Latem wyjdziemy na ulice

Przemysław Łuczak
„Chcemy, aby emerytura zależała od stażu pracy, a nie od wieku pracownika. Kobieta powinna mieć prawo przejścia na emeryturę po 35 latach pracy, a mężczyzna po 40. Te postulaty musi przyjąć partia, która będzie chciała z nami współpracować”.

„Chcemy, aby emerytura zależała od stażu pracy, a nie od wieku pracownika. Kobieta powinna mieć prawo przejścia na emeryturę po 35 latach pracy, a mężczyzna po 40. Te postulaty musi przyjąć partia, która będzie chciała z nami współpracować”.


Rozmowa z JANEM GUZEM, przewodniczącym OPZZ.

Co Pan będzie robił 1 maja?

Jak co roku, będę uczestniczył w pikiecie pod siedzibą OPZZ. Wcześniej złożę wiązanki kwiatów na Cytadeli i placu Grzybowskim w Warszawie, w miejscach, które upamiętniają walkę robotników o swoje prawa. Potem będę świętował tak samo, jak inni ludzie pracy, w gronie rodzinnym, wśród przyjaciół.

Czego będziecie się domagać?

Przede wszystkim sprawiedliwości w wynagrodzeniach i prawa do pracy. Mamy bowiem ponad 2,1 mln bezrobotnych, a drugie tyle musiało wyemigrować, nie mówiąc o ukrytym bezrobociu. W Polsce brakuje około 5 mln miejsc pracy. Chcemy, żeby Polacy nie musieli wyjeżdżać za granicę, lecz znajdowali pracę w swojej ojczyźnie. Ale w to musi zaangażować się rząd.

W jaki sposób?

Przede wszystkim powinien odpowiednio wykorzystywać fundusz pracy, mający pomagać w tworzeniu miejsc pracy, m.in. poprzez przyznawanie pracodawcom ulg inwestycyjnych czy podatkowych. W ubiegłym roku jednak te środki zostały wydane na inne cele. Tymczasem od każdego, kto zarabia tysiąc złotych miesięcznie, do budżetu państwa wraca prawie 700 złotych w postaci składek na ubezpieczenie społeczne oraz podatków PIT i VAT.

Tzw. umowy śmieciowe coraz częściej zastępują umowy o pracę...

Pod pojęciem umów śmieciowych mieszczą się szeroko rozumiane umowy cywilno-prawne, telepraca, zatrudnienie tymczasowe, umowy o dzieło czy umowy zlecenia, jeśli zastępują klasyczne umowy o pracę. A nawet umowy o pracę bardzo często są na czas określony. To wszystko nie daje pracownikom najemnym takiego bezpieczeństwa zatrudnienia, jakie może dać tylko umowa na czas nieokreślony. Jeżeli jednak ktoś potrafi sobie zorganizować miejsce pracy, to należy temu sprzyjać. Ale wśród ponad 3 mln przedsiębiorców w Polsce jest bardzo wiele osób zmuszonych do samozatrudnienia przez swoich pracodawców.

Rząd chce podnieść płacę minimalną do 1500 zł. To dobry pomysł?

Od dawna uważamy, że płaca minimalna powinna wynosić 50 proc. średniej płacy krajowej. Natomiast rząd na ten rok zaplanował ją na poziomie 41,2 proc., a na przyszły - 41,3 proc. Nie wiemy jednak jeszcze, o ile wzrosną wynagrodzenia w tym roku, ponieważ pracodawcy i związki zawodowe dopiero to negocjują. Jeśli płace wzrosną o 10 proc., na co jest duży nacisk, to wszystkie wskaźniki, na które powołuje się minister finansów mówiąc o 2012 roku, będą już nieaktualne. Ale nawet z obecnych założeń do projektu przyszłorocznego budżetu wynika, że płaca minimalna powinna wzrosnąć do 1816 zł. Ponieważ wiemy, że skokowo tego nie da się osiągnąć, już dwa lata temu zwróciliśmy się do premiera, aby wyznaczył ścieżkę dojścia do 50 proc. średniego wynagrodzenia w ciągu kilku lat. Wciąż nie mamy odpowiedzi na ten postulat.

Pracodawcy protestują przeciwko wzrostowi płacy minimalnej...

Jeżeli uważają, że to im napędzać będzie koszty, to niech sami pracują i wtedy będą mieli większe oszczędności. Poprzez wzrost płacy minimalnej chcielibyśmy zahamować emigrację zarobkową. Zresztą przedsiębiorcy, czy im się to podoba czy nie, i tak będą musieli zapłacić pracownikom więcej niż płacę minimalną, bo w przeciwnym razie ludzie wyjadą do Niemiec, które od 1 maja otwierają swój rynek pracy.

Latem, tak jak „Solidarność”, wyjdziecie na ulice?

Jesteśmy związkiem dialogu społecznego, chcemy wykorzystać maksymalnie możliwości rozmowy w Komisji Trójstronnej i negocjacje w zakładach pracy. Ale jeżeli to nie przyniesie zadowalających rezultatów, wyjdziemy na ulice. Częściowo przyłączymy się do manifestacji zapowiadanych przez „Solidarność” na 25 maja, ale również nasze branżowe związki górników, kolejarzy i nauczycieli będą organizowały swoje protesty. Do zmasowanych protestów w Polsce dojdzie najprawdopodobniej w trzecim kwartale. Oczywiście niedobrze się składa, że akurat rozpocznie się polska prezydencja w Unii Europejskiej, ale nie mamy innego wyjścia. Rząd chce bowiem przeforsować projekt budżetu na 2012 rok jeszcze przed prezydencją, w oparciu o niepełne dane, które później i tak trzeba będzie zmieniać. Natomiast my uważamy, że dyskusja o budżecie powinna odbyć się podczas kampanii wyborczej. Rząd powinien wtedy jasno powiedzieć, na co będzie nas stać w przyszłym roku.

Rząd w ogóle liczy się ze związkami?

Boli nas narastający kryzys dialogu społecznego. W ubiegłym roku uzgodniliśmy wspólnie w Komisji Trójstronnej płacę minimalną na poziomie 1408 zł i progi dochodowe, uprawniające do świadczeń i zasiłków z pomocy społecznej. Ale rząd, jak dotąd, nie zrealizował tego porozumienia. Dlatego dzisiejsze zapowiedzi dotyczące płacy minimalnej uważamy za przedwyborcze obietnice.

Czy OPZZ weźmie udział w wyborach parlamentarnych?

Po to, by nasze opinie były uwzględniane w procesie legislacyjnym, musimy mieć swoich przedstawicieli w parlamencie. Daje to możliwość występowania z inicjatywami ustawodawczymi, zgłaszania interpelacji czy zabierania głosu w komisjach sejmowych. Nasi działacze będą startować przede wszystkim z list SLD, bo jesteśmy związkiem lewicowym. Dla nas najważniejsze jest ustalenie płacy minimalnej na poziomie 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Chcemy także, aby emerytura zależała od stażu pracy, a nie od wieku pracownika. Kobieta powinna mieć prawo, ale nie obowiązek, przejścia na emeryturę po 35 latach pracy, a mężczyzna po 40. Te postulaty musi przyjąć partia, która będzie chciała z nami współpracować.

Ludzie chcą zapisywać się do związków zawodowych?

Jest potrzeba samoorganizowania się, bo rządy prawicowe czy lewicowe z zabarwieniem liberalnym tylko odbierały pracownicze uprawnienia. Ale trzeba pamiętać, że 5 mln osób pracujących głównie w małych firmach, nie może zapisać się do związków z powodów formalnych. Odliczając ich, do związków zawodowych w Polsce należy obecnie co drugi pracownik.


Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie