Księgi skarg - komunistyczny przeżytek?

Maciej Mroczyński
Powstałe w PRL księgi skarg i wniosków przetrwały do dziś w niektórych włocławskich instytucjach. Trudno jednak uzasadnić ich istnienie, skoro nikt z nich nie korzysta.

Powstałe w PRL księgi skarg i wniosków przetrwały do dziś w niektórych włocławskich instytucjach. Trudno jednak uzasadnić ich istnienie, skoro nikt z nich nie korzysta.

Księga skarg i wniosków jest prowadzona w Ośrodku Sportu i Rekreacji. Prowadzona to właściwie za dużo powiedziane, bowiem od lat nikt się do niej nie wpisał.

- Dokument znajduje się w kasie basenu „Delfin” - mówi Elżbieta Szparaga, dyrektor OSiR. - Pożółkł od upływu czasu. Zastanowię się, czy dalej powinien być prowadzony, skoro nikt z niego nie korzysta, tym bardziej, że we wtorki pełnię dyżury i użytkownicy obiektów ośrodka mogą przyjść, jeżeli widzą potrzebę złożenia skargi.

<!** reklama>Księga jest też w Domu Pomocy Społecznej przy ul. Dobrzyńskiej. Dokument również zawiera wyłącznie niezapisane strony, ale nikt nie zamierza go likwidować. - Do prowadzenie księgi obligują nas przepisy - mówi Andrzej Mielczarek, dyrektor DPS. - Służby wojewody kujawsko-pomorskiego regularnie ją przeglądają. Natomiast mieszkańcy nie bardzo chcą z niej korzystać, gdyż pisanie sprawia większości duży kłopot. Jeżeli mają jakiś problem, to wolą przyjść i porozmawiać osobiście.

- Niemożliwe, żeby takie dokumenty istniały, przecież to relikt komunizmu - mówi Krystyna Watkowska, miejski rzecznik praw konsumenta. - Dziś są raczej nieużyteczne, zwłaszcza w prywatnych firmach, chyba że siedziba przedsiębiorstwa znajduje się w innym mieście, a szefowi zależy na informacji o postawie personelu. W obecnych czasach rynek eliminuje firmy nieprzyjazne konsumentom, a informacja z czyich usług lepiej nie korzystać rozchodzi się pocztą pantoflową.

Puste księgi nie oznaczają braku powodu do skarg. Są raczej dowodem, że klienci wybierają inne formy walki o swoje prawa. Do naszej redakcji regularnie przychodziło wiele sygnałów, na przykład od niezadowolonych użytkowników „Delfina”.

Wiele skarg na prywatne firmy trafia do miejskiego rzecznika praw konsumenta. W ubiegłym roku było ich prawie 1400. Jak poinformowała nas Krystyna Watkowska, skargi najczęściej dotyczyły niewywiązywania się z umów przez operatorów sieci telefonicznych, firmy budowlane i remontowe.

- W zgłaszanych problemach „obowiązuje” sezonowość - dodaje Watkowska. - Po dość spokojnej zimie wiosną na pewno posypie się sporo skarg. W tym okresie najczęściej dotyczą one zagadnień budowlanych i remontowych.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie