Kwadraty śmierci

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Marka Krajewskiego miłośnikom kryminałów przedstawiać nie trzeba. Pisarskie odkrycie końca ubiegłego wieku, zdążył już sobie wyrobić, nie tylko w kraju, solidną markę.

Marka Krajewskiego miłośnikom kryminałów przedstawiać nie trzeba. Pisarskie odkrycie końca ubiegłego wieku, zdążył już sobie wyrobić, nie tylko w kraju, solidną markę.

<!** Image 2 align=right alt="Image 173156" >Tak solidną, że przed kilku laty Marek Krajewski zdecydował się porzucić pracę filologa klasycznego na Uniwersytecie Wrocławskim, by w pełni oddać się literaturze. Tym, którzy przez dłuższy czas nie mieli do czynienia z jego twórczością, należy się też informacja, że autor rozstał się już z Eberhardtem Mockiem, funkcjonariuszem przedwojennej policji w Breslau (dziś: Wrocław), a jego nowym głównym bohaterem jest Edward Popielski, komisarz policji w przedwojennym Lwowie. A więc daleko Krajewski nie odbiegł - w końcu ruiny Festung Breslau po po wojnie odbudowywali m.in. polscy przesiedleńcy ze Lwowa.

Nowy bohater Krajewskiego jest człowiekiem bardziej skomplikowanym niż Mock. Łączy w sobie przeciwieństwa: twardość i wrażliwość, brutalność i delikatność, pewność siebie i kompleksy. A oto opis Popielskiego z najnowszej powieści o nim - „Liczb Charona”: „Wytwornie ubrany, pachnący drogą wodą kolońską ten znany na cały Lwów skandalista obyczajowy robił wrażenie na damach licznie zgromadzonych na sali sądowej. (...) Przetrącony nos, dwie fałdy skóry na byczym karku, szerokie, mocne ramiona i pewna brutalność bijąca z jego zielonych oczu kontrastowały z pięknie uformowanymi dłońmi oraz ze starannym wysławianiem - ba, elokwencją nawet! Ten doktór filologii klasycznej, kształcony w Wiedniu, zamiast kariery akademickiej wybrał policyjną, zamiast siedzieć nad Cyceronem lub Lukrecjuszem wolał ciemne zaułki zbrodni”.

<!** reklama>Akcja poprzedniej powieści Krajewskiego, „Erynii”, toczyła się w 1939 roku. „Liczby Charona” przenoszą nas do Lwowa dziesięć lat wcześniej. Gdy spotykamy w nim Popielskiego, daleko mu do dandysa, zaś bliżej do... Philipa Marlowe’a, bohatera książek Raymonda Chandlera. Popielski od dwóch lat nie jest policjantem. Wyleciał ze służby za ciętą krytykę szefa, karierowicza z Warszawy. Popielski utrzymuje się z nielicznych korepetycji i za sprawą dawnej uczennicy, obecnie dojrzałej piękności, decyduje się tropić przestępców jako prywatny detektyw. Chrzest bojowy w nowej profesji przechodzi niemal natychmiast: zostaje skatowany i zhańbiony przez siepaczy demonicznego hrabiego Bekierskiego.

Jeszcze trudniejszym wyzwaniem dla detektywa będzie jednak śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, najprawdopodobniej matematyka. Wybiera on swe ofiary na podstawie wzoru, którego człowiek nieznający wyższej matematyki i zarazem języka hebrajskiego oraz kultury żydowskiej nie jest w stanie odtworzyć. W Komendzie Wojewódzkiej Policji we Lwowie wiedzą, że w okolicy jest tylko jeden człowiek, który ma szansę poradzić sobie z takim wyzwaniem. To Popielski. Były komisarz zostaje więc zatrudniony jako konsultant w śledztwie i jego los zaczyna się odmieniać. Czy na pewno na lepsze?

Książek Marka Krajewskiego do tej pory nie czytałem, lecz połykałem. „Liczby Charona” nie dają się jednak połknąć. Ich faktura chwilami staje się zbyt gęsta dla nieuważnej lektury. Przyszłość pokaże, czy będzie to stała odmiana i czy utrudnienia w lekturze nie odstraszą części czytelników.

Marek Krajewski, Liczby Charona, Wydawnictwo Znak, Kraków 20

Ocena:3/5__

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie