Leeds. Tajemnicza śmierć Polaka z Jabłonowa w Anglii

Leeds. Tajemnicza śmierć Polaka z Jabłonowa w Anglii

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Ciało mieszkańca podbrodnickiego Jabłonowa odnaleziono w lesie w przemysłowej dzielnicy Leeds.

Ciało mieszkańca podbrodnickiego Jabłonowa odnaleziono w lesie w przemysłowej dzielnicy Leeds. ©yorkshireeveningpost.co.uk

Krewni i znajomi Polaka z Jabłonowa Pomorskiego, którego ciało odnaleziono kilka dni temu w przemysłowej dzielnicy Leeds, nie wierzą w informacje, że do jego śmierci nie przyczyniły się osoby trzecie. Mężczyzna zaginął 8 sierpnia, po tym jak wyszedł przed dom na papierosa.
Ciało mieszkańca podbrodnickiego Jabłonowa odnaleziono w lesie w przemysłowej dzielnicy Leeds.

Ciało mieszkańca podbrodnickiego Jabłonowa odnaleziono w lesie w przemysłowej dzielnicy Leeds. ©yorkshireeveningpost.co.uk

Janusz Cieszyński z Jabłonowa Pomorskiego na co dzień pracował jako budowlaniec w Szwecji. Wiodło mu się na tyle dobrze, że pomagał również krewnym w kraju.

Wyszedł na papierosa



W sierpniu, nie znając kompletnie języka angielskiego, na kilka dni pojechał na Wyspy w odwiedziny do znajomych. W poniedziałek 8 sierpnia, jak relacjonowali jego znajomi, wyszedł na papierosa i już nie wrócił.


Policjanci z hrabstwa West Yorkshire w oficjalnym komunikacie byli „głęboko zaniepokojeni” losem Polaka. Przeglądając inne komunikaty o zaginięciach w tym hrabstwie, można się przekonać, że nie jest to standardowa formuła.

- Jesteśmy coraz bardziej zaniepokojeni losem Jana, bo takie zniknięcie bez jakiegokolwiek kontaktu jest zupełnie nie w jego stylu - twierdził detektyw James Entwistle.

Zobacz także


Zobacz galerię: Poszukiwani przez toruńską policję!

Mężczyzna przepadł jak kamień w wodę, a poszukiwania zarówno w Polsce, jak i na Wyspach długo nie przynosiły rezultatu. Aż kilka dni temu odnaleziono ciało w lesie przy Limewood Approach, przemysłowej dzielnicy Leeds. W sąsiedztwie po jednej stronie znajdują się magazyny i zakłady produkcyjne, a na końcu ulicy charakterystyczne robotnicze bliźniaki z cegły. Feralny las znajduje się zaledwie 1,5 mili, czyli ponad 2 km od tymczasowego miejsca pobytu mężczyzny w Kingsdale Court.

Przypuszczano, że Janusz Cieszyński, nie znając języka, zgubił się w nieznanym mieście. Policja twierdzi, że to nie było morderstwo. Jednak krewni i znajomi nie wierzą, że do jego śmierci nie przyczyniły się inne osoby.

- Dla nas wszystkich tutaj to był szok. Nie wierzę, że mógł popełnić samobójstwo. Kto jak kto, ale nie on! - mówi kolega Janusza Cieszyńskiego, który pracował z nim w Szwecji.

Od czasu Brexitu nastroje w Anglii zaostrzyły się. Niedawno właśnie w Leeds 30-osobowy gang napadł na Polaków - jak wynika z ustaleń tamtejszej policji - bez żadnego konkretnego powodu. Jednocześnie śledczy nie mieli wątpliwości, że napaść nastąpiła na tle narodowościowym.

W ostatnim czasie doszło do kilkunastu tego typu zdarzeń. W związku z sytuacją Polaków na Wyspach gościli ministrowie spraw zagranicznych oraz spraw wewnętrznych i administracji. Od kilku dni na ulicach Harlow w patrolach uczestniczą polscy policjanci.


Otoczyli rodzinę pomocą



Sprowadzenie do Polski zwłok zmarłego możliwe będzie dopiero po zakończeniu policyjnych czynności na Wyspach. W tym trudnym czasie rodzina nie została sama. W pomoc włączył się lokalny samorząd.

- Jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną - mówi Przemysław Górski, burmistrz Jabłonowa Pomorskiego. - Pomagamy w sprowadzeniu zwłok do kraju.

Dwa tygodnie temu informowaliśmy o innym przypadku. Jak podała brytyjska gazeta „Crewe Chronicle”, ciało młodego Polaka - Damiana z Torunia - odkryto w nieczynnym lokalu „Limelight Club”. Zdaniem brytyjskiej gazety tam również nie dopatrzono się udziału osób trzecich.

Czytaj: Zwłoki Damiana z Torunia w opuszczonym klubie w angielskim Crewe!

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Poldek (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Bywałem w tym mieście za komuny .Polonia organizowała się przy polskich kościołach w których modlili się, pili piwo,grali w bilarda. Anglicy byli bardzo uprzejmi , uśmiechnięci witali się mijając...rozwiń całość

Bywałem w tym mieście za komuny .Polonia organizowała się przy polskich kościołach w których modlili się, pili piwo,grali w bilarda. Anglicy byli bardzo uprzejmi , uśmiechnięci witali się mijając na chodnikach ,nie okazywali żadnej wrogości . zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

olkopolko (gość)

Zgłoś naruszenie treści

A może to ciapaki nas niszczą zżucając winę na angoli

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo