemy co ustaliła prokuratura w Gdańsku

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Pani Małgorzata, lat 41, jedna ze zmarłych pacjentek placówki medycznej przy ul. Batorego w Toruniu.
Pani Małgorzata, lat 41, jedna ze zmarłych pacjentek placówki medycznej przy ul. Batorego w Toruniu. nadesłane
Pandemia w Toruniu rozpoczęła się wiosną ub.r od dramatu pacjentów hematologii Specjalistycznego Szpitala Miejskiego przy ul. Batorego, gdzie odkryto ognisko koronawirusa. Pięciu z nich zmarło. Śledztwo w tej sprawie od ponad pół roku prowadzi Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Co ustaliła?

Zobacz wideo: Kalkulator kolejki szczepionkowej Covid-19.

Dramat w Szpitalu Miejskim w Toruniu

Na początku pandemii w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim w Toruniu odkryto największe wówczas w mieście ognisko koronawirusa. Zakażenie stwierdzono u 51 osób: pracowników i pacjentów. Tylko spośród pacjentów oddziału hematologii zmarło 5 osób. Dramaty niektórych z nich opisywaliśmy w "Nowościach" (szczegóły dalej). Zmagające się z ciężkimi schorzeniami hematologicznymi osoby zostały zarażone koronawirusem i były w dramatycznych okolicznościach transportowane do szpitala w Grudziądzu.

Trwa ewakuacja w Szpitalu Miejskim w Toruniu. Dwudziestu pacjentów Oddziału Hematologii Szpitala Miejskiego w Toruniu  przewożonych jest do Grudziądza. Jak już informowaliśmy Oddział Hematologii Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu został zamknięty. Powodem było wykrycie koronawirusa u jednej z pacjentek. Okazuje się, że wynik pozytywny zarażenia koronawirusem potwierdzono u 22 osób. W tym wśród 2 osób z personelu.Szczegóły dot. sytuacji w Szpitalu Miejskim w Toruniu >>> TUTAJ

Ewakuacja Szpitala Miejskiego. 22 zarażonych koronawirusem p...

Niektórzy pacjenci przed zgonem zarazili członków rodziny. Pod adresem toruńskiej lecznicy padały poważne zarzuty: złej organizacji, niedochowania reżimu sanitarnego, a w efekcie narażenia chorych.

"Także nieumyślne spowodowanie śmierci"

To właśnie zawiadomienia rodzin zmarłych pacjentów doprowadziły do wszczęcia śledztwa, które z Torunia szybko przeniesione zostało do specjalistycznej komórki ds. błędów medycznych w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku. Nadzoruje je doświadczony śledczy - dr Michał Gabriel-Węglowski. Śledztwo toczy się intensywnie ósmy miesiąc.

- W sprawie tej wpłynęło 8 zawiadomień o popełnieniu przestępstwa. Dotyczą one 7 osób, spośród których 5 zmarło. Śledztwo toczy się w kierunku sprowadzenia w okresie od 2 marca 2020 roku do 6 kwietnia 2020 roku niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób na terenie szpitala miejskiego w Toruniu w postaci spowodowania zagrożenia epidemiologicznego – zarażenia wirusem Sars-CoV-2 (art. 165 par. 1 pkt 1 kk). Ale czynności wykonywane są również pod kątem ewentualnego zaistnienia innych czynów: umyślnego narażenia zdrowia i życia ludzi przez osoby zobowiązane do opieki nad nimi oraz nieumyślnego spowodowania śmierci - przekazuje prokurator Marzena Muklewicz, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Warto przeczytać

Śledczy ciągle jeszcze gromadzą materiał dowodowy. Jak przekazuje prokurator, do dziś (28.01) przesłuchano już kilkudziesięciu świadków. Byli to między innymi zawiadamiający o przestępstwie członkowie rodzin, personel medyczny, kadra zarządzająca Specjalistycznym Szpitalem Miejskim w Toruniu, a także pacjenci. Przesłuchiwani byli oni w Gdańsku oraz innych miejscowościach, np. w Bydgoszczy, w ramach pomocy prawnej.

Jak dowiedziały się "Nowości", śledczy napotkali na trudności w przesłuchiwaniu pacjentów Oddziału Hematologii. Ciężkie schorzenia uniemożliwiały niektórym stawienie się na przesłuchanie. Mimo wszystko prokuratura zapewnia, że krok po kroku zmierza do finału.

Trwa głosowanie...

Czy zaszczepisz się przeciw COVID-19?

Przesłuchania świadków bez udziału pokrzywdzonych

Rzeczniczka gdańskiej prokuratury przekazuje też, że w sprawie zgromadzono już liczną dokumentację, w tym medyczną ze szpitali w Toruniu i Grudziądzu oraz dokumentację związaną z reakcją szpitala na zagrożenie epidemiologiczne.

- Pozyskana na tym etapie dokumentacja jest kompletna i podlega aktualnie analizie - dodaje prokurator Marzena Muklewicz.

Mimo upływu ośmiu miesięcy śledztwa, nie powołano w nim jednak dotąd żadnych biegłych i nie zlecono im wykonania specjalistycznych ekspertyz. Pozyskano natomiast informacje specjalistyczne z innych organów, w tym stanowiska konsultantów medycznych krajowych i wojewódzkich z dziedziny hematologii i chorób zakaźnych, a także raport sanepidu.

Obejrzyj także: Sanepid wlepia kary, sąd je umarzają

Nieoficjalnie "Nowości" dowiedziały się, że niektórzy adwokaci reprezentujący rodziny zmarłych pacjentów chcieli brać udział w przesłuchaniach świadków. Prowadzący śledztwo prokurator dr Michał Gabriel-Węglowski wykluczył jednak taką możliwość. Powód? "Sytuacja taka wpływa negatywnie na swobodę wypowiedzi". Prokurator zachęcił jednak pełnomocników prawnych do zgłaszania propozycji pytań do świadków. Zaznaczył też, że możliwe jest wnioskowanie o przesłuchania uzupełniające. Chodzi m.in. o pytania do dyrekcji szpitala czy personelu medycznego. Śledztwo zostało przedłużone do maja 2021 roku.

Tragedie pacjentów i ich rodzin w Toruniu

Wspomniane zgony dotyczą pacjentów szpitala przy ul. Batorego, zakażonych koronawirusem, których ze względu na krytyczny stan przetransportowano do jednoimiennego szpitala zakaźnego w Grudziądzu. Jedna z takich osób była pani Małgorzata, która zmarła 6 kwietnia 2020 roku. Jej historię ze szczegółami przedstawiliśmy w reportażu "Śmierć bez kondolencji. Historia Małgorzaty z Torunia", opublikowanym w piątkowym Magazynie "Nowości".

Torunianka miała zaledwie 41 lat, była dializowana przez trzy dni przy ul. Batorego. Najbliższe jej osoby - matka i nastoletnia córka, z którymi mieszkała pod jednym dachem - koronawirusem się nie zaraziły. Mobilność kobiety przed zachorowaniem i zgonem ograniczała się do trasy dom - centrum dializ przy szpitalu na ul. Batorego. W dokumentacji medycznej jasno odnotowano, że "1 kwietnia miała pośredni z osoba zakażoną". - Stąd uzasadnione podejrzenie, że zakaziła się właśnie w placówce medycznej, wskutek panujących tam zaniedbań - mówił nam adwokat Michał Wiechecki, reprezentujący rodzinę pani Małgorzaty.

Warto przeczytać

Kolejna zmarła pacjentka to matka pana Tomasza z Torunia. Ta 67-letnia kobieta przez trzy tygodnie walczyła o życie w grudziądzkiej lecznicy przez trzy tygodnie. Niestety, skończyło się dramatem. Co go poprzedziło? Mężczyzna chorą na białaczkę limfocytową mamę zawiózł do szpitala w Toruniu 30 marca. Kobieta nie była w stanie zagrożenia życia, a jej pobyt w szpitalu miał się wiązać z poznaniem nowego lekarza hematologa (wcześniej leczyła się w Grudziądzu, w którym wiosną ub.r hematologię zamknięto).

- Normalnie wszedłem z mamą na oddział przy ul. Batorego. Tak samo było drugiego dnia, gdy wypisano ją do domu. Nikt nie informował nas wówczas o podejrzeniu zakażenia koronawirusem w tym szpitalu - relacjonował pan Tomasz.

Pani Małgorzata, lat 41, jedna ze zmarłych pacjentek placówki medycznej przy ul. Batorego w Toruniu.

Koronawirus w Kujawsko-Pomorskiem. Szpital w Toruniu winny z...

O przewiezieniu 30 marca do Grudziądza tzw. pacjentki "zero" ze szpitala przy ul. Batorego, u której było podejrzenie zakażenia, dowiedział się dopiero 1 kwietnia z "Nowości". Nie może pojąć, dlaczego jego mamę w takiej sytuacji przyjęto na oddział przy Batorego. On również złożył zawiadomienie do prokuratury.

Szpital miejski nie czuje się winny

Podkreślmy, że dyrekcja toruńskiej lecznicy kilkakrotnie publicznie zapewniała, że przestrzegała i przestrzega reżimu sanitarnego, a moment wykrycia pierwszego zakażenia koronawirusem skutkował natychmiastowym wdrożeniem procedur zalecanych przez WHO i sanepid. Winna żadnych zaniedbań się nie czuje.

Miejski szpital w Toruniu jest jedną z kilku placówek medycznych w kraju, którą w kontekście koronawirusa zajmują się śledczy. Prokuratura Okręgowa w Radomiu zajęła się zakażeniami w szpitalu w Grójcu. Wielkopolski NFZ sam zażądał, by prokuratura przyjrzała się licznym zakażeniom w lecznicy w Krotoszynie. Z kolei gdańska prokuratura sprawdza prawidłowość postępowania dyrekcji tamtejszego 7. Szpitala Marynarki Wojennej, która odmówiła przyjęcia zakażonych z DPS-u.

Do tematu będziemy wracali.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nie To Nie

T-Mobile Play 24

Dodaj ogłoszenie