Lekarstwo na życie

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
Każdy tu próbuje coś dopaść. Starszy pan do upadłego goni za młodością, jego córka gania za miłością, a jej mąż - nieudany pisarz - za sukcesem. Za wszelką cenę. I, mówiąc szczerze, wcale nie jest to takie wesołe.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/zaluski_mariusz.jpg" >Każdy tu próbuje coś dopaść. Starszy pan do upadłego goni za młodością, jego córka gania za miłością, a jej mąż - nieudany pisarz - za sukcesem. Za wszelką cenę. I, mówiąc szczerze, wcale nie jest to takie wesołe. Ba, więcej, mam wrażenie, że z każdą kolejną dekadą filmy Woody’ego Allena, niegdyś głównego komedianta dla inteligentów, robią się coraz bardziej gorzkie. I pewnie aż strach byłoby iść na jego następną produkcję, bo gorycz strzyka, gdyby to jednak nie był Allen. Zawsze czarujący.

<!** reklama>Jego „Poznasz przystojnego bruneta”, cieplutka premiera, to śmieszno-straszna przypowieść o świecie pełnym rozczarowań. Prawie każdy z bohaterów mocno tu ryzykuje. I prawie każdy przegrywa. Prawie każdy porywa się na coś, żeby zmienić swoje życie - i zgodnie z kinową logiką przynajmniej niektórzy powinni zostać za to nagrodzeni. A tu dramat, tak naprawdę każdy może walić się w łeb z rozpaczy, przeklinać własną głupotę i pokutować za to, że nie docenił tego, co dał mu los... Bo, jak mówił klasyk, jest tyle różnych dróg przez życie, że człowiek ma prawo wybrać źle. Tyle że u Allena rachunki za te wybory są coraz wyższe.

Znowu więc dostajemy posplatane ze sobą historie różnych ludzi, smacznie opowiadane z dbałością o pyszne szczególiki. Mam jednak wrażenie, że pan Woody za swoimi bohaterami przepada tak sobie - właściwie wszyscy, nawet urocze heroiny, nie są specjalnie sympatyczne. Film jest zresztą nietypowo skonstruowany, to wycięty kawałek życia, bez końcowych rozstrzygnięć i punktów kulminacyjnych. I właściwie bez recept. Bo przecież trudno tu napawać się myślą, że trzeba cieszyć się tym, co mamy. Albo refleksją, że chyba lepiej pocieszać się złudzeniami, bo mogą być one całkiem niezłym lekarstwem na miernotę bliźnich i życie w ogóle. Nie da się jednak ukryć, że Allen znowu zmusza nas do jednego. Przyjrzenia się sobie i całej reszcie gromadki, która nas otacza.

Oglądamy więc opowieść o tym, jak to pewna rodzina nagle się sypie. Pan senior na stare lata wariuje i postanawia udowodnić sobie, że ciągle płonie w nim ogień. Rozstaje się z żoną i zaczyna ekspresowo odmładzać, ostatecznie żeniąc się z blond-prostytutką. Stara żona biega na przemian do wróżki i do córki, której zaczyna się walić małżeństwo z panem pisarzem. Wkrótce już żona kocha się we własnym szefie, a mąż odchodzi do ponętnej gitarzystki. No i jeszcze postanawia - bo talentu mu nie starcza - ukraść powieść, którą w tajemnicy napisał kolega.

Woody Allen to nie tylko żarciki i dialogi perełki - zresztą za wiele ich w tym filmie nie ma. To też aktorzy, którzy jakoś u Allena rozkwitają. Tu jest podobnie. Choć mówiąc szczerze, liczyłem, że mistrz da bardziej poszaleć Anthony’emu Hopkinsowi w roli starca urzędującego z młódką. Tym razem pan Woody mocniej jednak pastwi się nad młodszymi generacjami.

„Poznasz przystojnego bruneta”, reż. Woody Allen

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie