Ktoś znów ściemnia

Alicja Cichocka
Ciemno pod Toruniem

Nikt z Miejskiego Zarządu Dróg nie odważył się uprzedzić o tym mieszkańców Torunia. Akcję przeprowadzano po cichu, etapami, późno w nocy.

<!** Image 2 align=none alt="Image 173148" sub="300 tysięcy złotych mają w planie w tym roku zaoszczędzić władze miasta na wyłączaniu nocą ulicznych latarni / Fot. Adam Zakrzewski">Pierwsi zorientowali się toruńscy taksówkarze. - Czy mamy w mieście awarię światła? - pytali dwa lata temu w telefonach do „Nowości” zdumieni egipskimi ciemnościami na ulicach. Nie przypuszczali, że ta „awaria” to początek planu oszczędnościowego MZD.

Kombinacje były różne. Gasły całe odcinki ulic albo co druga lampa. Światła nie było tylko po jednej stronie drogi. Jeśli już paliło się wzdłuż całej ulicy, to zazwyczaj tak słabo (reduktory mocy), że i tak nic nie było widać.

<!** reklama>W szczycie ściemniania bez światła były trasy wylotowe i około dwudziestu innych ulic. Lampy gasły także po lewej stronie Torunia. Część mieszkańców pukała się w głowę. Skazani na życie nocne przemykali po ulicach z duszą na ramieniu, a firmujący całą akcję miejski zakład próbował przekonywać, że gasną tylko miejsca bezludne.

Ten trud miał się zresztą wszystkim opłacić. - 500 tys. złotych oszczędności w roku! - liczył odważnie dwa lata temu wicedyrektor MZD, Stefan Kalinowski. Pół miliona złotych w opiewającym na ok. 5 mln złotych miejskim rachunku rzeczywiście robiło wrażenie. Tylko że wicedyrektor szybko się ze swoich słów wycofał. - Satysfakcjonujące będzie 20 tys. zł miesięcznie - urealniała szacunki kilka tygodni później rzeczniczka zakładu, Agnieszka Kobus-Pęńsko.

Sprawdziliśmy, jakie naprawdę oszczędności przyniosło miastu ściemnianie ulic. W pierwszym, 2009 roku do rachunku trzeba było jeszcze dopłacić - 385 tys. złotych. - Wszystko co uzbieraliśmy, przejadły nowe punkty świetlne - tłumaczył wtedy Stefan Kalinowski.

Znamy ostatnie szacunki. Mówią o 150 tys. złotych oszczędności w 2010 roku. Jeśli zestawić to z kilku milionowym rachunkiem za prąd, kwota wydaje się wyjątkowo mizerna. MZD tłumaczy, że byłoby więcej, ale wszystko popsuła 34-procentowa podwyżka cen energii w 2009 roku.

O oświetleniowym absurdzie, czyli ulicach, gdzie lampy oświetlają pieszym drogę w środku dnia, MZD nie wspomina słowem. Notorycznie lampy palą się w dzień na spacerniaku przy Muzeum Etnograficznym. W „Nowościach” wiele razy pisaliśmy o podobnych sytuacjach w innych częściach miasta. Z oszczędnościowego programu MZD oczywiście nie zamierza się wycofać. Urzędnicy twierdzą, że obecnie gaszą lampy w sumie na 11 ulicach i tylko co drugą. Pełnej listy miejsc, w których jest ciemno nie możemy się doprosić. Ulica Równinna, Kołowa, Olsztyńska, Szosa Lubicka, Poznańska, Andersa i Łódzka mają wystarczyć za przykład. Pełną parą pracują reduktory mocy, a moment wyłączania i załączania lamp dyktuje sterowany przez Internet zegar astronomiczny.

Plan na ten rok to ambitne 300 tys. złotych oszczędności (dane z końca 2010 roku). Ile rzeczywiście przyniesie trzeci rok ściemniania?


Ciemno pod Toruniem

W ślad za Toruniem idą sąsiedzi. W marcu Rada Gminy Wielka Nieszawka uchwałą wyłączyła światło na wszystkich gminnych ulicach poza Toruńską. Od maja do 30 września każdego dnia po północy lampy gasną. Mieszkańcy się boją, a władze próbują przekonywać, że nie ma powodów do niepokoju: - O godz. 3 jest już jasno. To tylko trzy godziny - i liczą, że na takim „cięciu” oszczędzą od 60 do 70 tys. zł.

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anka, Wrzosy
To po prostu bujda na resorach. światła nie gasną od północy tylko dużo wcześniej. kilka miesięcy temu wracałam do domu po godzinie 18:00 i calutka ulica św. Antoniego na Wrzosach była wyłączona. Fakt, późno nie było, ale strach iść bo nigdy nie wiadomo co się może stać. A co mają powiedzieć dzieci które po 19:00 wychodzą z klubu "Antoninek" w tutejszej parafii? Na wszystkim chcą zaoszczędzić aby potem wywalić te pieniądze w kampanie wyborcze albo zbędne pomniki. Paranoja jakaś.
D
Domel
Proponuję zrobić kalkulacje ile można zaoszczędzić rocznie na nie stawianiu nowych pomników.
t
toruń ESK
Dlaczego nic nie pisze, że w Bydgoszczy jest ciemno i nie wiąże tego faktu z Metropolią Bydgoską ?
T
Tomik
a zaoszczędzone pieniądze wywala na nowe pomniki.
m
mały rządzi
Który niedawno wyśmiewał się z Bydgoszczy?Czy w Toruniu sami hipokryci i wrogowie Bydgoszczy mają coś do powiedzenia?
Dodaj ogłoszenie