Krzysztof Mielewczyk powrócił

Alicja Cichocka
Toruński Polmos za 12 mln złotych kupiła nieoczekiwanie w piątek spółka z branży rolnej. Jaka jest Pańska rola w tym interesie?

Biznesmen Krzysztof Mielewczyk mówi o końcu swoich kłopotów i nowym partnerze w spirytusowym biznesie, Leszku Boruchu, prezesie mogileńskiej spółki Chemirol.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171978" sub="Krzysztof Mielewczyk w ciągu miesiąca rozpocznie produkcję w Polmosie">Toruński Polmos za 12 mln złotych kupiła nieoczekiwanie w piątek spółka z branży rolnej. Jaka jest Pańska rola w tym interesie?

- Wszystko działo się błyskawicznie. Mieliśmy jeden dzień na wpłatę pieniędzy na konto syndyka. Liczyły się godziny. Nie było czasu, żeby tworzyć spółkę, a tylko Chemirol miał taką kwotę. Prezes Leszek Boruch nie widział zakładu na oczy, obejrzał go po zakupie, ale zaufał mi. Dla mnie papiery nic nie znaczą. Słowo, spojrzenie w oczy, uścisk dłoni są dla mnie największą świętością.

Chemirol wyłożył pieniądze, a Pan?

- Jestem wzmocniony o nowego partnera finansowego, chcę ruszyć z produkcją wódki. Zapłaciłem już spore finansowe frycowe w tym biznesie. Miałem po prostu pecha. Wpadłem w najgorszy od 30 lat rok dla wódki - długa zima, śmierć prezydenta, gorące lato, wzrost cen surówki na spirytus. Cztery klęski w osiem miesięcy. Sporo się nauczyłem. Mam duże doświadczenie. W ciągu dwóch najbliższych tygodni zawiążemy z Leszkiem Boruchem nową spółkę. Umówiliśmy się na partnerstwo, mam być właścicielem połowy zakładu.

<!** reklama>Wiadomo, dlaczego firma Gzella wycofała się z interesu?

- Nie znam szczegółów. Nie wpłacono kolejnej raty, sędzia komisarz odstąpił od umowy, skonfiskował wadium i ogłosił nowy nabór ofert. Zareagowaliśmy błyskawicznie.

W firmie Gzella o powodach nie chcą rozmawiać, ale 1,2 mln zł wadium nawet dla tak dużego przedsiębiorcy musi być dotkliwą stratą.

- Nie rozumiem tego. Namawiałem wcześniej Mirosława Gzellę, żeby po zakupie zakładu coś wspólnie robić. Nie mam pojęcia, dlaczego się wycofał.

Jak Pan przekonał syndyka do sprzedaży Polmosu?

- Hasło było jedno: „Chcę zobaczyć 12 mln zł na koncie”. I syndyk zobaczyła.

Co dalej z Polmosem?

- Wznawiamy produkcję. Rozruch potrwa miesiąc, może dłużej. Sklep już funkcjonuje. W środę mam spotkanie z prezesem Stock Polska (producent m.in. wódki „Żołądkowa Gorzka”), będziemy rozmawiać o produkcji spirytusu dla tej firmy. Dzisiaj podpisywałem pierwsze angaże dla pracowników. Nie wiem jeszcze, czy nazwa Fabryka Wódek Kopernik zostanie, o tym będę rozmawiać z prezesem Chemirolu. Nie trzeba go było przekonywać do wejścia w ten biznes. Ma 16 tys. hektarów ziemi, kilka gorzelni, duże zapasy zboża. Dla mnie oznacza to zero problemów z surówką do produkcji spirytusu.

Wymarzony parter. Czy Pan go znalazł, czy sam do Pana zapukał?

- Ja go znalazłem. Poszło błyskawicznie. Z dnia na dzień. Działamy na słowo, bez dokumentów. Lubię tak pracować. Z Leszkiem Boruchem świetnie się rozumiemy, honorowy, błyskotliwy człowiek.

Ile osób będzie pracować w Polmosie?

- W całym zakładzie około 50 osób. W ciągu dwóch tygodni fabryka powinna ruszyć.

Chemirol tak jak Pan wszedł teraz podobno w branżę hotelową?

- Można powiedzieć, że wydali na mnie sporo pieniędzy. Kupili ode mnie toruński hotel „Solaris”. Chciałem się wzmocnić finansowo, żeby mieć środki do nabycia Polmosu. Zdradzę pani tajemnicę. „Solaris” został sprzedany trzy tygodnie temu w czwartek, o godz. 21. Dzięki temu miałem pieniądze na wpłacenie 1,2 mln zł wadium w poprzednim przetargu.

Który skończył się dla Pana wielką porażką.

- Zacząłem współpracę z Chemirolem. Na razie, jak widać, świetnie nam się układa. Ja mam hotel „1231”, oni mają „Solaris”, a wspólnie mamy Polmos. Myślę, że to fajnie brzmi, prawda?

Warto wiedzieć

  • Krzysztof Mielewczyk od 1993 roku prowadzi firmę Pierze i Puch.
  • Jest mężem senator PiS Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk.

Opinia. Firma Gzella nie wpłaciła pieniędzy

Katarzyna Fuks, syndyk masy upadłościowej Polmosu:


Dlaczego firma Gzella nieoczekiwanie wycofała się z interesu? Z tym pytaniem proszę zwrócić się do pana Mirosława Gzelli. Nie zapłacił pieniędzy. Dla mnie to jednoznaczne, że firma nie chce kupić przedsiębiorstwa. Nie próbowała niczego uzasadniać. Przedsiębiorstwo sprzedałam spółce Chemirol, nie panu Krzysztofowi Mielewczykowi, aczkolwiek w rozmowach pan Mielewczyk i prezes spółki Leszek Boruch występowali jako partnerzy. Pośpiech przy ostatniej sprzedaży był konieczny, bo wokół Polmosu zrobiło się bardzo gorąco. Jak wynikało z nieoficjalnych informacji, było wielu zainteresowanych przedsiębiorstwem, chciałam sprawdzić oferentów. Polmos sprzedałam, a więc nie jest prawdą, że nie mam szczęścia do tego zakładu (po trzech nieudanych przetargach i zakończonej porażką sprzedaży z wolnej ręki - przyp. red.). Zbycie Polmosu nie zamyka postępowania upadłościowego. Nie zakończyliśmy sprzedaży całego majątku. Pozostało jeszcze 12 mieszkań zakładowych w Toruniu przy Wielkich Garbarach 5 i ul. Chrobrego 41-43.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
obserwator
Czy powrócił to się jeszcze okaże. Chciałbym, aby wypowiedział się właściciel Chemirolu - prawdziwy nabywca Polmosu i przedstawił swoje plany.
Dodaj ogłoszenie