Kto płacze, kto skacze

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
No wylądowała z tyłu. I to nie tak trochę z tyłu, ale solidnie! Gdzieś na nastej stronie w chudziutkim tabloidzie. A przecież jeszcze całkiem niedawno newsy o jej wielkiej miłości z małym tancerzem kwitły ma okładkach jak kraj długi i szeroki. Kasia Cichopek szybko zyskała w naszym popświecie status supercelebrytki absolutnej. Tyle że także „osoby przysłowiowej”.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/zaluski_mariusz.jpg" >No wylądowała z tyłu. I to nie tak trochę z tyłu, ale solidnie! Gdzieś na nastej stronie w chudziutkim tabloidzie. A przecież jeszcze całkiem niedawno newsy o jej wielkiej miłości z małym tancerzem kwitły ma okładkach jak kraj długi i szeroki. Kasia Cichopek szybko zyskała w naszym popświecie status supercelebrytki absolutnej. Tyle że także „osoby przysłowiowej”.

Bo jak ktoś chciał dowalić celebrytom, którzy niezasłużenie wdrapali się na szczyty, to zawsze sięgał po panią Kasię, dworując sobie z niej paskudnie. Dziś Katarzyna Cichopek opisywana jest raczej w kontekście schodzących gwiazdek. Nie tych, co skaczą w górę, ale tych, co płaczą po kątach. Cóż, może pani Kasia wreszcie sobie nieco odetchnie.

<!** reklama>Sam artykulik poświęcony niegdysiejszej mistrzyni tańca i zapowiadaczce „Jak oni śpiewają?” - skądinąd podobno bardzo sympatycznej - dotyczył tego, że, jak wieść niesie, panią Katarzynę wyrolowano z prowadzenia „Top Trendy”, bo, jak należy się domyślać, nie jest już ani top, ani trendy. I pewnie nie byłoby w tym nic szczególnego, zważywszy na tendencje w naszej dzisiejszej kulturze telewizyjnej, gdyby jej kariera nie była taka pokazowa. Bo przecież mało mamy gwiazd TV, które błyszczą dekadami. I jak już schodzą ze sceny, to dlatego, że kiedyś do tej wymiany kadr dojść musi. Owszem, zwykle trochę szumu temu towarzyszy - że wspomnę nieśmiertelną Stanisławę Ryster - ale szat nikt nie rozdziera. Inaczej jest z gwiazdami o celebryckim rodowodzie, które wjeżdżają na szczyt ekspresowo - bo nasza rozrywka obrazkowa łaknie nowych idoli jak powietrza - ale potem zjeżdżają równie szybciutko, gonione szyderstwami. I kiedy potem dopadniemy takie gwiazdki na którymś z kanałów śniadaniowych, to jednym robi się żal, innym serce rośnie. Bo przecież nic tak nie raduje serc rodaków, jak upadek bliźniego.

Ostatnio żal mi serce ścisnął , kiedy obejrzałem sobie Jacka Kawalca, lekko już pomarszczonego, w jakiejś małej rólce w serialu trzeciej kolejności odśnieżania. Pamięta ktoś jeszcze, że w początkach „Randki w ciemno” Kawalec był jednym z najpopularniejszych TV-celebrytów? To były te czasy, kiedy Wojciech Jagielski jako „Wampir” był królem polskiego talk show. Dziś wraca do telewizji w roli jurora, ale powrót to taki sobie... Specyficzna jest też sytuacja Tomasza Kammela, który z pozycji supergwiazdy spadł do roli zwierzyny łownej bulwarówek, polujących na jego potknięcia. W tej całej telemenażerii największe wrażenie zawsze robili na mnie ci, którzy na samej górce powiedzieli dość i całkiem spokojnie odnaleźli się w nowym świecie. Mariusz Szczygieł w czasach „Na każdy temat” był jedną z najgorętszych twarzy telewizji - dziś jest autorem książek i reportaży z wyższej półki. Pewnie na ulicach poznaje go kilka milionów ludzi mniej. Ale chyba nie narzeka.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie