Krew objęta tajemnicą

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Rozmowa z posłem Grzegorzem Karpińskim (PO), członkiem sejmowej komisji śledczej, badającej postępowanie w sprawie uprowadzenia i zamordowania Krzysztofa Olewnika.

Rozmowa z posłem Grzegorzem Karpińskim (PO), członkiem sejmowej komisji śledczej, badającej postępowanie w sprawie uprowadzenia i zamordowania Krzysztofa Olewnika.

Właśnie skończyliście Państwo wysłuchiwać Włodzimierza Olewnika, ostatniego świadka komisji. Sam wnioskował o ponowne przesłuchanie?

Tak byliśmy umówieni z panem Olewnikiem - że na zakończenie prac komisji odniesie się do całokształtu jej prac. Dziś odbyło się właśnie ostatnie nasze posiedzenie z udziałem świadków, po dwóch latach pracy. Pan Olewnik podtrzymał dziś wszystkie zarzuty, które formułował od początku działania komisji, w stosunku do policji i prokuratury. Podkreślił, że nadal nie zna odpowiedzi na te najtrudniejsze dla niego pytania. Czyli o to, co dokładnie działo się z jego synem i jaki był motyw działania sprawców.

Chwalił za to komisję...

Tak, uznał, że nasze działania przyczyniły się przynajmniej w jakimś zakresie do tego, że część wątków, które podnosił, mogła poznać też opinia publiczna. I, że dzięki komisji Polacy mogli poznać kulisy zabójstwa i błędy, które popełniono w trakcie postępowania. Mówił, że wcześniej miał poczucie, iż traktowany jest jak osoba, która konfabuluje. Tymczasem prace komisji jednoznacznie pokazały, że te błędy, na różnych etapach, były. I to czasem szokujące.

<!** reklama>

Z drugiej strony, pojawiły się też publicznie formułowane podejrzenia, a nawet zarzuty, kierowane pod adresem samej rodziny Olewników. Mówiono i pisano choćby o dziwnych relacjach, rzekomo łączących ją z policją. W tym o wspólnych imprezach...

Dziś pan Włodzimierz Olewnik po raz kolejny zaprzeczył tego typu tezom. Komisja nie poddawała zresztą ocenie relacji, jakie Olewnikowie mieli z policjantami. Z punktu widzenia komisji nie było to istotne. Świadek jednak dziś kategorycznie zaprzeczył tym dziwnym relacjom. Było czuć, że to jeden z zarzutów, który ciągle musi odpierać. Nawet odniósł się do tej konkretnej imprezy przed porwaniem. Podkreślał, że zorganizowali ją sami policjanci. Jeden z nich, Wojciech K., miał ją zainicjować, zorganizować i zaprosić gości.

A państwo Olewnikowie tylko użyczyli im domu?

Ja powtarzam tylko to, co mówił pan Olewnik. Z tą impreza komisja ma największy problem, podobnie zresztą jak prokuratura, ponieważ co świadek, to inna relacja i inny powód jej zorganizowania. To tak na marginesie. Wracając do tematu - świadek odciął się od specjalnych kontaktów z funkcjonariuszami. Przypomniał też historię z ministrem Piłatem, który pojawił się na weselu jego córki. Mówi, że znalazł się na nim przez przypadek, akurat przebywając w Płocku.

Czy pojawił się wątek krwi, której ślady po latach odkryto na kanapie w domu Olewników?

Świadek podał to, jako przykład jednej z nieprawidłowości, które miały miejsce już na wstępie postępowania. Zdanie komisji jest identyczne. Po 10 latach śledztwa okazuje się, że można odnaleźć ślady krwi, które przeoczono. Widać, jak fatalnie przeprowadzono oględziny.

Czy komisja ma pewność, że to krew należąca do porywacza?

Ta informacja jest objęta tajemnicą śledztwa.

Jak daleko do finału prac komisji?

6 maja przyjmujemy raport, poprawki wnosimy do 10. Potem raport wędruje do marszałka Sejmu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie