Lekkie zaniepokojenie

Jakub Pieczatowski, Eurosport
Trzy miesiące przed EURO 2008 reprezentacja Polski jest w poważnym kryzysie. Potwierdziło to towarzyskie spotkanie ze Stanami Zjednoczonymi. Wprawdzie Leo Beenhakker robi dobrą minę do złej gry, że niby to tylko mecz kontrolny, że jego ekipa wciąż nie jest w optymalnym składzie, że czasu na poprawę pozostało jeszcze sporo, ale mimo tych dość racjonalnych argumentów, trzeba wyrazić lekkie zaniepokojenie.

<!** Image 1 align=left alt="Image 79873" >Trzy miesiące przed EURO 2008 reprezentacja Polski jest w poważnym kryzysie. Potwierdziło to towarzyskie spotkanie ze Stanami Zjednoczonymi. Wprawdzie Leo Beenhakker robi dobrą minę do złej gry, że niby to tylko mecz kontrolny, że jego ekipa wciąż nie jest w optymalnym składzie, że czasu na poprawę pozostało jeszcze sporo, ale mimo tych dość racjonalnych argumentów, trzeba wyrazić lekkie zaniepokojenie.

Już pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się po meczu z Czechami, choć nie wszyscy zwrócili nań uwagę. Wprawdzie „biało-czerwoni” wygrali tamto spotkanie, ale przewaga była ciągle po stronie rywali i głównie ich nieskutecznej grze Polacy zawdzięczają zwycięstwo. Wtedy ten fakt zagłuszono, bo przecież liczył się korzystny wynik w konfrontacji z jedną z najlepszych drużyn na świecie. Po środowym spotkaniu w Krakowie nie ma prawie żadnych pozytywów. Na tle Amerykanów ekipa Beenhakkera wypadła bardzo blado. Rywale byli lepiej wybiegani, potrafili grać niemal cały mecz pressingiem, z czym nasi nie radzili sobie zupełnie, a przy stałych fragmentach z łatwością oszukiwali naszych obrońców i wyrabiali sobie pozycje do strzelenia gola. Takie cechy ma też reprezentacja Niemiec, z którą Polsce przyjdzie zagrać w pierwszym spotkaniu na EURO.

Wspomniałem, że mecz z USA nie miał prawie żadnych pozytywów. Rzeczywiście prawie, bo myślę, że Beenhakker dowiedział się w końcu, którzy piłkarze nadają się do jego kadry, a którzy muszą jeszcze dużo pracować by grać na najważniejszych imprezach. Kto widział środowe spotkanie, sam może wyciągnąć podobne wnioski. Po drugie, jest na szczęście czas na reakcję by nie powtórzyła się sytuacja z czasów przed mistrzostwami świata w 2002. roku. Wtedy to kadra Jerzego Engela przegrywała mecz za meczem, grała słabo, ale trener cały czas uparcie twierdził, że to tylko zasłona dymna. Jak było w rzeczywistości, doskonale pamiętamy. I wreszcie ostatni pozytyw, to fantastyczne zachowanie publiczności. Przez cały mecz (z małymi wyjątkami na wyrażenie opinii w kwestii działania PZPN) kibice przybyli na stadion w Krakowie gorąco wspierali Polaków, a na ich doping nie miała wpływu słaba postawa piłkarzy i kolejne tracone gole.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie