Krew, władza i pieniądze

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
- Prokuratura powinna zająć się sprawą dotacji, które Niezależne Zrzeszenie Studentów UMK dostało na organizację „Wam-piriady”. Tak twierdzą władze krajowe NZS i dodają, że sporo czasu minie nim toruńska organizacja odzyska dobre imię.

- Prokuratura powinna zająć się sprawą dotacji, które Niezależne Zrzeszenie Studentów UMK dostało na organizację „Wampiriady”. Tak twierdzą władze krajowe NZS i dodają, że sporo czasu minie nim toruńska organizacja odzyska dobre imię.

<!** Image 2 align=right alt="Image 82550" sub="Dla Justyny Lemańczyk, oddającej krew podczas „Wampiriady” w 2006 roku, tak jak dla setek innych studentów, liczyła się tylko idea pomocy potrzebującym. Za parawanem tej pięknej akcji wcale tak pięknie jednak nie było.
/ Fot. Jacek Smarz">Słysząc nazwisko Piotra Mazura, byłego przewodniczącego Niezależnego Zrzeszenia Studentów w Toruniu, ministerialni urzędnicy reagują wręcz alergicznie: - Brzydka sprawa, a ciągnie się jak flaki z olejem. Ciągle jacyś dziennikarze o nią pytają - wzdychają w Departamencie Pożytku Publicznego Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Paweł Cymer, urzędnik z tego departamentu, uważa, że „najprawdopodobniej to temat dla policji gospodarczej”. Ministerstwo prywatnej osoby ścigać jednak nie będzie. - Zrobiliśmy, co do nas należało. W ostatniej chwili zablokowaliśmy przyznanie panu Mazurowi 40 tysięcy złotych dotacji z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich na organizację „Wampiriady” w kilkunastu miastach kraju - mówi Paweł Cymer.

Jak do tego doszło?

Ministerstwo mówi: nie

„Wampiriady”, czyli masowe akcje oddawania krwi przez studentów, organizowane są od lat w ośrodkach akademickich w całej Polsce. Pierwsze odbyły w Katowicach.

<!** reklama>- To niesamowicie piękne i pożyteczne inicjatywy. Jednoczą ludzi - twierdzi Marcin z Torunia, który pierwszy raz w życiu oddał krew właśnie na „Wampiriadzie”. - Do dziś pielęgnuję znajomości z kolejki, nawiązane podczas czekania na wbicie igły. Poczucie, że zrobiło się coś dobrego dla innych, z niczym nie może się równać. Choć nie jestem już studentem, krew oddaję regularnie.

W Toruniu akcję od lat współorganizowało Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Sprawnie, bez zarzutu. Problemy zaczęły się w 2006 roku, gdy pod rządami ówczesnego przewodniczącego Łukasza Walkusza, NZS zaczęło aspirować do czegoś więcej niż tylko funkcji lokalnego organizatora. Przedsiębiorczy student politologii zdobył, obok pieniędzy z uczelni i magistratu, solidne dotacje ministerialne. Występował jako koordynator „Wampiriady” w całym kraju.

W tym samym czasie toruński NZS zaczął się odrywać od władz krajowych organizacji. Walkusz przegrał z Marcinem Leoszką walkę o funkcję szefa całego zrzeszenia. W październiku 2006 roku najbardziej koncentrował się na własnej karierze politycznej. Z listy Platformy Obywatelskiej wystartował w wyborach samorządowych. To, czego do dziś nie mogą zapomnieć mu oponenci, to wykorzystanie „Wampiriady” w kampanii wyborczej.

- Rozdając ulotki o akcji rozdawał też druki promujące siebie, jako kandydata na radnego - przypomina Michał Janiak, z nowego zarządu NZS UMK. - W kampanii przedstawiał się jako koordynator krajowy „Wampiriady”, do czego nigdy nie został przez NZS uprawniony.

Z dotacji Walkusz rozliczył się z Ministerstwem Zdrowia, ale już z zarządem krajowym NZS - nie. Ministerstwo do dziś zresztą podtrzymuje, że wyliczenia są wątpliwe. Tylko z tego źródła w latach 2006-2007 toruńscy działacze dostali prawie 400 tys. zł. Według informacji Marcina Leoszki, zbieranych skrupulatnie na uczelniach w całym kraju, „w Polskę” trafiła tylko część tych pieniędzy. Władzom krajowym NZS do dziś nie zgadzają się liczby rozdysponowanych gadżetów, plakatów i ulotek.

Walkusz został toruńskim radnym PO, dostał też posadę u marszałka województwa Piotra Całbeckiego (PO). Najpierw był jego asystentem, dziś jest sekretarzem.

Pracodawca broni Walkusza. Wypływające co jakiś czas niejasności dotyczące NZS i „Wampiriady” kwituje stwierdzeniem, że chodzi o wewnętrzny konflikt w organizacji. Wyjaśnień nie wymaga też jak dotąd od radnego Waldemar Przybyszewski (PO), przewodniczący Rady Miasta Torunia.

Gdy Łukasz Walkusz poszedł w politykę, NZS-owską schedę przejął po nim o rok młodszy Piotr Mazur, również student politologii. - I uczeń przerósł mistrza - mówią o nim w organizacji. Biegłość i rozmach, z jakimi starał się o pieniądze na kolejne „Wampiriady”, faktycznie godne są uwagi. Tym bardziej, że w styczniu 2007 roku władze krajowe wprowadziły do NZS UMK... zarząd komisaryczny.

- Na początku 2007 roku zgłosił się do nas z wnioskiem o 77,5 tysiąca złotych dotacji na zadanie zatytułowane „Wampiriada - masowa akcja zbiórki krwi i promocji honorowego krwiodawstwa”, którą NZS UMK miałby przeprowadzić w kilkunastu miastach - relacjonuje Paweł Cymer z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. - Rok wcześniej daliśmy na ten cel o połowę mniej, bo 34,3 tysiąca. Po analizie wniosku Mazura, wykreślono z niego, m.in., zakup notebooka za 3,3 tys. zł, o 10 tysięcy zmniejszyliśmy też sumę na gadżety i upominki, a o 16 tysięcy - na druk ulotek. Wniosek jednak zaakceptowaliśmy i o mały włos pieniądze z ministerstwa by wypłynęły. Całe szczęście, że zgłosiły się do nas władze krajowe NZS. Poinformowały, że, po pierwsze, nie uprawomocniły Mazura do koordynacji akcji, a po drugie - mają poważne podejrzenia, dotyczące pożytkowania publicznych pieniędzy.

Skołowani urzędnicy zaprosili obie strony na rozmowy do Warszawy. - Pan Mazur przekonywał, że chodzi o personalne walki w organizacji. Bardzo zaniepokoiły nas jednak wyliczenia władz NZS i podejrzenie, że tylko znikoma część dotacji trafiała w poprzednim roku do miast wymienianych w sprawozdaniach NZS UMK - dodaje Paweł Cymer. - W ostatniej chwili udało nam się dotację wstrzymać. Taką decyzję podjął minister. Głównymi powodami odmowy były: niejasność co do reprezentacji NZS i podejrzenia o defraudację pieniędzy.

Nowi ludzie, nowe struktury

Paweł Cymer uważa, że zbadaniem sprawy winny się zająć stosowne służby. - My mamy kłopoty ze szczegółową kontrolą przyznanej dotacji - tłumaczy urzędnik. MPiPS rozliczenie za 2006 rok przyjęło jednak jako prawidłowe. Żadnym organom ścigania swoich wątpliwości nie przekazało.

- Próbowaliśmy interweniować też w Ministerstwie Zdrowia, ale tam rozmawiało się o wiele trudniej - mówi Marcin Leoszko. - Jedno jest pewne: nigdy więcej pan Mazur i jemu podobni pod szyldem NZS dotacji ministerialnych nie dostaną.

W sierpniu 2007 roku Piotrowi Mazurowi odebrano członkostwo w NZS, co jednak nie przeszkadzało mu do marca tego roku podawać się za przewodniczącego organizacji na UMK. W grudniu zarząd krajowy zrzeszenia zlikwidował toruńskie struktury. W lutym tego roku powołał je na nowo, z nowymi ludźmi.

- Długo to trwało, ale wszystko staraliśmy się załatwić wewnątrz zrzeszenia. Jego dobre imię w Toruniu i tak trzeba odbudować - uważa Marcin Leoszko.

Jeśli chodzi rozliczenie publicznych pieniędzy na „Wampiriady”, to dziwi się, że sprawą z urzędu nie zajęła się dotychczas prokuratura. Było już na ten temat przecież tyle publikacji...

Nowy NZS UMK liczy sobie dziś zaledwie 30 członków. Na przewodniczącego wybrano Pawła Sztamę, studenta II roku historii. Jego zastępcą został Michał Janiak, 25-latek kończący politologię. Obaj, z tytułu wyboru, zawiesili swoje członkostwo w Forum Młodych PiS. Ich prawicowa orientacja to woda na młyn zwolenników Walkusza i Mazura. Próby wyjaśnienia historii dotacji (nowe władze zwróciły się o to, m.in., do Ministerstwa Zdrowia) przez niektórych odbierane są jako polityczna walka młodych.

Fakty

Młodzi panowie z Niezależnego Zrzeszenia Studentów UMK

  • Łukasz Walkusz, obecnie toruński radny Platformy Obywatelskiej i sekretarz marszałka, szefował NZS UMK w latach 2003-2006. Kierowane pod jego adresem przez nowe władze NZS UMK zarzuty, dotyczące niesubordynacji wobec władz krajowych zrzeszenia i wykorzystanie „Wampiriady” w kampanii wyborczej, uznaje za „komicznie śmieszne i nieprawdziwe”. Uprzedza zarazem, że ponieważ naruszają jego dobra osobiste, rozważa wystąpienie na drogę sądową. Szerszych informacji mediom nie przedstawił.
  • Piotr Mazur, który został szefem NZS UMK po Łukaszu Walkuszu, nie komentuje sprawy. Od tygodni nie odbiera telefonu komórkowego. Żadnemu z dziennikarzy nie udało się uzyskać od niego wyjaśnień. Z kolei Paweł Sztama, nowy przewodniczący NZS UMK zapowiada, że zmyje hańbę z toruńskiej organizacji. Po delegalizacji jednostki pod wodzą Mazura, kieruje nowo powołanymi w Toruniu strukturami NZS. Na okres pełnienia funkcji zawiesił swoje członkostwo w Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie